Witam. Od jakiegoś (trochę dłuższego) czasu spotykałem się z pewną panną. Pierwsze 2 spotkania były nawet okej, ale laska czasami dziwnie się zachowywała, pytała mnie po co chciałem się z nią umówić i ogólnie co o niej myślę. Na następnych to już wydawało mi się, że prowadzę monolog, już gadałem o byle czym, żeby nie siedzieć cicho za długo. Spowodowało to, że odkładałem pocałunek, ponieważ nie chcę marnować czasu na nudziarę, uznałem, że chyba ja bardziej się angażuje w tą relację i dam jej się wykazać niech ona mnie zaprosi gdzieś choć raz. Faktycznie tak się stało, poszliśmy razem do kina. Próbowałem ją jeszcze przekonać, że może gdzie indziej, bo w kinie nie porozmawiamy, jednak bardzo jej zależało to już odpuściłem, ale ustaliliśmy, że po kinie pójdziemy jeszcze na jakiś spacer. Po seansie, znowu monolog. Tak mniej więcej od tego momentu ograniczyłem liczbę rozmów z nią do minimum. Jeszcze parę razy się spotkaliśmy, ale dalej nie widziałem poprawy. Postanowiłem parę tygodni temu, że teraz się spotkamy, że to już ostatnia szansa i chyba jej powiem, że denerwuje mnie takie zachowanie. Byliśmy już umówieni jednak poważnie się rozchorowałem i poinformowałem ją, że musimy spotkanie przełożyć, aż do mojego powrotu do zdrowia. Wczoraj nastał ten moment kiedy próbowałem się umówić. Dogadaliśmy się, że spotkamy się po świętach jeszcze bez konkretnej daty. Jeszcze tak na koniec rozmowy spytałem, czy ma jakieś na sylwestra. Odpowiedź mnie zaszokowała. Powiedziała, że idzie razem z chłopakiem do jego znajomych. Więc jej odpowiedziałem, że się nie pochwaliła, że ma partnera i powiedziałem, że w takim wypadku będzie mi trochę dziwnie się z nią spotkać, ona jednak odpowiedziała, żebym się nie przejmował bo jesteśmy kolegami i porozmawiać czasem można (jeszcze, żeby ona ze mną rozmawiała, a nie tylko słuchała). Powinienem się w ogóle jeszcze z nią spotkać? Nie powiem, że rola koleżanki mi jakoś bardzo nie przeszkadza, bo jest mi w stanie w paru rzeczach pomóc, więc patrząc trochę egoistycznie chciałbym utrzymać relację jakąkolwiek tylko dla swoich potrzeb.
Next.
A po co niby chcesz się z nią spotykać? Jesteś we friendzonie, strefie bez seksu.
Skoro dziewczyna pyta po co ją zaprosiłeś, to znaczy że nawet jej przez myśl nie przeszło że jesteś nią zainteresowany. Czyli mówiąc krótko zero uwodzenia, zero flirtu z Twojej strony. Totalne zero. Jeden plus, że powstrzymałeś się od pocałunku. Zapewne byłaby tęgo zdziwiona i finalnie liść na twarz, albo pytanie czy Ci odbiło. Tragedia kolego. Poczytaj podstawy, potem zakładaj wątki.
Mi to raczej wyglądało, że była zdziwiona i nie spodziewała się tego totalnie. Na jednym spotkaniu był kontakt, obejmowaliśmy się, zastanawiałem się czy jej nie pocałować, ale w tyle głowy miałem, że mimo wszystko nie wiem czy jestem do końca zainteresowany taką osobą.
Dobra to mam jeszcze może trochę głupie pytanie, ale gdyby po tych świętach się ze mną skontaktowała w sprawie spotkania to co mam robić?
a jak myślisz?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Myślę, że muszę jej podziękować i odrzucić propozycje.
Abstrahując od tego czy ma chłopaka czy nie, to nie lepiej poświęcić czas na inne dziewczyny/kobiety, z którymi dobrze będzie Ci się spędzało czas i która nie jest tak nudna jak ta nie mając nic do powiedzenia?
Wyczuwam iż to Twoja jedyna opcja w tym momencie, będziesz czekał ten tydzień czy dwa przez święta, nie spotkacie się i tyle będzie z tego Twojego czekania. Może masz jakieś inne koleżanki które chętniej się z Tobą umówią?
Masz rację w tym momencie to była moja jedyna opcja. Nie będę jednak czekał, teraz w sumie trochę żałuję, że wcześniej nie przestałem się starać, bo zauważyłem, że im bardziej staram tym bardziej się rozczarowywuje...
Typowo wrzuciła Cie to wora kumpeli z fiutem - był monolog to trza było to przerwać, odwalić jakąś odjechaną akcję. A tak to nudziara spotkała się ze spokojnym facetem i wyszło jak wyszło. Było pare spotkań, a Ty jej nawet nie dotknąłeś.
A gadki w stylu "oo nowy, chłopak nawet się nie pochwaliłaś" daruj sobie chłopie bo brzmi to zajebiście żenująco i desperado zalatuje.
Nic nie ugrasz już na takim koleżeńskim spotkanku, chyba że nawalisz ją poświątecznym szampanem i może znajdziesz siłe i odwage by w końcu spróbować ją przelizać - co łatwe nie bedzie. Bo zapewne się z nią spotkasz.