Moi Drodzy,
Nurtuje mnie pewien problem. Udało mi się odzyskać kontakt z dziewczyną, która zawsze wiele dla mnie znaczyła, po większej przypadkowej sprzeczce i lekkim zawaleniu sprawy z mojej strony, po dłuższym czasie rozłąki. To co było między nami, zostało oddzielone przez spory kawał czasu. Całe miesiące. Ostatnio kilka razy na siebie wpadliśmy, wymieniliśmy kilka wiadomości i na tym się skończyło.
Czuję, że pewnie się w najbliższym czasie nie odezwie.
Nie chciałbym, aby poczuła z mojej strony natręctwo, desperację czy jakąś inną magię wykorzystującą ciemną stronę mocy w wysokim stężeniu midichlorianów.. xdd
...a jednocześnie chciałbym jakoś jej pokazać, że może warto się mną znowu zainteresować, wywrzeć na niej presję zmuszającą do wykazania inicjatywy, tak żeby to ona zdecydowała się spróbować zwrócić na siebie moją uwagę...
Póki co, nie odzywam się do niej od ok pół tygodnia. Zamierzam odczekać jeszcze trochę.
Jakieś rady/obelgi/beszt? : )
*Mały edit:
Nasza komunikacja na odległość ZAWSZE była rozepchnięta jakimś dystansem czasowym. Nigdy nie zdarzyło się tak, abyśmy pisali, rozmawiali przez telefon dzień w dzień. Stąd moje odczucie co do jej odzewu.
*Mały edit II:
Udało mi się poznać kilka panien, które mnie interesują, ale jeśli nadarzyłaby się możliwość, to chętnie odświeżyłbym kontakt właśnie akurat z TĄ. : )
*Mały edit III:
Fakt - świerzbią mnie palce, aby się z nią skontaktować, ale desperacją bym tego nie nazwał... raczej pragnieniem. Hah ;D
*Mały edit IV:
No właśnie... Trzymam się z dala od zrobienia głupoty i zastanawiam się co mógłbym zrobić, aby spełnić swoje... "marzenie". Mam absolutną pewność, że z czasem jakoś sobie z tym poradzę, ale czemu mam sobie z tym radzić, gdy może istnieć jakiś sposób na przeważenie szali na moją stronę. 
Zwłaszcza, gdy kiełznam swoje emocje na tyle, aby nie odbijaly się zbyt negatywnie w interakcji.
MILE WIDZIANE OPISY PODOBNYCH SYTUACJI LUB RADY KTÓRE UŁATWIĄ POPEŁNIENIE SKUTECZNYCH / NIEPOPEŁNIENIE NIESKUTECZNYCH CZYNÓW : )
Wartość pokazuje się przez swoje zachowanie, a Twoje zachowanie mówi "proszę daj mi jeszcze jedną szansę".
"Nie chciałbym, aby poczuła z mojej strony natręctwo, desperację czy jakąś inną magię (..)"
Ależ Twoją desperacją wali na kilometr czego przykładem jest ten temat. Palce Cię świerzbią żeby do niej napisać i jedynym co Cię przed tym powstrzymuje jest wiedza, że tylko się przez to pogrążysz.
"Czuję, że pewnie się w najbliższym czasie nie odezwie."
Skoro tak czujesz to znaczy, że ona zrobiła krok do przodu i nie chce odgrzewać staroci.
Mało to pięknych i ciekawych kobiet, że musisz poszukiwać ich w swojej przeszłości? Nie rozeszliście się bez powodu. Ona to widzi, Ty najwyraźniej nie.
Jeżeli jesteś masochistą i chcesz dalej walić głową w mur chociaż widzisz że on nawet nie drgnie, a stan Twojej głowy z każdym uderzeniem jest coraz bardziej rozpaczliwy, to poszukaj blogów na ten temat, chyba BANE pisał całkiem obszernie w tym temacie.
Pozdrawiam NC
W dużej mierze dobrze powiedziane.
Jednak to jest ten etap, że po czasie z zupełnie innym nastawieniem, czujesz że gdybyś dostał tę jedną szansę, masz absolutna pewność, że nie zrobisz niczego głupiego. Już się nauczyłeś.
Nazwałbym to kipiącą determinacją, trzymaną na wodzy, poszukiwaniem wiedzy jak zainteresować ją, aby sama zaczęła inwestować.
Czekać? Odpuścić? Inicjować kontakt co jakiś czas? Zachowywać się podczas rozmowy w jakiś konkretny sposób?
Co zrobić, aby ją zainteresować, a nie zapomnieć o niej?
Nie uda się to trudno, ale w jaki sposób próbować
Również pozdrawiam
"poszukiwaniem wiedzy jak zainteresować ją, aby sama zaczęła inwestować"
I z tego poszukiwania wiedzy co wymyśliłeś po przeczytaniu stu dwudziestu czterech milionów podobnych tematów?
