Wiem że regulamin zabrania pytania o wracanie do byłych etc. Jednak na to nie mogę nigdzie znaleźć odpowiedzi.
Zraniłem dziewczynę (zacząłem się czepiać co do jednej, pewnej sprawy, kłótnia, moje zaślepienie, itd.). Zamiast ochłodzić sytuację i dać czas, zacząłem pieskować, pisać i mówić, że ją kocham, że powinniśmy się pogodzić itd. (wtedy nie znałem ani tego forum, ani żadnych technik, działałem tylko intuicyjnie). Trwało to mniej więcej od połowy sierpnia do końca października. Wtedy mnie rzuciła. Oczywiście płacz itd. Zero błagania o szanse, zero mówienia że ją kocham. Pierwsza moja myśl była dobra - nie chcę z nią utrzymywać jak tak kontaktu. Ale człowiek zaślepiony już na wieczór mnie miała
Sam się teraz dziwię. Zaraz po rozstaniu trafiłem na to forum, przeczytałem podstawy, paredziesiąt blogów. Sugerowałem dużo się tym blogiem:
http://www.podrywaj.org/m%C3%B3j...
Ale oczywiście musiałem większość przetrenować na własnej skórze tyle, że już z wyłączonymi emocjami. Raz pisała, że może byśmy wrócili, że sama nie wie itd. w końcu stwierdziłem dobra czemu nie? Następnego ranka już pisała, że nie, jednak nie. Ale już czułem że mnie to nie rusza. Popatrzyłem na wiadomość stwierdziłem ok i tyle. Pod koniec grudnia postanowiłem na prawdę wprowadzić te zasady w swoje życie. Jakoś już 10 dni pierwsza pisze wiadomości, pyta co u mnie, jak minął dzień itd. Oczywiście nie daję całego siebie - przynajmniej się staram. Zaproponowałem raz spotkanie przyszła bez problemu, ładnie miło, kc weszło ale przerwała. Potem się tłumaczyła że miejsce publiczne, że wiem, że nie lubi w takich miejscach itd. No to za parę dni proponuję kolejne spotkanie. Pisze, że wtedy nie może, że tak właściwie w całym tygodniu nie może ale bardzo postara się w niedziele u niej w domu. Powiedziałem że nie wiem czy dam radę wtedy. Okaże się bliżej terminu. Przez piątek, sobotę bardzo mnie namawiała żebym przyjechał. Byłem oschły i stwierdziłem że nie wiem czy będę miał czas, jeśli znajdę to wtedy pomyślę. Wczoraj (bo o wczorajszą niedzielę chodzi) napisałem że ma się szykować bo za 30 minut będę. Pisała jak w wniebowzięta. Oczywiście spotkanie prawie cały czas kc, dostęp do każdego miejsca bez jakiegokolwiek problemu o każdej porze. Negowałem: a to za późno kawa przyniesiona, a to grube uda, a to coś tam. Dziś napisała "Co teraz między nami jest?" - wiedziałem że padnie te pytanie nie sądziłem że tak szybko. Odpisałem że nie wiem co to jest ale mi się podoba. Napisała, że spotykanie się bez zobowiązań itd. czy o to mi chodzi odpisałem że na razie tak. Może to moje mylne spojrzenie ale chyba trochę się boi mnie stracić z tej pozycji bo potem napisała że "na razie, a potem? Potem pójdę w odstawkę?" Potem się okaże, teraz wchodzi temat o większym zaangażowaniu i związku oj nie, nie. Nie tym razem. Nie od razu.
Czemu chcę wrócić?
-Podobne wartości życiowe, podobne zainteresowania, umiejętności zachowania się do danej sytuacji (jak widzę nie które dziewczyny w liceum... boże kto je wypuścił z domu?) mega atrakcyjna fizycznie. (zaraz po rozstaniu 4 kolesi do niej startowało)
Teraz pytanie:
Czy w danej chwili wystarczy tylko dalej włazić jej do łóżka, pisać tak jak na chwilę obecną, co jakiś czas P&P i sama będzie chciała wrócić ale na poważnie? Wszędzie jest napisane:
-nie pisz aż sama napisze
-nie dawaj całego siebie
-miej hobby itd, itd.
Stary- z przyjemnością odpiszę Ci w tym temacie.
