Witam wszystkich,
Moja sytuacja wygląda tak:
Chodzę z pewną dziewczyną do klasy, przez ponad 2 lata nie poznaliśmy się za dobrze, w szkole było to jedynie cześć-cześć i głównie tyle. Sytuacja zmieniła się na początku 3 klasy. Jakoś pod koniec listopada zaczęliśmy ze sobą pisać. Przez około pierwszy tydzień czy dwa pisaliśmy 2/3 godziny dziennie tak po prostu, żeby się lepiej poznać. Potem od świąt pisaliśmy dzień w dzień, od rana do wieczora. Dodam, że po pewnym czasie nie chciało mi się już z nią pisać, ale bardzo jej na tym zależało. Pisaliśmy tak przez ponad 1,5 miesiąca - już bardziej jako przyjaciele. Trzeba dodać, że ona ma chłopaka, więc w szkole nie gadaliśmy za dużo, bo spędzała czas z nim. Oczywiście ona pytała kiedy się spotkamy itp, ale ja byłem cholernie nieśmiały więc unikałem tematu (dodam, że dzieli nas prawie 30km). W ferie zaczęliśmy ze sobą gadać na skype - przegadaliśmy praktycznie całe 2 tygodnie. W między czasie przyjechała załatwić coś w szkole, więc zapytałem jej czy nie chce gdzieś wyjść, oczywiście się zgodziła. Na naszym pierwszym spotkaniu wszystko było idealnie - pogadaliśmy, poprzytulaliśmy się, między nami było coraz lepiej. Od tamtej pory zaczęliśmy się częściej spotykać po szkole, więcej rozmawialiśmy - wszystko było idealnie.
Pewnego dnia zwierzyła mi się, że nie wie czy kocha swojego chłopaka, że częściej się kłócą, że jak się z nim spotyka to zero emocji - po prostu jest i nic więcej. Niestety tylko próbowałem ją pocieszyć, że będzie lepiej, ale nic nie zrobiłem w kierunku tego, że mogłaby z nim zerwać i być ze mną. Oczywiście wiąż między nami było idealnie - spotykaliśmy się, często się przytulaliśmy, czasami buziak na pożegnanie, no a gdy byliśmy w domu to smsy/skype, więc ewidentnie wolała spędzać czas ze mną niż ze swoim chłopakiem. Często słyszałem od niej, że mnie bardzo kocha jako przyjaciela, pewnie pomyślicie, ze firendzone, ale po czasie myślę, że coś do mnie czuła.
To tak na wstępie, żeby przedstawić sytuacje. Sytuacja zmieniła się pod koniec kwietnia. Na początku zaczęliśmy ze sobą mniej pisać, popisaliśmy trochę po szkole, a potem ona pisała, że musi lecieć albo coś w tym stylu, dodam, że głównie ja zaczynałem rozmowę. Jej chłopak wtedy kończył szkołę(jest rok starszy), więc powinniśmy spędzać więcej czasu razem, ale tak nie było - zaczęliśmy gadać mniej, spotykać się rzadziej. Ja oczywiście się starałem, próbowałem coś pisać, gadać ale to nie było to samo. Do końca maja jakoś to wyglądało, bo czasami do mnie coś napisała, ale od czerwca nic. Przestaliśmy się zachowywać jak przyjaciele, a bardziej jako znajomi ze szkoły. Za zakończeniu szkoły zostaliśmy razem jak kiedyś, pogadaliśmy się, przytuliliśmy jak kiedyś, myślałem, że będzie lepiej i że wakacje się zobaczymy albo cokolwiek, ale nie było aż tak kolorowo, przez 2 miesiące pisaliśmy 2 razy, z mojej inicjatywy.
Teraz następuje punkt zwrotny(przynajmniej mam taką nadzieje, że tak będzie z waszą pomocą).
Jakby ktoś nie zauważył to zaczęła się szkoła, więc poprosiłem ją, żeby została po szkole, żebyśmy mogli pogadać. Zapytałem ją czemu się tak mało odzywa, czemu przestała pisać, czemu zmieniła się i nie zachowuje się jak kiedyś. Na pierwsze pytanie to nie pamiętam w sumie co powiedziała, na drugie powiedziała, że nie lubi pisać, i że pisaliśmy tak dużo bo się nie znaliśmy aż tak bardzo, do tego powiedziała, żebym się już na nią nie gniewał i mnie przeprosiła, potem odprowadziłem ją na przystanek. Po drodze trochę pożartowaliśmy, pośmialiśmy się i na koniec sama przytuliła się do mnie na pożegnanie. Wczoraj popisaliśmy chwilę, wysłała mi jakieś zdjęcie z wakacji, więc wszystko chyba zmierza w dobrym kierunku.
