Hmmm.. dręczy mnie pewna sprawa. Chciałbym aby wypowiadały się tylko osoby które mają jakieś dłuższe doświadczenie związkowe.
Otóż jestem w związku z kobietą od prawie 1,5 roku i zauważyłem że im dłużej trwa czas spędzany razem tym bardziej ja się tym nudzę(nie chodzi o to ile razem jesteśmy ale o to ile czasu razem spędzamy gdy już się spotkamy). Generalnie częstotliwość naszych spotkań wynosi raz, dwa razy w tygodniu - wtedy jest zajebiście. Jednak jeżeli ja jestem u niej lub ona u mnie i spędzam z nią 3-4-5 dni pod rząd bez przerwy, zaczyna mnie ta sytuacja nudzić i pojawia się takie myślenie że nudzi mnie chyba ten związek i czy dla dobra obojga nie powinienem tego zakończyć.
Pytanie, czy to normalne w długotrwałych relacjach, wy też tak macie ? Co o tym sądzicie ?
To normalne. Nawet z kumplem nie możesz siedzieć non stop, bo prędzej czy później zacznie cię wk*rwiać. Heh, nawet sam ze sobą nie możesz za długo siedzieć, bo zacznie cię wk*rwiać twoja własna osoba ;]
Jednak zakładając hipotetycznie, każdy w pewnym stopniu dąży do tego by kiedyś założyć rodzinę. Wtedy chcąc nie chcąc będzie spędzał z tą drugą osobą mega dużo czasu. Czy to nie jest tak że takie osoby nie powinny się sobie nudzić niezależnie od tego ile czasu razem spędzają ?
Wg mnie to nie jest tak, nigdy tak nie będzie. Dlatego warto mieć jakąś szczerą pasję żeby sobie odpocząć od drugiej osoby. Myślisz, że dlaczego tylu starszych facetów jest wędkarzami
I ja wcale nie teoretyzuje, byłem z dziewczyną trochę dłużej niż ty i wiem jak to jest. Uważam, że to jest jak najbardziej normalne.
Mateuszu, od lat jestem w stałym związku. Czy się nudzę z mężem? Nie. Mimo tego, że w zasadzie pracujemy razem, mieszkamy razem, wyjeżdżamy razem, odpoczywamy razem, a na przestrzeni lat (10+ stażu) osobno spędziliśmy może dwa tygodnie?
To jest tak: gdy ludzie naprawdę dobrze się dobiorą - to już ogromny plus, a do tego gdy oboje są interesującymi ludźmi (coś robią, zajmują się czymś ciekawym, są oczytani, ciekawi świata, ludzi, towarzyscy etc...) - nie ma ryzyka, że będą się nudzić we własnym towarzystwie, bo ciągle mają coś do zaoferowania partnerowi, wiecznie coś się dzieje w ich życiu, a przede wszystkim mają własne życie (hobby, ulubione zajęcia, rozrywkę, pasje).
Oczywiście bycie razem nie oznacza, że siedzimy jak bliźnięta syjamskie i czytamy tę samą książkę. Ja mam swój pokój, mąż swój. Ja czytam jedno, on drugie, czasami obejrzymy film, pójdziemy do lokalu, klubu, wakacje (choć wyjeżdżamy we dwoje) też nie w symbiozie (wszędzie razem chodzimy). Gdyby podzielić czas: jakieś 35% dziennego czasu spędzamy razem, reszta albo praca, albo nasze zainteresowania, porządki itp.
Może Twoja dziewczyna po prostu nie robi nic innego, poza "wiszeniem" na Tobie?
Elba a nie zdarzyło Ci się skoczyć w bok ?? na forum możesz się przyznać
(będzie to nasza tajemnica )
Zła nie była - tylko w ch**a leciała
Dobra patelka - to podstawa związku
"To nasza babska tajemnica
misterium perfum oraz cieni..."
Na pewno chcesz poznać tajemnice kobiety?
Przecież to niemęskie.
jak 4-5 dni pod rzą non stop ze sobą (w założeniu, że wszystko wspólnie robicie) to może wkurwić każdego:)
kurcza,zależy jak podchodzisz do związku jaka jesteś osobą,ja ze swoją byłą widziałem się codziennie i codziennie mieliśmy tematy do rozmowy...ehh...tylko ja nie jestem stworzony do stalych związków....wypaliło się albo po prostu nie pasujecie do siebie,różnica charakterów, zainteresowan,pasji itp.
__________________________________________________
Jak się nie wie, co się gra, to się gra jeden-dwa.