Tak się zastanawiam jakie są Wasze opinie. Otóż poznając dziewczynę gdzieś na ulicy, w galerii, ogólnie w dzień, czy myślicie że wskazany jest częstszy kontakt na początku z dziewczyną przed spotkaniem? Gdy np. oboje możedmy się spotkać za parę dni dopiero. Czy standardowo raczej przeczekać trochę i nie odpisywać za często i zadzwonić po prostu przed spotkaniem i się umówić?
Myślę nad tym, że skoro się praktycznie nie znamy, bo nie jest to dziewczyna poznana przez znajomych, ze szkoły, pracy czy kółka różańcowego, to fajnie było by się trochę o sobie dowiedzieć. Kuć żelazo póki gorące jak mówi przysłowie by emocje nie opadły za szybko. Osobiście nie uważam sms-ów za coś złego bo potrafię je dobrze wykorzystywać
Temat trochę w stylu - powrót do podstaw, wiem 
Jeśli już to chyba jakoś po pierwszej randce, przed chyba nie ma co, skoro jeszcze się nie znacie. A jak ogień w niej rozpalisz, to potem sama będzie inicjować smsiki, duperele...
Mam podobne podejście, jednak kiedy do spotkania jest więcej czasu dobrze zadzwonić.
Wszystko zależy od tego jakie pierwsze wrażenie zrobiłeś.
Jeśli podbiłeś do niej tylko po numer telefonu i nawet nie pogadałeś, to twoje szanse są bliskie zeru. Druga rzecz , gadać z nią przez fona , przed pierwszym spotkaniem to dobre , tylko nie za długo i nie o pierdołach.
Twój cel to dograć spotkanie !
Lekcji kolega nie przerobił. Nie należy się nakręcać poprzez samo rozkminianie, co, jak często i czy to pomoże. Raz - wielokrotnie na tej stronie była mowa, żeby wypróbować coś samemu i przyjść tu z relacją, a nie liczyć na gotowca. Dwa - pasuje do Ciebie piosenka Kazika "Spalam się". Jeżeli jest w Twojej głowie za dużo tej panienki, to metodą na wypłukanie jest albo wyrwać kolejną, albo zająć się swoją pasją - bo masz takową, prawda???
Nie nie. Akurat muszę powiedzieć że właśnie nie myślę o niej prawe, ładna to fakt, spodobała mi się, ale narazie bez większych emocji. Także jeżeli o to chodzi, to spoko.
Widziałem po jej reakcji że po prostu dziewczyna jest zainteresowana. To się czuje biorąc numer telefonu czy inny kontakt czy on jest wymuszany czy nie.
Chodzi mi to o kwestie podtrzymania tego stanu u niej do czasu spotkania. Czy warto "poesemesować" sobie z dziewczyną (w sposób ciekawy), czy po prostu rzadszy kontakt?
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
Ja robię tak:
Do czasu 1 spotkania, co najwyżej rozmowy telefoniczne. Jeżeli do spotkania jest np. tydzień, to mniej więcej w połowie tego okresu dzwonię pogadać o pierdołach. Albo w ogóle. Zależy jak mi się chce. Czasem - szczególnie jak się nie odezwę - panna sama się odzywa w dniu spotkania smsem z pytaniem o aktualność spotkania.
Moim zdaniem nie ma co się spinać i się powstrzymywać, ale pod jednym warunkiem: zdrowy rozsądek.
I na litość boską, niech do was dotrze, że takie pierdoły nie mają szczególnego znaczenia. Wszystko jest dla ludzi, jeden sms czy telefon nie zrobi krzywdy.
Rób co chcesz - bądź spójny sam ze sobą.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
Jak potrzebujesz częstszego kontaktu -dzwoń. Jak laska jest wieku licealno-wczesnostudenckim, wtedy, można smsowac i troche pisac pierdół. Z umiarem bro, z umiarem
Mam wszystko w tyle...więc prawie się nie myle...