No i teraz bardzo ważne pytanie do was, jak to rozegrać? Co zrobić, żeby ona znowu była mną zainteresowana, wychodziła z inicjatywą (a nie ciągle ja), żeby o mnie myślała?
Ciężko mi gdziekolwiek ją zaprosić, bo po pierwsze nie mamy tak dużo czasu(szkoła na tygodniu) + nie mamy jak się spotkać na weekendzie (30km - nie mamy jak do siebie dojechać), a po drugie ani u mnie, ani u niej nie ma gdzie iść, no może poza spacerem czy wypadem na pizze.
Dodam, że dowiedziałem się, że jej chłopak ją zdradza więc albo zerwą albo bardzo się pokłócą, więc też możecie napisać jakbyście to rozegrali - kocham ją i chciałbym z nią być.
twoja atrakcyjność w jej oczach jest wprost proporcjonalna do wielkości twoich jaj.
Spierd... wszystko, co mogłeś spierdolić. A zaczęło się od napierdzielania na komunikatorach, co stworzyło z ciebie doskonałą psiapsiółę z penisem i sukcesywnie zanikającymi jajami.
Panienka zmieniłą srodowisko, pojawiło się mnóstwo świeżych samców, nieznanych, nieokiełznanych, tajemniczych, a nie takich "kumpli" znanych na wskroś.
A ostatnie zdanie to już szczyt pizdowatości... Kochasz? Serio? Kogo?
Zanim cię wypieprzę to pewnie sobie jeszcze poczytasz...
Oj, poczytasz!
Powodzenia i do czytania, bo w wyjątkowo czarnej dupie jesteś!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
No wiem, że jestem w czarnej dupie. Teraz rozegrałbym to inaczej, uwierz. Da się coś z tym zrobić, jak to naprawić? Co dokładnie mam czytać, podlinkowałbyś?
Dzięki za tak szybką odpowiedź.
Nic sie nie da zrobic. Odetnij i następna
To nie ta wyjątkową, jedyna w swoim rodzaju, unikalna i niespotykana.
Napaliles sie na jedna, zamiast poznawac nowe i inne. Wtedy mialbys duzo wyboru i splywaloby po Tobie czy ta sie odzywa czy nie.
Friendzone chyba wiekszy niz ten co ma Jorah Mormont.
"Dodam, że dowiedziałem się, że jej chłopak ją zdradza więc albo zerwą albo bardzo się pokłócą, więc też możecie napisać jakbyście to rozegrali - kocham ją i chciałbym z nią być."
Nieprawda, nie kochasz jej, masz tylko parcie żeby ją wydymać.
@sirkaszanka, nie do końca. Od czasu gdy zacząłem z nią spotykać chcąc bądź nie chcąc poznałem jej koleżanki, z które też czasami odprowadzałem czy rozmawiałem z nimi i to nie to samo.
@OneWire, kompletnie tak nie jest.
Większość Waszych rozmów to tylko pisanie, i to kiedy ona chciała, byłeś plastrem. I Ty mówisz, że się zakochałeś? Nie, to tylko złudzenie. Bez urazy, ale zupełnie nie jesteś dla niej atrakcyjny, choćbyś nie wiadomo co teraz zrobił. Nie, nie da się tego naprawić.
Ale jest też jasna strona - zjebałeś wszystko się da zjebać dało, więc masz porządną lekcję
"Może mój świat marzeń być jak głupia historia
Po to mam wyobraźnie by bujać w obłokach"
~ Vixen - Myśl co chcesz
Dobijacie mnie konkretnie...
Na prawdę nic nie da się z tym zrobić? Nawet jeśli rzeczywiście zerwie ze swoim chłopakiem?
Serio mi na niej zależy.
Zależy ci na kimś, kto ma ciebie totalnie w dupie?
Jak będzie chciała z Tobą być, to chyba wie, gdzie Cię szukać.
Ale w jaki sposób Ci na niej zależy, skoro nawet się nie całowaliście, o seksie nie wspominając?
Bo zależeć to Ci może zacząć jak kilka razy zaliczysz fajny seks z laską i dziewczyna okazuje się być w porządku. Wtedy to rozumiem.
Ale tutaj nie ma tematu.
Jak czytam odpowiedzi tych nowych użytkowników to mnie krew zalewa, musiałem zrobić znów konto. Słuchaj Hoodie, zawsze da się coś zrobić, tylko czy chcesz się bawić w takie coś, jest możliwość że wam się uda, ale czy jest to tego warte? Jakbym Garego słuchał.
