Cześć. Mam specyficzny problem, dlatego post będzie długi, ale bardzo proszę o pomoc.
Mam 22 lata. W wieku 18 lat zaczęły się u mnie problemy zdrowotne, które przed wszystkimi ukrywałem, usiłując funkcjonować normalnie. Byłem w stanie chodzić na studia, od czasu do czasu (bardzo rzadko i tylko w określonych okolicznościach) spotkać się ze znajomymi, jednak było to dla mnie z reguły bardzo niekomfortowe i musiałem tego unikać. Dodam, że przedtem byłem raczej osobą towarzyską.
Po ponad trzech latach udało mi się wyleczyć. Przez te trzy lata czytałem to forum, czytałem różne książki o podobnej tematyce, próbowałem nauczyć się z teorii jak być facetem i chyba trochę mi się to udało. Miałem też przez ten okres sporadyczne akcje na daygame, bo zawsze mnie ten sposób poznawania kobiet kręcił. Na 3 podejścia miałem 3 długie pozytywne rozmowy zakończone zebraniem numeru. Chyba nieźle. Ale bliższych relacji nigdy z żadną nie miałem, na tym kończyłem znajomość - na nic więcej nie mogłem sobie pozwolić.
W te wakacje rozruszałem się trochę w daygame, spotkałem się i przespałem po bardzo krótkiej znajomości z jedną dziewczyną. To był mój pierwszy raz, nie wiem czy zdała sobie z tego sprawę, w każdym razie zakończyłem z nią już znajomość.
W międzyczasie kontynuowałem również cały czas znajomość z inną dziewczyną, z którą znam się już ponad 3 lata, podobaliśmy się sobie nawzajem i to jej dotyczy ten wpis.
Ja w wieku 19 lat poszedłem na studia do jednego miasta, ona wybyła na studia do innego. Bardzo mi się podobała i jeszcze zanim nasze drogi się rozeszły wybrałem się z nią na dwa spotkania. Przez problem zdrowotny nie byłem do końca sobą, ale i tak było fajnie. Do niczego więcej nie doszło, choć i tak było to dla mnie sporo.
Cały czas utrzymywaliśmy ze sobą kontakt, od ~stycznia tego roku rozmawiamy ze sobą (FB, smsy) już bardzo często, przez te wakacje to już całkiem godzinami. Z tymże ona dosyć mocno się zmieniła. Charakter ma w gruncie rzeczy ten sam, ale z baardzo nieśmiałej dziewicy zmieniła się w dziewczynę, która wie czego chce i jak to dostać, takie odniosłem wrażenie.
W wakacje cały czas usiłowaliśmy się spotkać, ale nie było okazji. W końcu raz się udało i na tym krótkim spotkaniu się całowaliśmy. Generalnie to ona cały czas pisała pierwsza, nalegała na spotkania itd, ja ją raczej zbywałem, pisałem do niej często olewczo - mieszkamy daleko od siebie i nie widziałem w tym sensu, jednocześnie nie potrafiłem z nią przestać pisać bo za bardzo ją lubię.
W końcu nasze rozmowy zaczęły coraz bardziej schodzić na tematy intymne, ciągle ją zbywałem, aż niedawno dostałem od niej smsa, że (dosłownie) ma ochotę na seks. Od słowa do słowa pojechałem do niej, spotkaliśmy się i spędziliśmy noc razem, o ile tak to można nazwać: przed spotkaniem z nią spałem w ciągu 4 dni łącznie 10 godzin, do tego musiałem jechać łącznie 9 godzin by się z nią spotkać.
