A więc w czwartek "pokłóciłem" się z moją kobietą dlatego dałem w cudzysłów ponieważ poszło o taką pierdołę, że nawet nie warto tego pisać, ale po tej kłótni choć to też ciężko nazwać kłótnią nie odzywamy się do siebie. W sensie będąc z nią jeszcze już nie gadaliśmy a wieczorami gdy zawsze do siebie dzwoniliśmy po prostu brak kontaktu od tego dnia aż po dziś dzień.
W niedziele zawsze do niej przyjeżdżam bez żadnej gadki po prostu ona wie i Ja wiem...
I teraz pytanie bo na 100% ona ani Ja nie zadzwonimy/nie napiszemy do siebie smsa.
Jak to rozegrać?
Mam przyjechać do niej jak gdyby nigdy nic i normalnie z nią gadać? Czy może mam zadzwonić albo czekać na jej telefon? lub nie przyjeżdżać w niedziele do niej i czekać na jej reakcje aż się odezwie...
Po prostu milcząca cisza dwóch uparciuchów nastała o pierdołę.
A może poszaleć sobie chciała przez weekend, bo ją cipka swędzi i dlatego o głupote zrobiła awanture, żebyś jej dupy nie truł jak będzie sobie korzystać...święta są, jeśli wiesz że do rodziny nie jedzie to wpadaj normalnie w tą niedziele...
Jeśli wiesz że będzie w niedziele, to po prostu tam pojedź. Przez telefon będzie pewniejsza siebie, cwańsza. W sytuacji na żywo będzie łatwiej, zobaczy Ciebie, i od razu zmięknie. U mnie przynajmniej tak jest
Pozdro600
Nie nie na pewno ją cipka nie swędzi bo po pierwsze ją dobrze rucham a po drugie świata po za mną nie widzi.
No tak tyle czasu bez telefonu i kontaktu to lepiej to załatwić na żywo...
Tylko co udawać, że nic nie było czy to wyjaśnić a jak tak to od razu czy poczekać?
Nie wiem o co wam poszło. Podczas spotkania na żywo możesz zauważyć jak się zachowuje. Jeśli będzie przesadnie odpierdalać to nie wchodź w jej grę. Ona czuję że ma pałeczkę a ty musisz pokazać jej że z tobą nie można się tak bawić. Odpowiadaj spokojnie na jej wyrzuty a jak przesadzi to powiedz jej coś i jedź do domu. Przynajmniej ja bym tak zrobił.
Po takim wąskim zarysowaniu sytuacji, raczej nikt nie udzieli Ci dobrej rady.
Jak na moje, to z igły robicie widły. Poszło o jakąś błahostkę i na jej podstawie budujecie "ciche dni"... Opłaca się to? Z tematu wnioskuję, że chodzi o zeszły czwartek. 8 dni zimnej wojny i siedzenia w okopach, czekając na kapitulację drugiej strony?
To zaczyna działać jak kula śnieżna - Pretekst był jej początkowym stadium, teraz toczy się i rośnie z każdą chwilą nabierając negatywnej mocy. Tak to widzę.
Jak to rozegrać?
(w końcu robisz w życiu to co chcesz i masz gdzieś takie szczegóły?). Nie wiem co ci w głowie siedzi, ale X dni ciszy o bzdet? Ja bym jechał do niej by powiedzieć, że nie było sprawy(udajmy, że to się nie działo) i nie mam zamiaru więcej marnować życia na takie duperele także, albo się z tym zgadza, albo niech jeszcze sobie jakiś czas przemyśli, czy ten stan ma sens. Adres i numer zna.
Wedle swojej woli
Pies, który się boi, gwałtowniej ujada, niż gryzie. ~Kurcjusz Rufus
A co w tym złego że byś sie do niej odezwał? Myśle, że nic. Zawsze możesz to obrócić w żart, a jeżeli nawet ona nie ma racji to możesz ją przeprosić, ale nie przesadnie w stylu "przepraszam że żyje". I nie kupowąc kwiatków, itd. Po prostu możesz pokazać że Ci zależy na niej i waszej relacji, ale bez wielkiego pieskowania.