Ale ona może udawać przed tobą że jest zainteresowana , dzwoń i się umów na spotkanie i nie baw się w smsy a tym bardziej długie tak samo z długimi rozmowami przez tel bo to nie prowadzi do niczego , trzeba dążyć do spotkania , bo znałem taką co chciałem się dodzwonić a ona nie odbiera , tylko piszesz smsy że chce pisać popisać a mnie to nie bawi bo to dobre dla nudziarzy !
Nie, nie sądzę że udaje zainteresowaną bo niby dlaczego miałaby? Gdy do niej podszedłem pogadaliśmy dłużej, miała uśmiech na buzi i z chęcią przystała na to że się do niej odezwę i porozmawiamy w bardziej sprzyjających warunkach. Była oczarowana co tu dużo mówić.
Umówiliśmy się że spotkamy się teraz w tym tygodniu więc zobaczymy co z tego będzie. Idę tam z nastawieniem czy po prostu ona tego nie zepsuje
Jak do tej pory tylko wysłaliśmy do siebie po pare sms-ów a wczoraj i dziś w ogóle się nie odezwałem do niej bo stwierdziłem że przedzwonię w poniedziałek.
Jest jeszcze druga laska, ale z nią jest taki ciekawy przypadek, że ona mówi że jestem na kofeinie chyba bo takie długie sms-y piszę
Osobiście robię tak, że jak już mam pisać te esy to są one ciekawe i trochę dłuższe, ale nie dużo. Chcę nimi zaciekawić czymś.
Nasza wymiana poniżej w której to ona napisała co myśli o smsach:D
Ona : Kurde jedziesz na kofeinie czy jak ;/ dużo piszesz już to mówiłam ale powtórzę jeszcze raz. (dalej opisała co robiła przez cały dzień)
(dalej pisałem już o czymś innym)


Dobranoc.
...i coś tam na inne tematy już napisałem.
Ja : Serio to dużo? myślałem że kobiety kochają sms-y
Ona : Lubię sms ale to nie znaczy że piszę w nich dużo. Jest zawsze krótko, zwięźle i na temat
Ja : Krótko, zwięźle i na temat. To dokładnie jak faceci
Ona : Jak chce się coś ważnego przekazać to się raczej dzwoni. Każdy ma swoją filozofię
Ja :Dobra. Nie dostaniesz ani jednego sms już
Ona : Dobranoc.Co focha strzeliłeś
Na drugi dzień...
Ja : Żadnego focha, nie jestem dzieckiem żeby przez jakieś śmieszne smsy się obrażać Robaku
Całe te moje rozmyślania tutaj polegają na tym że moment poznania jest super bo ona i ja odczuwamy fajne emocje. Adrenalina, ekscytacja. To sobie trwa jeszcze na drugi dzień i jeżeli do realnego kontaktu jest jeszcze pare dni i się nie odzywamy, to ja osobiście (i wkręcam sobie że ona też) czuje że coś gaśnie.
Już w ogóle uważam za totalne nieporozumienie chłodnik 3 dni po poznaniu się. Nawet jeżeli w dniu poznania zbudowałeś sporo, to 3 dni nie daje niczego dobrego według mnie. Sądzę że na początku kontakt powinien być w miarę częsty a później gdy rozpalisz w niej ogień (w realnym kontakcie) jak ktoś to wyżej napisał możesz stosować lekkie chłodniki. I sprawić by wkład Twój przykładowo 70/30 zmianić na jej 60/40
Nie myślcie że temat który tutaj poruszyłem jest dla mnie jakimś problemem nie wiadomo jakim. Poruszyłem go z ciekawości żeby poznać różne punkty widzenia
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
ciekawe... lubi krótkie smsy, preferuje rozmowę telefoniczną... już wiem, kto tu będzie nosił spodnie;)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
było już wielokrotnie na stronie, robisz co chcesz, chcesz pisać to piszesz, jak masz o czym gadać to i codzienne spotkania nie stanowią problemu, jak potrafisz ją zainteresować i zrobiłeś na niej wrażenie to bardzo ciężko to spierdolić
they hate us cause they ain't us