Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Co ona chce osiągnąć tym zachowaniem? Czy zaufanie można odbudować?

8 posts / 0 new
Ostatni
wiktor
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: W-wa

Dołączył: 2012-12-25
Punkty pomocy: 0
Co ona chce osiągnąć tym zachowaniem? Czy zaufanie można odbudować?

Witam Panowie. Mam pewien problem z moja dziewczyna/byla dziewczyna. Sytuacja jest taka, ze dwa miesiace temu rozstalismy sie z mojej inicjatywy, nie potrafilem jej zaufac, studiuje w innym miescie i zaczalem sobie wkrecac rozne historie o zdradzie itp. Mialem powody zeby jej nie ufac, ale o tym za chwile. Pozniej do pieca dorzucil fakt, ze przez miesiac czasu kiedy nie bylismy razem pisala i chyba sie spotykala z takim gosciem, ktory mieszka niedaleko niej i z ktorym kiedys cos ja laczylo i ogolnie jestem ciety na niego, bo oszukala mnie kilka razy, bo pisala sobie z nim, za moimi plecami i zawsze byly aferki o niego (to wlasnie przez historie z nim zwiazane nie ufalem jej jakos w 100%). Kiedy sie o tym dowiedzialem, wybuchlem, powiedzialem w zlosci, ze to juz totalny koniec. Blagala mnie o spotkanie w celu wyjasnienia, ze to nie prawda, ze tylko pisali na czacie, ale sie nie spotykali, nasz wspolny przyjaciel wysylal mi rozmowy z nia gdzie pisala jak bardzo teskni za mna przez ten czas kiedy nie jestesmy razem itp. Uleglem. Dalem sie namowic na spotkanie. Sentyment, tesknota i wspomnienia (dwa lata zwiazku niczym malzentwo) dal o sobie znac. Kiedy przekonywala mnie do tego, ze sie nie spotykali i ze to tylko jej kolega, to wierzylem jej, ale wracajac do domu i bedac sam juz sobie wkrecalem, ze moze jednak cos ich laczylo. Jakos ciezko mi bylo wziac sie w garsc, zeby o tym nie myslec, ale zerwala z nim kontakt (tak przynajmniej mowila) wiec jakos to sie kreciło. Dwa tygodnie bylo jak z bajki, czule slowka, wieczorki, seks itp. itd, ale moj spokoj zaburzal jeden typ. Zakrecil sie kolo mojej kiedy nie bylismy razem przez ten miesiac. Jest starszy od niej, studiuje ten sam kierunek na tej samej uczelni wiec sie widuja czesto (tak mysle). Poznala go przez swoja przyjaciolke, ktora z nim studiuje. Moja twierdzi ze to tylko jej kolega, ale ja jednak bylem zazdrosny, bo czulem ze on ja bajeruje, a ona to przyjmuje jakby nic. Chlop jest naprawde atrakcyjny i moze sie podobac, moja dziewoja tez jest bardzo atrakcyjna i zaczalem sobie znowu wkrecac. Pare dni temu byl efekt kulminacyjny, wybuchlem, kiedy mi powiedziala, ze idzie na domowke z ta swoja kolezanka do jej znajomych i ze ten chlopaczek tam bedzie. I od tego czasu cos sie zmienilo. Nie odzywalismy sie pare dni, a kiedy juz doszlo do rozmowy zaczalem widziec jej obojetnosc, zrezygnowanie, mimo tego, ze jeszcze kilka dni wczesniej bylem jej sloneczkie, aniolkiem, kochaniem itp. itd. Spotkalimy sie zeby pogadac. Z mojej inicjatywy, bo bylem u jej rodzicow zlozyc im zyczenia swiateczne i przekazac zycznia od moich rodzicow i prezenty. Sama nie raczyla zaproponowac rozmowy, wiec ja zaczalem mowic. Powiedziala, ze jest zmeczona tymi ciaglymi klotniami, ze ciagle ja o cos oskarzam, ze nigdy nie bedzie taka jakbym chcial, powiedziala ze to koniec i nie wroci juz do mnie nigdy. Rozryczala sie i pobiegla do domu. Zabilo mnie to, bo dwa tyg temu kiedy do siebie wracalismy to byla w skowronkach i dalaby sie pociac za ten zwiazek a teraz takie argumenty z dupy. Przyjalem to na klate. W domu torche przeanalizowalem sowje zachowanie i stwierdzilem ze za szybko dalem jej sie przekonac do siebie po tym rozstaniu. Wydawalo mi sie ze powinienem sprawic zeby poczula sie troche zasdrosna. Wyjechalem na swieta, pare dni bez odzewu, az tu nagle widze, ze szuka kontaktu. Komentuje mi posty swiateczne, pisze sobie z moja kuzynka z ktora spedzam swieta itp. W miedzy czasie zaczalem wrzucac zdjecia i pojawilo sie mnostwo komentarzy od moich kolezanek:) Przed wczoraj przychodze do pokoju i widze nieodebrane polaczenia od niej i wiadomosc "no widze ze szybko sie pocieszyles, mam dobrych informatorow, ale to twoja sprawa, wesolych swiat". Odpisalem ze nie rozumiem o co jej chodzi, a ona ze "o nic, nie wazne, nie chce sie z Toba klocic". Pogadalismy chwile normalnie a ona zaczela nawiazywac do naszych wspolnych wspomnien z wakacji "bo ogladla zdjecia i bylo nam wtedy tak dobrze" i z tekstem, ze "chce pozostac ze mna na stopie kolezenskiej, bo widzi jak bardzo sie roznimy, ze ja zasluguje na kogos lepszego niz ona, ze za rok docenie jej decyzje, bo mi wszystko w niej nie pasuje itp. i ze jak za jakis czas zatesknie to zrozumiem, ze nie byla taka zimna i zla za jaka ja mialem". Nie powiem, podkurwila mnie tym co zaczela wypisywac i dalem sie sprowokowac do dyskusji na czacie. Naskoczylem na nia mowiac, ze wiem, ze zasluguje na kogos lepszego, kogos kto mnie bedzie szanowal itp, pare razy wyrzucilem jej ze jej nie ufam przez jej zachowanie, ze mam wrazenie, ze ona potrzebuje byc wolna itp. Odpisala mi, ze "widzisz, sam mowisz, ze zaslugujesz na kogos lepszego, utwierdzasz mnie tylko w przekonaniu, ze dobrze zrobilam odchodzac od Ciebie i nie wroce juz do Ciebie nigdy, rozumiesz?". Poklocilismy sie, powiedzialem, ze nie spodziewalem sie ze zrzygnuje ze mnie w tak banalnym stylu, ze nie walczy o mnie mimo, ze mnie tak strasznie ponoc kocha i ze czuje, ze jej decyzje sa podyktowane czyms innym niz tylko rozsadkiem. Oburzyla sie tylko, ze to nieprawda i ze jak ja moge tak o niej myslec, pewnie mysle ze sie puszcza na lewo i prawo itp. i zaczela wypisywac glupoty jakies czym mnie wkurwila jeszcze bardziej, wiec zyczylem jej wesolych swiat i zablokowalem ja na tym czacie.