"Udało mi się poznać kilka panien, które mnie interesują"
W sensie, sypiasz z nimi i ciągle myślisz o tamtej?
Nie sypiam. Jednak kilka przygód mi się zdarzyło przez ten czas.
Czy myślę o niej? Niezupełnie. Nie to, że CIĄGLE o niej myślę.
Wiesz, mógłbym sobie znaleźć inną, nie stanowi to dla mnie problemu, ale coś mnie ciągnie akurat do tej, więc dlaczego tak łatwo odpuszczać i szukać szczęścia gdzieś indziej, kiedy może istnieje jakaś szansa że uda się odzyskać to które już znam i bardzo mi odpowiada?
EDIT
W D.. SOBIE PROSZĘ WSADZIĆ TE MINUSY (za przeproszeniem)
DUDE, samokrytyka i umiejętność dostrzeżenia własnego błędu to podstawa..
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
Przerabiałem coś takiego i może dalej przerabiam. Szczerze to nie ma sensu. Widać po dziewczynie, że dla niej sprawa jest zamknięta, dodatkowo myślę, że samoocena jest znacznie urosła jak zauważyła że szukasz kontaktu. Kobiety od razu wyczuwają, że facet czegoś chce.
Ja kiedyś tak zrobiłem i jeżeli chcesz to tak zrób, mianowicie:
Chciałem wrócić do pewnej relacji po roku ciszy, zachowanie kobiety troche podobne, choć widać było po niej że była w szoku, że sie do niej odezwałem wogóle. Po zauważeniu, że chcę się spotkać, zaczeła sobie robić gierki. Więc co? Powiedziałem co o tym myśle, sprawa od razu się zakończyła. Panna strzeliła focha, że ja taki cham i co ja sobie myślę. Oczywiście, nie polecam Ci stawiania sprawy spotkania na ostrzu noża, jak ja zrobiłem ale po prostu radze Ci, żebyś był bardziej zdecydowany a nie piszesz jakieś tematy, co, kiedy i jak zrobić żeby laska nagle zaczeła do Ciebie wypisywać. Wyluzuj po prostu, więcej pewności siebie. Co będzie to będzie.
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
"Udało mi się odzyskać kontakt z dziewczyną, która zawsze wiele dla mnie znaczyła"
no to już daje ci -50% szans na cokolwiek to tak jakbyś złapał 4 gumy w aucie i zamiast wymienić koło to jedziesz dalej na nich, bo przecież jakoś pójdzie, no nie?
"Udało mi się poznać kilka panien, które mnie interesują, ale jeśli nadarzyłaby się możliwość, to chętnie odświeżyłbym kontakt właśnie akurat z TĄ."
podręcznikowy przykład syndromu jedynej.. edycja limitowana czy co?
"Fakt - świerzbią mnie palce, aby się z nią skontaktować, ale desperacją bym tego nie nazwał... raczej pragnieniem."
a co z tymi "innymi paniami"?
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
To nie jest kontakt całodobowy. Nie komunikujemy się co chwilę. Jest odzyskany na zasadzie wyłączenia systemów obronnych. Chodzi o to, że można już próbować, - zaznaczam - PRÓBOWAĆ nawiązać głębszy, na nowo.
Taka typowa polemika na temat syndromu jedynej to tylko powiększanie bełkotu. Osobiście nie widzę powodu, aby nie skłonić się właśnie ku tej jedynej. To wciąż podryw, tylko tej jedynej, dla Ciebie wyróżniającej się znacznie na tle innych.
Pozostałe panie są okej, ale nie czuję przy nich tej samej fascynacji.
PS: Proszę Cię o rozwinięcie "metafory" o -50% oraz wątku o samokrytyce której tak bardzo mi brakuje
1. Samokrytyka - odniosłem się tutaj do twojej wypowiedzi "wsadźcie sobie w d*pe te minusy" = dostajesz tutaj prawdą po oczach(spojrzenie osoby trzeciej), a ty na siłę próbujesz udowodnić, że twój punkt widzenia jest lepszy, bo przecież odnowiłeś kontakt z laską i to na dodatek jest "TA" jedyna, tatata sratatata
, to teraz tylko wejdę szybciutko na forum, napiszę temacik i koledzy już resztę ułożą za mnie. Takie jest Twoje podejście, chcesz żeby ktoś ci napisał punkt po punkcie jak tego nie spierdolić a później i tak wrócisz z pretensjami, że laska Cię olewa..
2. -50%, ponieważ to już jest dla Ciebie COŚ, rozumiesz? Nie ma opcji, żebyś podszedł do tego na totalnym luzie, jak do nowej znajomości. Jesteś pospinany jak stare kalesony i Twoim jedynym celem jest dobrze wypaść w jej oczach, żeby ona.. stwierdziła, że w sumie to jesteś fajny i jednak zrobiła błąd.