Otóż powroty nie są złe. Oczywiście czasem warto się zejść, a czasem nie ale jak człowiek nie spróbuje to nigdy się tego nie dowie, zgadza się? To tylko bezmózgi na tym portalu lansują pogląd iż nie należy wracać do byłych, te osoby najczęściej nie mają żadnego doświadczenia związanego z powrotami ale pierdolą dla samego pierdolenia no bo przecież tak napisane jest w artykułach i blogaskach.
Prawda jest taka że relacje damsko-męskie to tak skomplikowany i nieobliczalny temat że nie można wydać jednoznacznej opinii dotyczącej come backów. Na to składa się wiele czynników, chociażby takich jak:
- powód zerwania
- staż związku
- czas od zerwania do powrotu
- kto zerwał
- wiek i dojrzałość partnerów
- etap życiowy,
Można by tak wymieniać do rana, ale nie- lepiej wypisywać że powroty są zjebane. Osoby które tak twierdzą nawet nie potrafią znaleźć żadnych normalnych argumentów i najczęściej pierdolą dwa sztampowe teksty:
- "Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki"
- "Odgrzewany kotlet nie smakuje tak samo"
"Teraz pytanie:
Czy w danej chwili wystarczy tylko dalej włazić jej do łóżka, pisać tak jak na chwilę obecną, co jakiś czas P&P i sama będzie chciała wrócić ale na poważnie? Wszędzie jest napisane:
-nie pisz aż sama napisze
-nie dawaj całego siebie
-miej hobby itd, itd."
Chcesz do niej wrócić? To nie licz na to że ona sama do Ciebie napisze. Sam musisz wziąć stery w swoje ręce i się wysilić. Pokaż że jednak Ci zależy i postaraj się wzbudzić w tej lasce zaufanie. Co masz do stracenia? Nic! Możesz jedynie zyskać.
Aha i nie bierz tak wszystkich wskazówek z portalu do siebie. Więcej luzu i myślenia. I niech co nie którzy nie pierdolą tutaj farmazonów bo znam dużo par które do siebie wróciły i wyszło im to zdecydowanie na dobre. Baaa- znam nawet kilka przypadków gdzie strony się rozstały a teraz są szczęśliwym małżeństwem? I co- zatkało kakao?
Muahahahahahaahahah
Hasta la vista, baby!
Z wszystkim się zgodzę, nawet powiem, że myślę podobnie, tylko nie to:
"Chcesz do niej wrócić? To nie licz na to że ona sama do Ciebie napisze. Sam musisz wziąć stery w swoje ręce i się wysilić. Pokaż że jednak Ci zależy i postaraj się wzbudzić w tej lasce zaufanie"
Sama pisze, jej chyba zaczyna zależeć albo wciąga mnie w gierkę, jednak teraz nie dam się tak łatwo.
Bo jak to wyjaśnisz, że gdy pokazywałem że mi zależy, pisałem raz dzienni i ciągnąłem rozmowę, starałem się podtrzymywać temat to w końcu pisałem jakieś dziwne referaty o swoim życiu a ona odpowiadała zdawkowo - nie miałem żadnej władzy. Gdy mnie próbowała(jest opisane)chciała wrócić, zgodziłem się, rano już wiedziała że jestem jej to się jej odwidziało. Nie interesowało ją to czy mi zależy czy nie.
Więcej sprawdza się z tego forum aniżeli z logicznego myślenia, ale cóż tak działają mózgi i zachowania ludzkie.
Co tu dużo wyjaśniać- cały szkopuł w tym że jesteś młodym 17-letnim chłopaczkiem i boisz się stracić dziewczynę. Nie martw się w Twoim wieku to normalne, ja mając 17 lat potrafiłem zauroczyć się w dziewczynie nie zamieniając z nią słowa. No i tak wzdychałem do mojego obiektu zainteresowania a ona nawet nie wiedziała jak ja mam na imię
Musisz nabrać doświadczenia i dystansu, ale to przyjdzie z wiekiem. Musisz zaakceptować fakt iż nie spodobasz się każdej dziewczynie i nie każda będzie chciała do Ciebie wrócić. Los jest w Twoich rękach, musisz wziąć odpowiedzialność na swoje barki i sam się postarać o powrót. Nie ma co czarować jakimiś technikami, bo nie o to tu chodzi. Jak zobaczysz że Twoje starania nie przynoszą jednak zamierzonych efektów to cóż- czas się pogodzić z rozstaniem. Ale przynajmniej będziesz miał świadomość i satysfakcję że zrobiłeś to co było w Twojej mocy. Będziesz dumny że spróbowałeś, bo jak nie spróbujesz to będziesz żałował.