Teraz jak o tym mysle, to jestem zly sam na siebie, ze dalem sie sprowokowac w taki latwy sposob. Mam tez zal do siebie o to ze zaczalem pokazywac zazdrosc, ale byla ona podyktowana moim brakiem zaufania do niej. NIe bede zgrywal maczo kutasa i twierdzil, ze jest mi obojetna, bo jednak dwa lata wspomnien, przezyc i spedzonego czasu nie da sie tak latwo wymazac tym bardziej, ze bylo nam ze soba zajebiscie, tylko podczas klotni bylo roznie, bo mamy dosc obrazalskie i impulsywne charaktery, ale w mysl tej strony zawsze staralem sie podchodzic do klotni na spokojnie i chlodno, to ona byla bardziej temperamentna. Tymbardziej, teraz w swieta kiedy powinno sie spedzac czas z najblizszymi i jest taka swiateczna atmosfera to strasznie mi jej brakuje, ale irytuje mnie mysl, ze jej zerwanie jest podyktowane np. zauroczeniem się w tamtym gościu, z którym napewno sobie teraz pisze.

PS: pytanie też do Was odnosnie zaufania- czy naprawde raz naruszone juz nigdy nie bedzie sie w stanie odbudwac? Czy ten nasz zwiazek jest juz spisany na straty?