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
Jedź do niej i zachowaj się spokojnie, pewnie nie wymiękaj tylko pokaż że jesteś mocnym facetem a po całej awanturze śladu nie będzie.Tak to działa.
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
Tak jak mówię praktycznie o nic nam nie poszło, ale oboje zamilkliśmy i tyle.
Ona i Ja uparty jak osioł więc się nie odezwiemy.
To o co nam poszło to jakby "pokaż co kupiłaś w sklepie" a ona na to "nie pokaże Ci" o coś w tym stylu.
Dlatego tą głupotą naprawdę się nie martwię, ale martwię się tym, że jak można się Kochać i pierwszy raz od znajomości nie usłyszeć się przez kilka dni?
"(...)ale martwię się tym, że jak można się Kochać i pierwszy raz od znajomości nie usłyszeć się przez kilka dni?"
Zadaj to pytanie sobie, a nie nam.
Na pewno szlaja się z jakimiś lafiryndami i używa do woli. Będzie foch jak tu przyjdzie, talerze polecą!
Problem leży tylko i wyłącznie w tym, że jeszcze cię tam nie ma. Ty, unosisz się honorem i martwisz o wszystko, wpadając w pętlę obłędu. Ona, zaczyna pewnie wątpić w ciebie, bo to już kolejny dzień bez odzewu, och! Nie zależy mu na mnie
Pewnie już nawet nie płakunia z koleżankami.
Pies, który się boi, gwałtowniej ujada, niż gryzie. ~Kurcjusz Rufus
A może clue Waszego problemu nie leżał w tej jednej błahostce, może była ona tylko iskrą zapalną jakiegoś większego, spiętrzającego się przez Was problemu, którego nie mogliście, czy może nie chcieliście zobaczyć? Może Twoja kobieta miała do Ciebie jakieś "ale", może nawet nie jakoś wielce dramatyczne, ale na tyle duże, że Ty ignorując je i zamiatając pod dywan, doprowadziłeś do sytuacji, że wystarczyła właśnie taka błahostka, żeby bomba w niej wybuchła?
). Zastanów się, czy komunikacja działała u Was na dobrym poziomie (czyli jak dla mnie bez żadnych gierek, owijania w bawełnę, szczerze i uczciwie), a jeśli tak to czy Twoja kobieta nie przebąkiwała na przykład, o tym, czy o tamtym, że coś jej nie gra w Waszej relacji. Prześwietl to dobrze, bo tu może być pies pogrzebany.
Bo takie "nie odzywanie się" nigdy nie wynika z niczego. Był jakiś punkt zapalny, jakiś problem, który woleliście zignorować, albo Ty nie chciałeś go dostrzec, wystarczyła drobina.. no i masz! Akcja zawsze poprzedza reakcję (no może oprócz słynnego robotnika ciągnącego taczkę
Przerwij tę ciszę i wyciągnij rękę na zgodę. Niech dziewczyna zobaczy Twoją inicjatywę w Waszym związku, a Ty zaobserwuj jak na nią zareaguje.
Dzięki panowie za pomoc. Tak jak się spodziewałem... przyjechałem i może przez pierwsze 15 min. było trochę dziwnych spojrzeń z mojej i jej strony, ale później wszystko wróciło do normy mało tego powiedziała mi, że ma ochotę abym ją ostro zerżnął
Eh... Ja proponuje się trzymać od takich kobiet z daleka. Moja mama jest z 'tego typu'. Jak ją coś złapie, to nawet tydzień pociągnie 'ciche dni'. Nie jest to zdrowe.
W przypadku mojej dziewczyny, jeśli coś się 'zepsuje', to najczęściej po 1h sama się odzywa i wyjaśniamy sprawę. Nigdy nie kończymy dnia w nerwach na siebie. Tak ustaliliśmy na początku i tak prowadzimy Nasz związek. Polecam
---------------------------------------------------------------
Wyzwalaj w kobiecie emocje. To one są kluczem.