Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Czas opuścić okręt - jak nie pójść z nim na dno?

12 posts / 0 new
Ostatni
Cromiell
Portret użytkownika Cromiell
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Katowice

Dołączył: 2012-08-30
Punkty pomocy: 4
Czas opuścić okręt - jak nie pójść z nim na dno?

Tak, tak długie, ale takie być musi... Smile

Na początku w sumie należy Wam się podziękowanie za stworzenie tego miejsca. W jakiejś części to dzięki niemu moje życie się bardzo zmieniło przez ostatni rok. Ale to nie o tym, może kiedyś skuszę się napisać jakiegoś bloga dla osób które wciąż szukają - szukają samego siebie, tego lepszego i odważniejszego ja.

A teraz do rzeczy...

Piękny i duży okręt, który na początku lśnił i pokonywał wszelkie sztormy wraz z biegiem czasu obrywał coraz bardziej, coraz więcej rys, coraz więcej dziur, aż w końcu zaczął nabierać wody, powoli tonie, nabiera tempa. No i tak, czas wyrzucać szalupę ratunkową i spierdzielać jak najdalej.

Po prawie rocznym związku doszedłem wraz z moją dziewczyną do tego momentu kiedy czar prysnął, oddalamy się - z dnia na dzień coraz bardziej. Rozmowy nie są takie jak dawniej, spotkania nie są takie jak dawniej. Ona coraz chłodniejsza, ja coraz bardziej znudzony przebiegiem sytuacji. Wszystko jest trudne, takie zwyczajne i ciężkie do utrzymania.
Idiota powiecie... Czego się chłopie spodziewałeś od życia? Że ciągle tak będzie jak na początku?
Ano pewnie, że nie tego. Bo i w mojej rodzinie mam dobry przykład tego jak wszystko się z czasem zmienia.
Tylko, że ta sytuacja między mną a nią jest bez wyjścia. Oboje niby murem stoimy za sobą a jednak nie potrafimy znaleźć podstawy takiego stanu rzeczy. Fakt faktem, że zaczęło się sypać gdy powiedziałem jej, że moja była zaczęła się dostawiać i znów starać. Ja byłą spławiłem nie owijając w bawełnę i mówiąc co teraz dla mnie jest ważne. Moja Panna od tego czasu zaprzątała sobie nią głowę choć twierdziła że wszystko w porządku. Potem było gorzej, choć niby nie z jej powodu. Ciągly rollecoaster nastrojów, raz źle raz dobrze... A ostatnio totalna pustynia gdzie pomimo panującego upału trudno o jakąkolwiek iskrę.

Niczego nie brakowało, czułości, sexu, emocji, niepewności a zarazem pewności, tego co każdy pędzący związek ma. No i niestety coś strzeliło. Jakoś w chwili obecnej nie mam zamiaru tego rozkmianiać. Wiem, że to mi zaszkodzi.

No i niby widzicie, wszystko wiem bla bla... A jednak popełniłem ten błąd. Po prostu cholernie jestem z nią zżyty bo łączy nas dużo wspólnych cech i nas obojga życie nie rozpieściło. Po prostu zawsze (nie licząc tej patowej sytuacji) myślimy podobnie i łatwo nam się dogadać - jest "to coś".

Teraz w weekend są dni miasta, miałem z nią iść, ale to wszystko sztuczne i wiem, że tego trupa już nie odgrzeję. Tu już nie ma co zbierać. Więc chyba jeszcze przed weekendem się zreflektuje i to skończę.

I tutaj pytanie... Bo widzicie. W tym wieku Panny się obraca i nie przejmuje. Syndrom "wyjątkowej" należy wsadzić w dupę. To był mój pierwszy dłuższy związek. Wspólne plany na lato, ciepłe słówka, spojrzenia. A potem zostaje jedno wielkie gówno które nawet już do dupy się nie wsadzi. Chyba kazdy z Was czuł coś takiego za tym "pierwszym razem".

Pany drogie - hobby pomaga, praca pomaga, nie mogę mieć teraz wolnego czasu aby nie myśleć. Ale z Waszego doświadczenia proszę o jakieś porady co zrobić żeby po prostu nie dać się zwariować w najbliższych dniach. Bo wiem, że jak to pierdolnie już ostatecznie to jednak zaboli, a nie mam zamiaru rozsypać się jak mały chłopczyk na drobne kawałki.