Opisalem to w skrócie, ale chcialem zeby bylo dosc tresciwie.

KamileQ
Portret użytkownika KamileQ
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2012-04-17
Punkty pomocy: 268

Ufff dotrwałem do końca. Krótka odpowiedź: daj sobie z nią spokój, dziewczyna jest bardzo nie spójna - 2 tygodnie że cie kocha a potem już nie. Rozumiem że masz wspomnienia w końcu 2 lata to kawał czasu lecz niekiedy tak po prostu trzeba.

nomen
Portret użytkownika nomen
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 24
Miejscowość: PL

Dołączył: 2012-01-21
Punkty pomocy: 1655

Nie warto, nie kochasz jej - jesteś z nią z przyzwyczajenia, braku innych opcji.. przeczytaj sobie mój blog który dzisiaj wrzuciłem.

Miałem podobną sytuację jak Ty - im wcześniej się z niej wyleczysz tym lepiej dla Ciebie.

“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”

Wiarus
Portret użytkownika Wiarus
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: Wielkopolska

Dołączył: 2012-11-16
Punkty pomocy: 1193

"Czy naprawde raz naruszone juz nigdy nie bedzie sie w stanie odbudwac?"

Tak, to prawda. Ty masz się czuć komfortowo w związku i nic na siłę się nie da. Ja mojej nie byłem w stanie zaufać. W końcu po pół roku zerwań i powrotów odszedłem od niej bo nie mogłem pewnych sytuacji zapomnieć. Też wiało chłodem i taką samą gadkę mi wciskała przysyłając zdjęcia na których była "najszczęśliwszą kobietą na świecie" i inne jeszcze pierdoły. I też mnie wkurwiała.

Nie warto trzymać się kobiety, która daje powody do zazdrości. Nie warto zastanawiać się co ona chce osiągnąć tym zachowaniem bo kochająca kobieta w ogóle nie dała by powodów do tego by Ci ryć baniak. Rzuć to w cholerę.

Madmartigan
Portret użytkownika Madmartigan
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: Wawa

Dołączył: 2012-11-26
Punkty pomocy: 9

Jestem rozdarty co Ci poradzić Smile

Z jednej strony tu już jest wszystko pozamiatane. I powinieneś to rzucić w cholerę. Z drugiej strony mam wrażenie, że nawet jak to zrobisz to nie wyciągniesz z tego żadnych wniosków. I w kolejnym związku będziesz przechodził to samo.

Ja, gdy byłem w podobnej sytuacji nie słuchałem kiedy mi kumpel radził to co Tobie radzą teraz (mimo, że tłumaczył mi co przeżył z toksyczną laską kilka lat wcześniej). On się wcale nie zdziwił tylko powiedział, że widać potrzebuję dostać porządnie wpierdol, żeby zrozumieć. I wiesz co? Dostałem porządnie wpierdol. To było najbardziej chujowe przeżycie w moim życiu. Jak sobie pomyślę to jeszcze mi wstyd. Wiem, jednak, że jakbym wtedy odpuścił to nie trafiłbym tutaj i ciągle dręczyłbym siebie niewłaściwymi pytaniami. W stylu czy puściła się przed zerwaniem czy już po i czy ten facet kończy jej teraz na cycki czy na brzuszek Smile

Dzięki temu doświadczeniu zrozumiałem, że to już była 90 minuta meczu, przegrywałem 6:0, nie widziałem co to spalony, moi piłkarze grali boso, nie przepracowali okresu przygotowawczego, a ja się zastanawiałem czy wpuszczenie Rasiaka coś zmieni Smile (że się posłużę piłkarską analogią Wink)

Zrozumiałem, że trzeba pracować nad sobą. Teraz wiem, że w kolejnym związku nie będę łykał Stoperanu na myśl o tym, że ktoś z nią esemesuje bo nie wpierdole się już świadomie w związek z kobietą, która mi średnio odpowiada i nie mogę jej zaufać.

Życzę Ci jednak, żebyś doszedł do odpowiednich wniosków bezboleśnie Smile

P.S. To czy Twoja luba jest toksyczną kobietą czy nie, nie ma tutaj najmniejszego znaczenia. Tu już dawno nie chodzi o nią tylko o Ciebie.