3. Tak przyznaję Ci rację, odnośnie tego co zdążyłem przeczytać zanim zedytowałeś post
. Jeśli chcę się coś osiągnąć to warto w to włożyć wszystkie swoje siły.. Tylko czy to ma sens, że "niedostępna była koleżanka" jest dla Ciebie priorytetem? Nie.
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
1. Tak naprawdę to chodziło mi o doniczkę.
Te minusy nie są spojrzeniem osoby trzeciej. Jest to tylko bezargumentowa próba wybicia mi z głowy zachodzenia w myślach, co zrobić aby osiągnąć zamierzony rezultat, z perspektywy osoby trzeciej.
...bo jak zapewne wiesz, wszędzie gdzie nie spojrzysz, dostrzeżesz - OLEJ JĄ, ZAJMIJ SIĘ INNYMI.
2. No pewnie, że jest to dla mnie COŚ, zważywszy że wcześniej przez jakiś czas go nie mieliśmy. Nie wyobrażasz sobie chyba odnowienia relacji bez tego CZEGOŚ?
To bardzo istotny element. Odzyskanie JAKIEGOKOLWIEK kontaktu, dostrzeżenie że dawniej zapalone czerwone światło, przybrało bardziej żółtą barwę jest konieczne, aby spróbować na nowo
Właśnie JESTEM w stanie podejść na totalnym luzie. Być może w wielu przypadkach sprawdziłaby się Twoja hipoteza, lecz w moim przypadku jest zupełnie odwrotnie.
Dokładnie tak jak mówisz - chcę sprawić, aby pomyślała że w sumie to może wtedy dobrze zrobiła, że ale to już dawne zgryzy, można mu to wybaczyć. Co było to było. Każdy popełnia błędy. Nie jest taki zły.
3. Wybacz tamtą edycję, ale ciężko mi było sformułować swoją wypowiedź, przez co zrobiła się pisemna dżungla. : D
Ludzie z natury kierują się emocjami, nawet nie zdając sobie sprawy kiedy się uaktywniają i w moich oczach osoby które coś zepsuły, w wyniku różnych działań zyskiwały na nowo. I na odwrót. Wiem z doświadczenia, że jeśli teraz jest zamknięta, to być może istnieje jakaś droga, aby ją otworzyć. Jeśli niczego nie zrobię, to faktycznie nic się pewnie nie stanie. I nie wiem gdzie Ty tu widzisz jakikolwiek płacz, domaganie się instrukcji krok po kroku. Szukam jedynie wskazówek. Może komuś zdarzyło się coś podobnego, może ktoś ma jakiś pomysł, jakieś spostrzeżenia.
Założony temacik na forum jest z powodu - "co wiele głów to nie jedna".
Jestem w stanie odpuścić. Po prostu nie wyobrażam sobie nie spróbować. Niczego nie tracę ostatecznie. Takie mam podejście do tego wszystkiego.
Nigdy nie zrozumiem dlaczego ktoś pcha się do przeszłości na własne życzenie ale okay.. chcesz to spróbuj i daj znać jak poszło
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
"wszędzie gdzie nie spojrzysz, dostrzeżesz - OLEJ JĄ, ZAJMIJ SIĘ INNYMI"
"Jeśli jedna osoba mówi ci że jesteś koniem, wyśmiej ją. Jeśli druga osoba mówi ci że jesteś koniem, olej ją. Ale jeśli trzecia osoba mówi ci że jesteś koniem, to zacznij zbierać na siodło."
He He He : )
"...a kiedy jechał na rowerze i spadł mu łańcuch, nie zauważył i pojechał dalej..."
Byłem w podobnej sytuacji.. I największym moim błędem było w ogóle rozpoczynanie tej gry
. Szybko zostałem omotany i nim się zorientowałem to byłem ostatni na mecie. Jeśli podoba Ci się robota jako "umilacz czasu" bądź "zabijacz nudy" to już możesz składać do tej laski CV. Nadajesz się świetnie.
i mimo takiego odrzucenia ze strony płci przeciwnej to czasami się zastanawiam czy nie spróbować jeszcze raz, bo jak sam piszesz "co mam do stracenia? warto spróbować", nic z tych rzeczy kolego.. Tylko się zbłaźnisz ale niektórzy to się muszą na własnej skórze przekonać 
Próbowałem wyciągnąć jedną łanie przez blisko miesiąc na spotkanie(wszystko przez to, że WZBUDZIŁA we mnie wrażenie, że jest zainteresowana - a to była podpucha) w końcu się dowiedziałem, że do spotkania i tak bym nie doprowadził, bo jestem TAKI SAM jak wszyscy i niczym się nie wyróżniam. I wtedy cały czar prysł
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
Mógłbyś mi na priv opowiedzieć w jaki sposób próbowałeś się z nią kontaktować, jak podchodziłeś do tematu rozmowy, że zaklasyfikowała Cię jako takiego samego jak wszystkich innych? : )
Zaciekawiłeś mnie