Czytałem masę teorii, poradników gry wstępnej i całego tego gówna, żeby chociaż teorię znać, ale wiadomo - nadal jestem bardzo słaby w łóżku. Choć nie o to do końca chodzi - byłem bez siły, z początku jak się całowaliśmy wzwód był, ale później całkiem opadłem, nie byłem w stanie samemu się za nią zabrać, a ona nie zabrała się za mnie, że tak głupio powiem. Widziałem, że chciała się za mną przespać w 100%, ale nie miałem siły żeby coś zdziałać, a ona sama mocno nie napierała (dziewczyna, z którą poprzednio spałem, praktycznie sama mnie przeleciała). Wytłumaczyłem jej, że przez pracę ostatnio w ogóle nie spałem, że podróż, itd - nie było problemu, nie wzięła tego do siebie, przytulała mnie, pocieszała, no sorry chłopaki, ale nigdy mi tak w życiu dobrze nie było.
Poszliśmy spać, ona wtulona we mnie, nad ranem się zbudziliśmy, zacząłem długo krążyć rękoma po jej ciele, było jej dobrze, w końcu mój palec znalazł się w niej, była bardzo mokra. Po palcówce do niczego więcej nie doszło, musiałem od razu spieprzać na autobus powrotny.
Tyle pieprzenia, zaczynają się dylematy i pytania.
Ona: na pewno bardziej doświadczona ode mnie, jeździ sporo po świecie, nigdy faceta na stałe nie miała, strzelam że z kilkunastoma facetami mogła spać, ale nie wiem, nie mam doświadczenia z kobietami, w sumie nie wydawała się aż tak doświadczona, sama mi mówiła przed spotkaniem, że kłoda z niej (ale pewnie niejedna dziewczyna tak twierdzi żeby nie zawyżać oczekiwań faceta). No i sama mnie praktycznie zaprosiła na seks, przedtem mieliśmy dłuuugie godziny rozmów na FB/smsy, zwierzała mi się z rzeczy których nikomu innemu nie mówiła, dziękowała za wsparcie, seks rozmowy na noc, blabla, (kurwa, raz się z nią nawet założyłem, że prześle mi swoje roznegliżowane zdjęcia jak napiszę dla niej opowiadanie erotyczne. : D) więc może to normalne? Pytam, bo dla mnie to nowy świat, a dla Was codzienność, relacja niby bardzo bliska, ale jednak...
Ja: niechętnie napiszę o sobie, nie chcę się chwalić ani nic z tych rzeczy, od razu mówię, piszę to tylko żeby nakreślić obraz sytuacji i dostać bardziej trafne odpowiedzi. No więc generalnie mam bardzo duże powodzenie u dziewczyn, mam gadane (bardzo), poczucie humoru, studiuje jeden z najlepszych kierunków w Polsce, jednocześnie pracuje i mam kasę żeby się dobrze ubrać, no i mam naprawę aktrakcyjną mordę. Przez 3 lata gdy chorowałem często musiałem się opędzać od dziewczyn (mimo że gniłem w domu) i nie, wcale nie było to fajne, bo wiedzieć że gdzieś tam na zewnątrz jest mnóstwo kobiet z którymi mógłbym przeżyć sporo fajnych chwil, podczas gdy trzeba siedzieć w domu modląc się żeby nowe leki okazały się skuteczne i starać się przerzucać myśli samobójcze na dalszy plan to lekka chujnia. To tyle jeśli chodzi o użalanie się nad sobą / chwalenie się. Ah, jeszcze jedna ważna sprawa: jestem mimo wszystko pewny siebie, szczególnie w relacjach z kobietami, choć wstydzę się tego, że w rzeczywistości nie mam kompletnie z nimi doświadczenia. W każdym razie mój sposób bycia powoduje, że wszystkie myślą, że sypiam średnio z 5 różnymi dziewczynami na rok (nawet moja najbliższa przyjaciółka ma na mnie taki pogląd, ona nawet podałaby wyższe liczby). Dla mnie lepsze to niż miałyby znać prawdę, z drugiej strony lekka chujnia gdy dziewczyna myśli, że jesteś mega jebaką, a w rzeczywistości uprawiałeś w życiu seks aż jeden raz.