Najpierw poczytaj podstawy i trochę klasyków, przydadzą Ci się podwaliny. Potem kup sobie książkę związaną z NLP, a najlepiej NLS. W takiej sytuacji jak ta, możesz tylko iść swoją drogą. Widać jawnie, że byłeś plastrem jak facet z nią zrywał, teraz już nie jesteś potrzebny bo pewnie przez wakacje wiele się zdarzyło. Pewnie znów zacznie się między nimi rypać i ona to widzi, dlatego w minimalnym stopniu trzyma Cię, aby w razie czego mieć zabezpieczenie. Chcesz być zabezpieczeniem?
Co zrobić?
Nie inicjuj sam kontaktu, staraj się stopniowo zdobywać swoje jaja bo na chwilę obecną to ona je trzyma w rękach. Gdy ona będzie chciała kontaktu to powiedz to co ona "Nie lubię pisać". Pokaż, że nie jesteś na jej zawołanie. W końcu jesteś facetem. Nie mów jej, że ją kochasz bo wtedy to już po ptokach i nic nie ugrasz. Traktuj teraz tą relację jak z góry przegraną, z doświadczenia wiem, że wtedy nagle lasce się coś odmieni. Zawsze się da coś zrobić, tylko zadaj sobie pytanie czy warto? Po chuj się starać jak ona jawnie ma Cię głęboko.
Pamiętaj o standardowym "Inne też mają" i taka jest wieczna prawda. BTW zmień trochę podejście bo stawianie kobiety na piedestale to lekki bezsens. Na najwyższym stopniu w piramidzie mają być twoje potrzeby
Jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz.
To tylko zauroczenie, które jest wynikiem tego, że za dużo czasu zainwestowałeś w tą znajomość.
Czytaj podstawy i trenuj. Może lepiej, nie w szkole bo od razu dostaniesz łatkę podrywacza-nieudacznika.
Pozdrowionka!
To co ma i tak spaść, należy popchnąć.
@karolmaxiking w sumie to coś w tym jest.
@dostojewski może i masz racje z tym zauroczeniem, ale serio coś do niej czuje i jeśli jest jakaś szansa, to chcę spróbować. W najgorszym wypadku będę mądrzejszy na przyszłość.
@SiuX Dziękuje ślicznie za taką odpowiedź. Za chwilę biorę się za lekturę, tylko nie do końca rozumiem jednego - "Nie inicjuj sam kontaktu, staraj się stopniowo zdobywać swoje jaja bo na chwilę obecną to ona je trzyma w rękach. Gdy ona będzie chciała kontaktu to powiedz to co ona "Nie lubię pisać". Pokaż, że nie jesteś na jej zawołanie."
Mam nie inicjować sam kontaktu, ale jak ona będzie chciała porozmawiać czy popisać do mam odmówić? No i jak w innych sytuacjach? Mam ciągle jej odmawiać np. pomocy czy czegokolwiek i stawiać na swoim?
No i co zrobić w przypadku gdy rzeczywiście ze sobą zerwać? Starać się z nią przebywać i ją pocieszać czy jak?
Pozdrawiam.
aaaaa... czyli my swoje, a ty i tak chcesz spróbowac...
To po kiego ch.... zawracasz głowę?
Jak prosisz o radę to się stosuj. Jak wiesz lepoiej i "ale jednak pojamniorzę" to odpuść sobie to forum.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
A po co masz jej pomagać?
Za co ją chcesz nagrodzić? Dała coś od siebie? Nie!
Dawaj, ale też bierz. Ona nic nie daje, więc też nic nie dawaj. To ma być wzajemność, a nie jednostronność. Szanuj siebie człowieku.
Jak już Ci tak zależy to prosto pisz bezpośrednio o spotkanie. Uwierz mi pisząc nic nie zdziałasz. Jej facet się z nią spotka i da jej mega emocje, a ty pisząc hmm...pomyślmy...emotkę?
Jak już tak bardzo pragniesz z nią być, kochasz ją i masz szalony syndrom jedynej to zacznij myśleć jak facet. Wiesz czym różnią się ludzie z starszej gwardii od nowych użytkowników na podrywaju? Otóż tym, że stara gwardia ma jaja aby robić to na co ma ochotę i nie potrzebuje pytać innych o zdanie. Oni nie udają alfa, tylko nimi są, to oni prowadzą relacje, na ich warunkach. A jak kobieta myśli, że to jest na jej warunkach to tylko się jej tak wydaje. To tego brnij. Bo na chwilę obecną jesteś na początku drogi i nigdzie indziej nie zajdziesz jak w popularną zakładkę "przyjaciel". Uwierz mi z tej ramy ciężko wyjść, czasami to nawet niemożliwe.
Reasumując, niech ona zacznie z siebie coś dawać, a jak nie będzie dawać to znaczy, że ma Cię głęboko i tyle. Ale żeby nie było, ja odradzam taką relacje bo nawet jak zerwie ze swoim facetem to ty będziesz plastrem tylko na chwilę, a potem pewnie wróci do byłego