Witam,
od ok poltora roku spotykam sie w dzieciata dzieczyna, ma 20 lat ja 22. Z bylym partnerem lacza tylko stosunki kolezenskie - tak to wyglada przynajmniej, jej byly jest strasznie zazdrosny o mnie w sumie nie wiem jak to mozna nazwac...
I ja i ta Pani nazwijmy ja [A] sie w sobie zakochalismy, bylo naprawde fajnie za kazdym razem jak sie spotykalismy, widywalismy sie 2/3 razy w miesiacu, ze wzgledu na to ze ona mieszka na 2 koncu miasta i ma dziecko, jakos ostatnio ilosc naszych spotkac sie zwiekszyla i widywalem sie z nia 2/3 razy w tygodniu, czasem lazila z nami jej mama z partnerem i rak rodzinnie sobie chodzilismy 
Oczywiscie na kazdym spotkaniu bylo calowanie przytulanie, wszystko oprocz sexu. Az tu nagle, impreza, pojechalismy na miasto, propozycja - może bedziemy razem spaC? Jasne, koniec przezy i bach do domu, pojechalem do niej rozebralismy sie u niej lekkie opory przez sexem, mowila ze nie wie czy powinnismy bo to moze zepsuc nasza relacje, ja nie nalegalem mowilem ze ok, nie musimy ale jednak bylo 
Moim zdaniem sex byl spoko tylko... Od tamtego momentu zauwazylem jakas zmiane, albo tak mi sie wydaje...
Zzazwyczaj to ona pisala pierwsza, hej co tam jak dzien mija itd itd. czasem poponowala spotkania, ja oczywiscie umiem sobie ustalic tak dzien zeby sie dopasowac i to robilem, jednak teraz? ....
Pisalem, dzwonilem odpowiedz dostalem po czasie, ok mozemy sie spotkac gdzie i o ktorej, musze cos zalatwic to pojedziesz ze mna i moja coreczka... Ok jasne, pojade i pomoge, w tym samym dniu pisze ze jednak nie bo mala placze bo ona cos tam musi zalatwic itd itd... Zzapytalem co z dniem nastepnym, nie dostalem odpowiedzi wiec po paru godzinach dzwonie i sie dowiedzialem ze ma jeszcze duzo do zalatwienia i w inny dzien...
Ostatnim razem byla na mnie wkurwiona ze lece ze znajomymi na plaze czy gdzies tam a jej nie proponuje (i tak wiem ze nie przyjedzie bo ma rezerwe w samochodzie a ona autobusem NIE POJEDZIE). - teraz domyslam sie ze robi mi lusterko albo co gorsze czar prysl...
Wwspieram ja, czasem jej cos kupi - twierdzi ze nie ma hajsu bo wszystko na dziecko laduje itd ok niech bedzie, nie pracuje czasem cos tam moge postawic, ale czesto odmawiam z usmiechem i mowie zeby sobie kogos innego poszukala do stawiania prezencikow 
Dobrze sie rozumiemy, zachowuje jakas tajemniczosc, flirt? szczerze to ciezko sie z nia flirtuje i podrywa, odrazu powie jakis marny tekst, ktory deprymuje mnie i załamuje rece 
Jezeli czar rzeczywiscie prysl to sadzicie, jak mozna go naprawic... Co mozna zrobic zeby ona znowu zaczela sie 1 odzywac, znajdowala czas... Mowila ze dzis ma cos do zalatwienia wiec dzis sie nie odzywalem ale wiadomo ze jutro jest kolejny i jeszze kolejny dzien, czekac az sie odezwie? Czy sa zaproponowac spotkanie? Osobiscie chyba wybiore czekanie, jednak chetnie bym sie do niej odezwal, wiadomo...
Dodam ze wspominala mi ze ze swoim bylym partnerem czasem spala "na sile" nie chciala sexu, on chcial i wiedziala ze jak nie da to zaraz bedzie awantura czy tez skoczy poruchac inne.. Nie wiem moze to tez ma jakies znaczenie i moze to ze niecaly rok jes od narodzin dziecka... Aale az tak? ;>
rozumiem ze nie powinienem sie teraz 1 odezwac, siedziec cicho w tym czasie robic swoje si? Jak ty Mat7 bys sie zachowal? dodam ze za pare dni obydwoje mamy urodziny w tym samym dniu...
dziewczyna z dzieckiem bez męża, matka z partnerem a nie z ojcem twojej wybranki= jakieś przejścia różne problemy itp.