Mówię to w takim kontekście, że może ta dziewczyna po prostu próbowała wszystkiego czego można żeby się ze mną umówić, bo uważała mnie za fajnego faceta i chciała coś więcej, ale skoro ją zlewałem to w końcu wytoczyła duże działa i stąd sms o treści "mam ochote na seks"? Rozważam tak nad tym, bo trochę mnie odpycha coś takiego u dziewczyn i to taka moja optymistyczna i mało skromna wersja.
Dobra, spokojnie, zmierzam już do końca. Możliwe, że na dniach znów się z nią spotkam, wszystko zależy ode mnie. Mam dwie możliwości.
1) Zachowuję się normalnie, teraz będąc w pełni sił zapewniam jej tak dobry seks jak jestem w stanie (czyli jakieś 3/10), brakuje mi po tym już wymówek na moją nieudolność więc albo kończymy znajomość, albo zostajemy przyjaciółmi na facebooka, albo nie jest tak źle i w dalszym ciągu ze sobą sypiamy, może nawet budujemy normalną relację.
2) Mówię jej prawdę o moim braku doświadczenia, czyli coś czego nigdy nikomu nie wyjawiałem. Może zapytałbym jej, czy te spotkania to tylko seks, czy może chodziło jej po głowie coś więcej - jak tylko seks to nic nie mówię, jak miała jakieś większe plany to mówię prawdę i liczę na to, żeby nie zesrała się ze śmiechu, że facet którego uważała za największego jebakę okazał się prawie prawiczkiem. Tak, wiem, sam jestem sobie winien.
No i w sumie 3) olewam ją, skupiam się na daygame, poznaję nowe kobiety, każda na maks. kilka nocy, po pewnym czasie bym się w łóżku ogarnął i pozbył kompleksów, nie musiałbym się z nikim bawić w chwile prawdy.
Jeśli o mnie chodzi najbardziej chciałbym z nią coś więcej. Zaczynam coś do niej czuć. Może wcale nie jest taka fajna, może to dlatego że pierwszy raz w życiu spędziłem normalną (prawie normalną, bo bez seksu) noc z dziewczyną, widząc ile mnie w życiu ominęło? Z drugiej strony tyle godzin rozmów chyba musi oznaczać, że do siebie pasujemy. Z trzeciej strony chujowo być z dziewczyną, która mogła spać z tak wieloma facetami i która być może każdego zaprasza na seks. Co innego jedna noc, co innego związek. Kurwa, wiem, że to strasznie namotane.
Jeszcze jedno, nie umiem się kurwa całować. No nie umiem. Myślę, że sama łóżkowa akcja to u mnie takie 7/10 (gra wstępna, petting, seks oralny, naprawdę mnóstwo artykułów i książek o tym przeczytanych), ale kurwa całowania z książki się nie nauczysz, musisz to praktykować. To zjebało grę wstępną podczas naszej ostatniej nocy, gdy do niczego nie doszło (poza akcją o poranku). Tak chujowo całowałem, że sam się podniecić nie mogłem. Stwierdziła, że za bardzo napinam usta. Rozluźniłem, usłyszałem że "trochę lepiej". Mam gadane, więc jakoś wybrnąłem, atmosfera była cały czas na plusie. Ale jak całować nie umiałem tak nie umiem dalej i nie wiem co mam z tym zrobić, po prostu kurwa nie wiem. Pannę z którą miałem pierwszy raz po prostu przeleciałem, za wiele finezji tam nie było, ale tutaj już o wiele gorzej, bo jednak nie była aż tak otwarta, żebym jej po prostu ściągnął gacie i ją przeleciał. Całowanie położyło grę wstępną, opadłem z sił, byłem wyczerpany podróżą i brakiem snu i gdyby nie akcja z palcówką byłoby słabo.
Jak to wygląda teraz? Nie wiem, chyba nie jak relacja fuck friends tylko relacja zmierzająca do czegoś więcej. Dużo czułości w rozmowach. Sama cały czas do mnie pisze. Czułe pożegnania. No ale nie wiem, może w relacjach typu ff też tak wygląda? Kurwa, czuję się jakbym z widłami na słońce sie rzucał.
