Witajcie bracia.
Piszę świeżo po dzisiejszej próbie... Miałem dzisiaj niezłą okazję i ją srogo zawaliłem ale po kolei.
Do siostry na mieszkanie dzisiaj przyszła koleżanka - niezła 8. Ja szykowałem się na domówkę do znajomych, one siedziały przy piwku i plotkowały. Gdy wychodziłem rzuciłem krótko czy nie chce ktoś iść ze mną i ta koleżanka powiedziała że ma ochotę dzisiaj iść na imprezę więc tak wyszło że pójdziemy razem mimo że wcześniej jej nie znałem .
Ona chciała jechać na swoje mieszkanie się ogarnąć, no to pojechałem z nią na drugi koniec miasta. Ogólnie rozmowa w drodze szła nieźle, ona dużo mówiła, ja niewiele. W drodze większość czasu opowiadała mi jaki to jej były chłopak jest chu****y, że o nią nie dbał, że się z nią kłóciła, że z nim właśnie się rozstała itp itd. Mówiłem jej żeby nie rozmawiała ze mną o nim bo to przeszłość, ale po zmianie tematu na jakiś czas, znów do tego wracała a ja cierpliwie słuchałem.
Gdy byliśmy sami na jej mieszkaniu i chciałem coś ugrać, to wyczułem szanse na SC ale poległem. Powiedziałem że możemy zostać u niej, kupić piwko i posiedzieć - ale dała mi wymówki(to nie jej mieszkanie a siostry, koleżanka miała niedługo wrócić na mieszkanie itp). Nie byłem pewny siebie, bo kompletnie nie wiedziałem jak to rozegrać. W końcu poszliśmy na tą domówkę. Widziałem po niej że też trochę się wahała gdy sugerowałem zostanie na mieszkaniu.
W drodze na domówkę powiedziałem że lubię luźne związki oparte na przyjemności(chciałem tą znajomość tak kontynuować) a ona że czułaby się źle w takim w którym chodzi tylko o seks i się ceni i nigdy by w takie coś nie weszła. Zaraz po tym mówiła że nie chce już tradycyjnych związków, że chce czegoś nowego i chce zaszaleć itp. Tłumaczyłem że nie chodzi mi stricte o seks a bardziej o dawanie i branie przyjemności obustronne. Widziałem że sama nie wie czego chce, ale nie umiałem tego pociągnąć w moją stronę.
Potem to już nie ma co pisać, bo na imprezie ja w sumie żartowałem i próbowałem się dobrze bawić ze znajomymi, a ona marudziła, pisała na telefonie i mówiła że chce już iść. Nie otworzyła się przy nich, cały czas była jakaś taka obrażona na cały świat. Powiedziała że chce iść, to odprowadziłem ją na tramwaj, pytałem czy jechać z nią powiedziała że nie trzeba. Poprosiłem o buziaka na koniec, dała marnego w policzek i coś tam powiedziała że kiedyś się może zgadamy. Ja powiedziałem że nie podoba mi się taki obrót spraw, a ona poszła do tramwaju.
Do momentu, gdy miałem domknąć ten wieczór wszystko szło dobrze(dobra interakcja, było troche kina) ale nie potrafię dobrze rozegrać końcówek gdy już trzeba przejść do rzeczy. To nie pierwszy raz gdy zostaję bez niczego - nawet dobre KC dzisiaj nie weszło. :/ Czuję się jak śmieć, bo wiem że zje**ałem
A zapowiadało się tak dobrze.
Nie chcę zostać wiecznym prawiczkiem, a już 23 lata na karku. Coraz większą presję czuję w tym aspekcie.
Jak coraz większą presję czujesz i oczekujesz seksu na 1 spotkaniu, to wybierz się do dziwki, ewentualnie do klubu.
Chodzi o to, że z taką presją i ciśnieniem niczego nie ugrasz.
Coś tam koledzy zaraz naskrobią, ale transakcja u was wyglądała tak:
-mamo ja bym bardzo chciał tego lizaka!
-synu wiesz, mamusia nie ma pieniędzy, poza tym to na ząbki szkodzi i bardzo brudzi.
-mamo, ja chcę bo to smaczne!
-synku, może,
-mamo dej!
-dobrze, dobrze...
-ja chcę!
Mama powinna powiedzieć: masz już 35 lat. Możesz sobie sam kupić!
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Ostatnie zdanie mówi wszystko...
"Tłumaczyłem że nie chodzi mi stricte o seks a bardziej o dawanie i branie przyjemności obustronne. "
ale pieprzenie!
"ta koleżanka powiedziała że ma ochotę dzisiaj iść na imprezę więc tak wyszło że pójdziemy razem mimo że wcześniej jej nie znałem . "
i to jest kluczowe w tym wszystkim - chciała się bawić na imprezie, zeby oderagować po chłopaku. Ty raczej nie byłeś w planach.
To zdanie jest kluczowe, cała reszta to Twoje naginanie rzeczywistości. Przynajmniej na tę chwilę.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
laski nie proś o buziaka tyko na pożegnanie całujesz ją w policzek bez sexualnych emocji niech sobie pomyśli że ten facet jest zaspokojony a jak jest zaspokojony to jest coś wart i może się czuć bezpiecznie. A dobry podrywacz to na kilometr jest od lasek nie zdecydowanych.
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
"Nie chcę zostać wiecznym prawiczkiem, a już 23 lata na karku..."
I od tego jest się gorszym człowiekiem?
Problem kolego nie leży w tym co zjebałeś, a w tym jak oceniasz sam siebie. A ja widze, że nisko. A im niżej Ty siebie cenisz, tym bardziej to emanuje na zewnątrz - więc i inni wysoko oceniać Cię nie będą.
A moją teze potwierdza to zdanie :
" Czuję się jak śmieć, bo wiem że zje**ałem".
Troche więcej wiary w siebie - na pewno nie jest tak źle.
Stary, Ty to już zaczynasz nawet analizować analizę..wez może zatrudnij się w laboratorium jakimś czy coś..Twoim problemem nie jest owa koleżanka, ani też nieumiejętność rozgrywania końcówek..Twoim problemem jest Twoja głowa! Stary, wyluzuj! Wez wyloguj się z tego portalu, wyłącz telefon i przemyśl parę spraw. Potem wyjdz na miasto i popełnij tyle błędów ile jest tylko możliwe..nauczysz się, przeżyjesz i będziesz ogarniał temat
YOLO.