Jeśli chcesz się związać z taką kobietą to musisz byś świadomy podjęcia różnych niedogodności itp. pewne jest że cały czas kolorowo nie będzie.
Pić, pierdol*ć, nie żałować!
wiem, mam tego swiadomosc... W niej widze cos czego nie widze w innych z reszta dosc duz nas laczy, ja zawsze mialem pod gorke i lubie stac naprzeciw roblemom, to mnie umacnia i sam ze soba czuje sie lepszy. Wiem co i jak, przyzwyczajam sie pomalu do takiej sytuacji
Ładujesz się w związek z kobietą która ma dziecko.. Samo w sobie już świadczy o tym, że będziesz już zawsze, od początku do końca nr2.
Musisz się z tym pogodzić, że może faktycznie mieć zajebane tygodnie, miesiące nawet. Nie będzie miała z kim zostawić dziecka, mała będzie gorączkować ząbkować blablabla.
Ja osobiście w taki związek bym się nie ładował, jest dużo wartościowych kobiet do okoła wystarczy się rozejrzeć - ale to twój wybór.
Co ja bym zrobił na taką sytuację? Tak jak koledzy pisali P&P. Musisz dawać jej emocje, musi o Tobie myśleć, musi wiedzieć, że w każdej chwili może Cię stracić a przede wszystkim to, że jesteś wartościowym facetem.
Kobieta z dzieckiem patrzy na Ciebie też pod kątem przyszłego kandydata na TATUSIA i musisz się z tym liczyć. Będziesz musiał niańczyć cudze dziecko, najprawdopodobniej przez długi czas nie będzie chciała drugiego jeżeli to wypali, w końcu młodość jej prysnęła z dnia na dzień.
Przyjdzie czas kiedy dziecko będzie na tyle duże, żeby je zostawić bez problemu z dziadkami / ciotkami (4-5-6-7 lat, nie wiem) ona wtedy będzie miała około 24-25 lat. Dziewczyna będzie chciała się wybawić na 100% i nie koniecznie znajdzie dla Ciebie wtedy czas.
Dla mnie kobieta która na samym początku jakiejś relacji wali fochy z dupy przez dłuższy czas nie nadaje się do budowania czego kolwiek. Nie mam zamiaru marnować swojego i jej czasu bo najprawdopodobniej wcześniej czy później wszystko się sypnie.
Jeżeli zrobiłeś jej kwalifikacje i mimo wszystko tak robi - to daje bardzo dużo do myślenia.
PS.
Zawsze istnieje szansa, że tatuś dziecka się namyśli i zechce stworzyć prawdziwy (podejrzewam, że patologiczny po Twoim opisie ich zachowania) domek. Wtedy możesz się bardzo niemiło rozczarować, bo laska która daje się posuwać aby koleś nie poszedł posuwać innych (czyli sama o tym wiedziała, że koleś to robi) wieje pustką na odległość.
Chcesz z kimś takim żyć?
Szczęścia życzę.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
masz duzo racji, jednak to nie wyglada tak jak napisales, pato itp. Wwiele razy widzialem sie z nia i dzieckiem i ni razu nie poprosila mnie o pomoc, ewentualnie wez na chile wozek i potrzymaj soczek to wszystko. Ona sie swietnie zajmuje swoim dzieciaczkiem i nie wymaga odemnie pomocy. tak wiem ze to tak bedzie na poczatku, potem sie zacznie
wiekszosc bylo zajetych, byly w zwiazkach a przychodzili i tak do mnie.. No ale, moze widza we mnie tylko kochanka nie wiem.. 
Wwiem tez ze takie zwiazki sa źle widziane w spoleczenstwie, zawsze nasuwa sie jakas mysl, jednak z kzadna inna kobieta tak dobrze sie nie czulem, poprostu... Aalbo mam niefart, poznaje naprawde ładne panie i fajne, lece z nimi do lozka a potem sie zaczyna
Stary ja Ci mogę tylko poradzić swoją jedną zasadę : Nie spotykam się z kobietami które mają dzieci.
"Nie dałem rady" jest 10 razy cenniejesze niż powiedzenie "co gdyby" Ponieważ gdybając nigdy nie wyjdziesz na arenę!