Panowie,
każdy z nas miał chyba do czynienia z niezdecydowanymi laskami. Moja historia zakończyła się kilka tygodni temu, ale czasem wracam myślami do niej i dalej nie potrafię zrozumieć o co mogło jej chodzić.
Poznaliśmy się przez internet, ale jak to bywa kontakt się trochę urwał. W tym czasie miałem inną panienkę. Gdy tylko z nią skończyłem odezwała się do mnie ponownie K. i postanowiliśmy się spotkać. Nie spieszyło mi się za bardzo, ale któregoś dnia przypadkiem mineliśmy się na ulicy i choć nie była typową HC, to miała w sobie coś przyciągającego.
Nasze spotykanie się było bardzo intensywne. Widywaliśmy się za każdym razem, gdy była w mieście (miała częste wyjazdy służbowe), każdą wolną chwilę poświęcała mi, od razu przedstawiła mnie swoim znajomym, szybko wylądowaliśmy w łóżku...po czym po 2 miesiącach takiego spotykania się sama zaczęła rozmowę o związku i oświadczyła mi, że nie chce się wiązać. Właściwie miałem to gdzieś...
Ale na tym historia się nie skończyła. Kontakt nam się urwał, K. w międzyczasie miała urodziny, z czystej uprzejmości postanowiłem złożyć jej życzenia. Postanowiliśmy się spotkać, tym razem jednak postanowiłem, że nie będę się z nią już pieprzył, mam inne opcje...i powiedziałem jej to. To wywołało prawdziwą burzę- jej zainteresowanie mną znowu było wysokie, nawet wyższe niż poprzednio. Zaczęliśmy się znowu spotykać. Padły deklaracje z jej strony- że jej na mnie zależy, dawno jej na nikim nie zależało, że jestem wspaniałym facetem i nigdy takiego nie spotkała. Chociaż tak naprawdę tym razem bardziej ją olewałem. Ponownie 2 miesiące spotykania się po czym znowu jej się odechciało i stwierdziła, że chce to skonczyć bo to nie to, nie jestem jej jedynym.
Latem nie mieliśmy ze sobą kontaktu, spotkaliśmy się ponownie kilka tygodni temu...padło wiele nieprzyjemnych słów, po czym poszliśmy do niej na pożegnalny seks.
Cała ta relacja- o co mogło jej chodzić? Nigdy nie spotkałem się z tak niestabilnie emocjonalną laską, a zaznaczę, że ma już 27 lat
chyba wkurzała ją taka sinusoida w waszych kontaktach.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Być może, ale to ona ją powodowała. Wszystko było z jej inicjatywy, ja starałem się zachować jakąś równowagę w tym wszystkim, "keep calm", co nie znaczy, że mi na niej w ogóle nie zależało i doskonale o tym wiedziała.
ja ma 27 lat i takie zachowanie to nad czym tu sie zastanawiać ? ta sinusoida pewnie wynikała że ona tez miała inne opcje i sie "odkochiwała" potem cie znowu miała i znowu leci dalej w zboże, niektóre są do chodzenia, nie które do pieprzenia, to samo pewno z facetami
they hate us cause they ain't us