Pozdrawiam i dzięki!

Penetrator
Portret użytkownika Penetrator
Nieobecny
Wiek: 17
Miejscowość: Lipno

Dołączył: 2012-11-10
Punkty pomocy: 51

zaczęliście już real live , twoje codzienne czynności stały się rutyna . Zmien coś w sobie , w swoim zachowaniu Smile

Walcz , a zwyciężysz !

Cromiell
Portret użytkownika Cromiell
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Katowice

Dołączył: 2012-08-30
Punkty pomocy: 4

Najgorsze jest to złudzenie (na świeżo). A może ratować, a może próbować później. To nigdy nie działa, a "one zawsze wracają". Bardzo bym sobie chciał takie myśli wybić z głowy. Jednak jak patrzy się wstecz to zaczyna brakować tego co było, tej chwilowej złudnej perfekcji.

Mendoza
Portret użytkownika Mendoza
Włączona
Ogarnięty
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Nigdzie na stałe

Dołączył: 2012-10-28
Punkty pomocy: 2750

Też się wspomagałem zemstą - a to też zmienianie się dla byłej - tyle że celem jest, by w byłej zrodzić negatywne odczucia co do jej wartości i "wygrać z nią" a nie ze sobą.

Później to u mnie wylazło bokiem. I tak kurwa o niej myślałem i tak. Odnaleźć w tym wszystkim siebie bez brania byłej pod uwagę - to jest dopiero sukces.

________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.

Brodaty
Portret użytkownika Brodaty
Nieobecny
Wiek: Wiek to tylko cyfra świadcząca ile stąpasz już na tej ziemi.
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-02-24
Punkty pomocy: 172

Cromiell nie znam dobrze sytuacji ALE to mi wygląda na wypalenie tzn.

Na początku znajomości obydwoje pokazujecie swoje zalety i swoją najlepszą wersje siebie, lecz z czasem podświadomość zaczyna programować się na coraz to mniejsze dawanie siebie tak zwane lenistwo, wkrada się ona razem z rutyną a później to okręty toną.

Jeśli masz silną ramę, nie udajesz, jesteś spójny ze sobą to tylko Twoja wina że okręt o którym mówisz tonie, a tonie bo kapitan się rozpił i rozleniwił.

Moją receptą na wylewanie wody z okrętu jest poszukać dawnego siebie, a jeszcze lepszą jest być coraz lepszą wersją siebie każdego dnia a nie tylko dla panny związku etc. i wtedy z zatopionego statku robi się kurwa LODOŁAMACZ!.

Bardzo prostym sprawdzianem jest jedno proste szczere pytanie do siebie samego
"CZY POTRAFIŁBYM BYĆ SZCZĘŚLIWY BĘDĄC SAM BEZ KOBIETY"
Jeśli odpowiedź brzmi tak ale szczerze tak(czytając powyższy post, wątpie w to stary)nie było by tu mojej odpowiedzi i Twojego postu dalej żyłbyś w sielance.

Odnajdź swoje szczęście bo żeby kobieta była szczęśliwa, przede wszystkim to Ty musisz sam być szczęśliwy bo ona szczęścia nie produkuje ona tylko mnoży Twoje szczęście.
A dzieci w podstawówce wiedzą że 0x1=0 skoro nie masz szczęścia w sobie jest zero.

Pozdrawiam, odnajdź swoją drogę do szczęścia warto popatrzeć wstecz a jak z tego nic nie wyniesiesz patrz ostro do przodu Smile

*Sprawa jest prosta, albo znajdę drogę, albo ją sobie utoruję.

*Płeć męska to kwestia urodzenia, bycie mężczyzną to kwestia wyboru.

Mendoza
Portret użytkownika Mendoza
Włączona
Ogarnięty
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Nigdzie na stałe

Dołączył: 2012-10-28
Punkty pomocy: 2750

Również się podpisuje wszystkimi członkami ciała pod Brodatym.

I dodam swoją perspektywę dla autora tematu.

Nie masz wartościowego życia - lub je za nieciekawe uważasz (na jedno wychodzi) równasz się zeru, nie masz energii i szukasz jej na zewnątrz.

Jaka "jedynkowa" kobieta będzie chciała sparzyć się z "zerem"? i co na tym zyska prócz świadomości że jest ktoś obok niej? Nie mając szczęścia w sobie będziesz ssał je od kobiety. Będziesz "wampirem".

