Witam,
Uważam ,że mam pewien problem z kobietami.Problem polega na tym ,że gdy uda mi się już poznać jakąś fajną dziewczyne i faza znajomości pogłębi się do momentu , kiedy uznam, że dziewczyna staje się uległa wobec mnie wtedy rezygnuje tzn. dziewczyna odchodzi na skutek mojego zachowania. Przestaje się o nią starać,całować, prawić komplementy, jestem niemiły i wytykam jej wszystko co mi się nie podobna (nie zawsze słusznie). Ostatnia powiedziała, że ją nie szanuje, cisnę i ograniczam.
Dopiero, gdy taką dziewczynę stracę zaczynam się o nią starać, ale wtedy już najczęsciej jest za późno.
Co musze zmienic w sobie? czy jestem niedojrzały do stałego związku?
To tzw. syndrom zdobywcy ! pociąga nas coś odległego, coś niedostępnego.
To pozostałości z początków cywilizacji ;D zwalczanie tego, to dokładna akceptacja (empatia) innych ludzi (kobiet) która przychodzi z wiekiem, jest ona jedną z cech DOJRZAŁOŚCI EMOCJONALNEJ.
Tak na chłopski rozum zmieniasz się ze spoko gościa w zwykłego chama. 'wytykam jej wszystko co mi się nie podobna (nie zawsze słusznie)' <-- to w nawiasie to w ogóle jakiś dowcip miał być? Nie widzę w tym logiki, a podobno jesteś facet.
Co musisz zmienić? Jak na moje to po prostu zadaj sobie pytanie czy to co robisz uważasz za słuszne. Jeżeli twierdzisz, że tak - to masz problem. Niestety moja wiedza jest zbyt mała aby to ogarnąć. W sumie jak Ty byś się czuł jakby ktoś Ci cały czas dopierdalał? Bo sympatii próżno by było w tym szukać.
Pozdro
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Za dużo siedzisz na tej stronie, stronę podrywaj.org widzę tak: zdobyj, rzuć i idź do następnej. Nie uczy nas jak utrzymać przy sobie tą jedyną. Mniej czytaj a będzie dobrze.
Moim zdaniem nie jesteś spójny wewnętrznie (kiedyś też mi to zarzucono na tej stronce, ale było to dawno temu i bardzo się cieszę, że mi to wytknięto, bo tak naprawdę dopiero to otworzyło mi oczy). Zachowujesz się jakbyś nie miał twardej osobowości, jakbyś nie wiedział do końca kim jesteś i jaki masz być a takie coś cechuje samca alfa.
Jeśli laska poznaje Cię jako komplemenciarza, który ją oczarował swoją elokwencją, to jak ma na Ciebie patrzeć, gdy nagle nie wiedzieć czemu zamieniasz się w chama, gbura i prostaka?
Bez urazy, większość z osób na tej stronie być może miała taki sam problem. Ja też tak miałem. Teraz nie zgrywam nikogo. Jestem sobą albo dziewczynie się to spodoba albo nie. Pracuję nad swoją osobowością a nie udaję kogoś kim nie jestem. Kłamstwo ma krótkie nogi i nikt w "obcej skórze" długo nie da rady się ukrywać.
PS.
Jak coś mnie nawet cholernie wkurwia w lasce to zawsze, ale zawsze mogę jej to powiedzieć w spokojny, kulturalny sposób. Kiedyś też się unosiłem, ale uznałem, że na chuj tak robić? Spokojem wygrywam.
Podbijesz takim zachowaniem nie tylko sobie, ale również jej, bo zachowasz stanowczość a także wyrazisz się bardzo kulturalnie, bez zbędnych emocji.
Pamiętaj, emocjom dają się ponieść kobiety a nie my!
Urodziliśmy się z jajami i musimy je "pokazywać"
*****************
Dziś mężczyzna nie ma innego wyboru jak stać się silnym fizycznie i mentalnie