Istnieje bardzo cienka granica pomiędzy byciem atrakcyjnie zabawnym facetem, a pajacem. Nie potrafię nie przekraczać tej granicy i zauważyłem, że w ten sposób psuje to jak mnie widzą inni. W uwodzeniu jak i w relacjach z ludźmi, na co dzień na przykład w szkole. Zmieniłem się o 360 stopni gdy w końcu zrozumiałem, że muszę zaakceptować siebie i być sobą, a nie naśladować i udawać kogoś kim nie jestem. Podatność na zdanie innych i strach przed odrzuceniem pozostały. Mówię tu o różnych, losowych sytuacjach. Rozśmieszam dziewczyny, koleżankę w ławce, opowiem zabawną historię lub rzucę w stronę którejś z kobiet nega. Nie potrafię się na tym zatrzymać, zaczynam się rozkręcać, wydurniać, nie biorę poważnie tego co ktoś do mnie mówi i opowiadam głupoty, w sumie to rzadko potrafię budować atrakcyjność bez poczucia humoru, zawsze muszę się wydurniać. Boli mnie to, że znam swój problem, a nie potrafię sobie pomóc i to, że ludzie przestają traktować mnie poważnie. Wolałbym wykorzystywać swoje "poczucie humoru" w sposób dobry dla mnie i przystępny dla innych. Nikt nie lubi cwaniaków i pajaców. Znacie jakieś ćwiczenie które pomogłoby mi wypracować się normalnym,zabawnym facetem, a nie wiecznym pajacem (jakby to było zakodowane jako bodziec obronny przeciwko braku akceptacji, nie wiem)
(Sytuacja: Towarzystwo nowych znajomych, kobiet, a ja stoje z boku i chcę szybko złapać ich fale. Zaczynam opowiadać głupoty, takie rzeczy które oni mają w dupie. Nie jestem typem figlarza i nie wiem czemu nie zachowuje powagi, moja strona to kochaś, romantyk a nie błazen ;/ )
"Zmieniłem się o 360 stopni"
Dobre. Każdy tak potrafi.
Swoją drogą, jak mój kolega się wydurniał na chemii to nauczyciel kazał mu iść do łazienki na 5 minut.
Jemu pomogło.
<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>
"Nie koncentruj się na obawach Obi-Wan. Skup się na tym co jest tu i teraz... W tej chwili".
Nie stoję przed przepaścią. Stoję przed kanionem. Nie przeskoczę go. Przelecę samolotem.
No wlasnie 360 stopni. Przyłóż się do nauki,a kto ma olej w głowie temu dosc po słowie.
Nic nie jest prawdziwe,wszystko jest dozwolone.
"nie wazne co mowisz, wazne jak mowisz"
cwiczenia hmm?
nie rob nic na sile, z tego co piszesz, wynika ze na chama chcesz sie pokazac z jak "najlepszej" strony.
sam powinienes wiedziec kiedy przestac, ale nie mozesz zapomnic ze kobiety lubia mezczyzn z poczuciem humoru.
za klauna nie ma co robic, skoro lubisz zartowac to dobrze, alee dobieraj odpowiednie zarty, do odpowiednich osob.
pozdrawiam
"Przegrany jest ten, który nie spróbował"
Masz problem bo jesteś ciągle z uśmiechem na twarzy
jeśli masz to coś, jak widzisz dziewczynę i chcesz w niej obudzić humorek to nic złego lecz mam na to sposób. Na pewnej szkole ścigali nas za śmianie się a cenili za powagę i stad przytaczam metodę gaszenie uśmiechu
Zaczynamy !! Potrzebujesz do tego osoby którą chcesz rozśmieszyć i szklankę wody. Osoba bierze do wodę ile się da bo tym zabawniej będzie dla niej hahah i staje przed Tobą max 10 cm nos od nosa a Ty próbuj swego humoru 
Tak jak sam napisałeś, masz taki bodziec ochronny. Ale możesz z tego zrobić swoją wielką zaletę. Po pierwsze ogranicz żarty, skoro mówisz, że tak dużo ich jest to jak będzie mniej to nie zaszkodzi
. Zmień rodzaj żartów, jak umieścisz tam nutkę tajemniczości i podteksty seksualne to zobaczysz, że osiągniesz efekt. A po takim żarcie jak dziewczyna się na Ciebie spojrzy to polecam taki "łobuzerski" uśmiech.