Sam poznałem kilka fucking neeeeedy lasek. Nudziło mi się ich towarzystwo bardzo szybko.

________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.

hubal
Nieobecny
Wiek: 1991
Miejscowość: pl

Dołączył: 2011-06-02
Punkty pomocy: 212

Podpisuje się pod Brodatym wszystkim co mam Laughing out loud Słusznie prawi, polać mu.

Lepiej jest mieć szczęście. Ale ja wolę być dokładny. Bo wtedy, jak szczęście przychodzi, jesteś gotów.

Ulrich II
Portret użytkownika Ulrich II
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 34
Miejscowość: .

Dołączył: 2012-12-25
Punkty pomocy: 5416

ty masz 19 ona 17 to liczenie że to związek na lata jest bardzo optymistyczne, raczej brałbym to na zasadzie jest dobrze Teraz to ok, jak nie będzie jutro to sie rozstajemy, reszta to tylko rozdmuchane hormonami iluzje

they hate us cause they ain't us

Katmandu
Nieobecny
Wiek: 38
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2014-03-19
Punkty pomocy: 141

"Odnajdź swoje szczęście bo żeby kobieta była szczęśliwa, przede wszystkim to Ty musisz sam być szczęśliwy bo ona szczęścia nie produkuje ona tylko mnoży Twoje szczęście."

Piękne słowa z jedną uwagą odnośnie zwrotu "ona mnoży Twoje szczęście." Z tym to akurat często jest problem. Dobra kobieta "powinna" to szczęście mnożyć ale często trafia się i tu zacytuje klasyka tego forum na tzw "kurwę, przywrę i pijawkę". Tego typu kobiety wyczują to twoje szczęscie na setki kilometrów. Jakże często tak jest czytając różnych uzytkowników, że własnie chłopy z tym swoim szczęsciem, hobby, kolegami i koleżankami poznają laski,które powoli je z nich wysysają. Poznałeś ją szczęsliwy, pełen pasji i życia, które ona powoli z ciebie wyciagnęła do zera i zostałeś z gołą dupą sam ze sobą i syndromem tej jedynej. Bo pani pasożyt poszła szukać nowego szczęsliwego dawcę. Poprzedni się już zużył i zdechł bo wkręcił się w związek z kimś takim oddając mu wszystko co miał bo jej wiecznie było mało. A facet dowiaduje się, że jest juz chujowy i klasyka "nie taki jak kiedyś".

To tak już brzydko mówiąc abstrahując od twojej sytuacji rada na przyszłość, ze jak się już dorobisz tego swojego szczęscia to go pilnuj, żeby ci go zadna nie zabrała a są kurwy na to niezwykle łase.

Co zrobić, zeby nie dać zwariować się w następnych dniach ?
Pomyśl sobie jaką przyszłość maluje się przed tym twoim obecnym związkiem. Sam piszesz, że to już zwykła agonia.
- Masz siłę to ratować ? Z tego co czytam nie bardzo ani siłę ani ochotę. Jeżeli w swoich wypowiedziach odnośnie swojego związku konstruujesz tak zawiłe ( i intrygujące zarazem z punktu technicznej wykonalności) wypowiedzi:

"A potem zostaje jedno wielkie gówno które nawet już do dupy się nie wsadzi."

to tobie już się tam wszystko z dupą i gównem kojarzy.

- Zostawisz to jakie jest ? Pani znajdzie sobie w końcu innego. Będzie ci lepiej rozstawać się w takiej konfiguracji ?

Już się od tej pani uzależniłeś jak od fajek wiesz, że ci to szkodzi a jednak ciężko to odstawić. Odpowiedz sobie na pytanie czy to związek, który buduje i cie wzmacnia a takim powinien być czy tylko przyzwyczaiłeś się do czegoś i zal ci z tego zrezygnować. Na samym przyzwyczajeniu i żalu to cięzko ci bedzie coś postawić.

Cromiell
Portret użytkownika Cromiell
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Katowice

Dołączył: 2012-08-30
Punkty pomocy: 4

"Odpowiedz sobie na pytanie czy to związek, który buduje i cie wzmacnia a takim powinien być czy tylko przyzwyczaiłeś się do czegoś i zal ci z tego zrezygnować."

No właśnie, to przyzwyczajenie to podstawowy błąd, po którym kończy się jak się kończy. Chyba czas budować jeszcze ciekawsze życie.