Namotane, najebane, sorry za to. Samemu mi ciężko się w tym połapać, liczę na to że komuś się to uda. Jeszcze raz mówię, że niczym się nie chcę chwalić, oddałbym studia, pracę, ciuchy i ładną buźkę w zamian za 3 stracone lata życia i normalne problemy w życiu, a nie burdel, którego nie jestem w stanie ogarnąć. Każdemu wokół zazdroszczę normalności. Plus taki, że tak czy siak wychodzę POWOLI na prostą.
Każdemu będę przeogromnie wdzięczny za pomoc. Mimo Waszego doświadczenia być może ciężko będzie coś doradzić, trudno. Mam nadzieję, że nie brzmi to jak problemy bananowego dziecka, niby piszę tutaj o daygame, dziewczynach na jedną noc itp, ale w gruncie rzeczy to czego chcę najbardziej to związek, ale wygląda na to że chyba muszę się najpierw przed jakąś dziewczyną otworzyć i powiedzieć jej jak spierdolony jestem, a tego bardzo bym chciał uniknąć.
Peace.
Gdzieś po drodze zgubiłeś jaja.
Tak w sumie poczytałem do połowy i mi się znudziło, streszczaj się chłopie. Wiemy że jest Ci super mega dobrze, nigdy w zyciu nie bylo Ci tak fajnie jak wtedy z tymi laskami w lozku, ale o tym to se mozesz z podnietą pogadac przy piwku z kumplami, a tutaj niewielu osobom chce się czytać coś przez całe 13 minut. Jak ktoś to przeczyta to doceń
"Jeden odważny zawsze stanowi większość" ~najodważniejszy człowiek na świecie
GuardiaN, przeczytałbyś parę linijek dalej to byś się dowiedział, że łącznie seks uprawiałem w życiu 1 raz. Wiem, że za długo się rozpisałem i doceniam gdy ktoś to przeczyta.
"Gdzieś po drodze zgubiłeś jaja."
zabolało jak przeczytałem więc może coś w tym jest, przemyślę.
Dzięki Snoofie, naprawdę.
Problem wielu ludzi polega na tym że mają za dużo czasu aby myśleć. Pasujesz idealnie do tego stwierdzenia. To co zauważyłem to rozpierdol jaki masz w głowie, tysiąc myśli wylanych na wirtualny papier, choroba która zaznaczyła piętno na twoim życiu. Widzisz ja też życia z bajki nie miałem, były bardzo ciężkie chwile w rodzinie ale teraz tłumacze sobie to tak że te rzeczy zlepiły niezłe fundamenty pod osobę jaką jestem, dużo w życiu zniosłem więc jestem silny i teraz błache sprawy mnie nie ruszają.
Wyolbrzymiasz problem, rysujesz jakieś wyimaginowane scenariusze przyszłości, nie chcesz się ujawnić, wygodnie Ci w ramie "ruchacza" boisz się stracić coś czego nigdy nie miałeś a co nadały Ci inne osoby - boisz się stracić iluzje. Ja też nie lubie mówić o sobie w niektórych kwestiach, ale jeśli tego ciężaru nie spuścisz licz się z tym że problem będzie gdzieś tam tkwił, jeśli laska jest mądra i w porządku tak jak sądzisz to zrozumie, będzie to trzymać w sekrecie jeśli sobie tak zażyczysz.. albo nic jej nie mów, wypij sobie piwka jeśli możesz i będziesz miał spiętych ust xD tworzysz wielki problem(np. najważniejszy moment życia) który być może nie jest takich rozmiarów jak twierdzisz?
Zamiast zajmować się poradnikami jak ruchać zidentyfikuj swoje problemy i fałszywe przekonania, je próbuj zmienić. polecam zaznajomić się z terminem medytacja, oraz ją praktykować (pw link do ciekawej strony)
Anonim