Witam, chciałbym zasięgnąć opinii szanownego grona. Sprawa wygląda następująco: moja dalsza kuzynka wyszukuje sobie specyficznych facetów. Gość zawsze jest typowym samcem alfa, z głową na karku, dobrze rozwijającą się firmą, zarabiający powiedzmy od 10 000 w górę, przystojny, zadbany i wygadany. Jej obecny facet, którego spotkałem 2 razy i pogadaliśmy sobie chwile, było widać, że próbował pokazać jaki to on jest "zajebisty" i że ma wszystko pod kontrolą, on wszystko wie najlepiej. Dodam, że dziewczyna jeden rozwód ma już za sobą, gdyż wzięła ślub w dość młodym wieku (18 lat) i nie wyszło. Z obecnym są już ponad rok. Teraz ma 26, nie ma studiów, ale pracowała zarabiając średnią krajową. Problem zaczął się 2-3 miesiące temu gdy straciła chwilowo pracę. Jest obecnie bezrobotna, ale ma już propozycję pracy na stanowisku, które będzie wolne dopiero za miesiąc. Jej facet zrobił się strasznie wymagający, moim zdaniem, boi się, ze z fajnej dziewczyny zostanie kurka domowa na utrzymaniu. Wymaga od niej cały czas żeby się czegoś nauczyła, podszkoliła w czymś, jednak mimo, że przyznałem w rozmowie z nią, że moim zdaniem gość ma rację to jednak nadal nic sobie z tego nie robi. I żali się jak to skończył się zajebisty seks, skończyło się bycie miłym, każe jej się wyprowadzić, a gdy ona to robi to jednak wymięka i dzwoni do niej żeby wróciła. Nie wiem co mam jej powiedzieć, żeby podbudowała swoją samoocenę i zaczęła się rozwijać. Doradźcie coś, jak coś to pytajcie, co będę wiedział to dopiszę.
Tytuł nieadekwatny do treści tematu
W zasadzie to nie widzę Twojej roli w tym, ykhym, problemie. Takich lubi facetów, to takich sobie szuka, jej sprawa.
Chcę jej jakoś pomóc, bo przerzucanie winy na faceta gdy widzę, że to z nią jest problem nie jest do przemilczenia. Tytuł wydawało mi się, że pasuje, bo gość to trochę taki narcyz, który lubi jak ludzie go uwielbiają, a ona obecnie jak zagubiona i zrobiła się taka przeciętna, a kiedyś to potrafiła facetom zawrócić w głowie ;p
~ Uczucia tych, których przestaliśmy kochać, są zawsze śmieszne.
Chciałem się rozpisać ale Tantos praktycznie wyczerpał temat. Od siebie dodam tylko, że kobieta która uważa się za maskotkę i lalkę do ruchania (takie uproszczenie coby się w wielkie słowa nie bawić) szuka sobie faceta któremu to odpowiada. Ta twoja kuzynka podąża w tę stronę, ale facet jest normalny więc ją próbuje szlifować. Pewna niezależność w postaci pracy może jej pomóc i zmienić jego podejście.
Tak właśnie myślałem i się z Wami zgadzam, tylko poradźcie coś jak można kogoś zmotywować lub naprowadzić na poprawę samooceny, bo większość tekstów jest pisania dla czytającego...
~ Uczucia tych, których przestaliśmy kochać, są zawsze śmieszne.
Strata pracy każdemu może podciąć skrzydła. Jeżeli jemu by padł biznes lub straciłby swoją posadkę to ciekawe czy dalej byłby taki wygadany. A w zdrowym związku chodzi o to, żeby się wspierać, a nie wyrzucać z domu bo ktoś nie ma pracy. Może dla niej to była ciężka sytuacja i należało jej trochę pomóc z jego strony? Ja nie powiedział bym swojej dziewczynie wypierdalaj bo nie pracujesz tylko dopingował i pomógł trochę.
Widać, że tak na prawdę ma miękką faję, jak prosi się, żeby jednak wróciła.
Ciekawe czy ma coś więcej do zaoferowania niż tylko te 10 kafli na miesiąc.
Niektórych ludzi nie naprawisz.
Choćbyś się obsrał na gęsto.
Są po prostu tak skonstruowani by sobie biedę robić. I CHUJ z tym zrobisz.
tyle.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Jeśli jej przeszkadza to w jaki sposób jest traktowana i to w tym chcesz jej pomóc to odpowiedź masz powyżej. Chcesz się mieszać (ona cię w to wciąga) to bądź szczery. Tyle.
Gold digger
A tak na marginesie, to patrz na swoją dupę. Uszczęśliwianie innych zazwyczaj odbija się niczym zeszłoroczny karp.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.