Cześć. Wiem że to portal o uwodzeniu i tak dalej, ale proszę.. pomóżcie mi! Dojebcie mi czymś mocnym, powiedzcie że jestem pizdą!
Wszystko się zaczęło od tego że byłem przez prawie 2 lata w związku z dziewczyną. Z początku było pięknie, cud malina... Po jakimś roku, zaczęliśmy się mniej spotykać, z racji jej nauki, pracy i tak dalej... Stwierdziłem że mnie najzwyczajniej olewa, bo w swoim "grafiku", mogłaby znaleźć chociaż pare minut. Postanowiłem ograniczyć nasze kontakty. Po krótkim czasie, zauważyła że jest coś nie tak. Zaczęła się bardzo mocno starać, ale mnie to jakoś nie ruszało.. Trwało to kilka miesięcy, zanim odważyłem się z nią zerwać. Zerwałem, bo najzwyczajniej nic do niej nie czułem. Na siłę z nią być nie chciałem.
Czułem wolność, byłem szczęśliwy jak nigdy... Uwolniłem się od balastu, wobec którego musiałem być lojalny. Pomyślałem "Kurwa! Jestem wolny! Mogę robić co chcę i z kim chcę!". Zacząłem się spotykać z dziewczynami, odnawiałem stare znajomości, poznawałem nowe kobiety, do momentu kiedy do jednej z nich się zbliżyłem. Po tym fakcie, zaczęło mnie gryźć sumienie, nie mogłem sobie wybaczyć. Spotkałem się z byłą, tak całkiem przypadkiem... Zaczęliśmy rozmawiać, zaczęła płakać i wspominać nasze stare czasy. Przytuliłem ją, i od tego momentu, moje uczucie wróciło z podwojoną siłą. (miesiąc po rozstaniu)
Zacząłem się o nią ubiegać, "podrywać" na nowo, ale ona stanowczo mówiła "Zraniłeś mnie, nie wrócę do Ciebie". Zaczęliśmy ze sobą utrzymywać kontakt. Całowaliśmy się. Zaczęła mi robić nadzieje, wszystko szło w dobrym kierunku, aż tu naglę, kumpel dzwoni i mówi "No słuchaj, właśnie stoję jakieś 50 metrów od Twojej Marty. I nie mogę uwierzyć, ale jestem świadkiem tego jak się "mizia" z jakimś chłoptasiem.". Od paru dni nie jem, nie mogę się na niczym skupić, dostałem jakby cegłą w ryj i po ciężkim nokałcie, nie mogę się podnieść... Przez tą laskę i przez moją słabą psychikę, mam wstręt do innych dziewczyn, nie chce mi się iść na żadną imprezę, z nikim spotykać... Jak mam sobie poradzić? Czy jest wg. Was jakaś nadzieja na powrót do niej?
Powiem Ci jedno i zapamiętaj to! PŁACZ kobiety jest uwarunkowany i ma na celu poruszyć w Tobie emocje a co w tym idzie w parze, chce osiągnąć jakis cel. Tym bardziej, że rozpłakała się przy ,,swoim byłym''.
I co, cel osiągnęła? TAK! A jaki? A no taki, że tym płaczem wzięła Cie po prostu na litość. Zrobiło Ci sie jej żal + zaczęła wspominać stare dobre czasy z związku, przez co zrobiła Ci pranie mozgu i jednocześnie narobiła nadzieje że chce wrócić. Zacząłeś się bardziej starać, a ona że nie chce powrotu.
To sie nazywa pull and push czy jakoś tak. Lepiej urwij kontakt bo zaczniesz coraz bardziej sie pograżać i zatruwać głowe. Gdyby ta akcja zdarzyła sie duzo później to pewnie miałbys bardziej wyjebane. To jest jak z raną, kiedy zaczyna sie goić, powstaje strup, dopiero w póxniejszym czasie, sam schodzi. Ta sytuacja ukazuje jednak, że ten strup został rozdrapany zbyt wcześnie i rana rozrosla się od nowa.
Także kolego, inwestuj w siebie i zapomnij o niej. Inaczej ona nie będzie dawac Ci spokoju i dopiero później możesz poczuc zrazę do innych kobiet. Szkoda czasu na takie zagrywki.
Pozdrawiam
________________________________________________________
Strach jest tylko iluzją w Twojej głowie. To on blokuje ludzi przed spełnianiem celów. Nie pokonasz go..to będziesz tkwił w tym gównie w którym jesteś!
Wyjebane miej, sie śmiej ;D
.
Masz rację z tym strupem. Idealne porównanie... Co mam teraz robić? Czekać? Bo najlepszym lekarstwem byłoby pójść do klubu, do kobiet, ale jak już wspomniałem - nie mam ochoty nawet na nie patrzeć na ulicy.
JESTEŚ PIZDA! I CO?! LUBISZ TO SUKO?!
Chłopie, masz 32 lata i tak Cię to boli? Rozumiem nikt nie jest ze stali, ale no daj spokój, chyba jesteś facetem. Spróbuj wygadać się komuś zaufanemu, najlepiej kumplowi. Może wtedy zrobi Ci się lepiej.
Zadaj sobie pytanie, czy ja na pewno chcę do niej wracać?
No powiedzmy, że chcesz. To się ogarnij i pokaż, że jesteś mężczyzną. Nie jesteś? To nie wrócisz do niej, no trudno.
Radziłbym na chwilę dać spokój z nią. Niech emocję opadną. Później możesz działać
.
Kurde, właśnie sobie przypomniałem jeszcze z czasów gimnazjum, czyli moich początków kontaktów z dziewczynami, że sam świadomie wziąłem na litość dziewczynę poprzez płacz
Ciekawe to było przeżycie. Po części szczere, ale tak naprawdę na siłę wywołałem w sobie takie cholerne uczucie, że zacząłem łzawić. Podziałało raz dwa
Ogólnie faceci mają czasami takie cholerne przyzwyczajenie że kobieta która oddała nam się raz, winna to już robić całe życie bez zbędnych ceregieli. A tak nie jest. Jeśli kobieta twierdzi, że ją skrzywdziłeś, to już naprawdę trudno jest do takiej wrócić. Chcesz wrócić do niej? Ja bym dwa razy do tej samej wody nie wchodził.
Uświadom sobie, że kobieta się teraz Tobą bawi. One są mściwe, czasami nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo. Nie na darmo to kobieta od czasów Adama i Ewy postrzegana jest jako źródło grzechu
Człowiek jest istotą emocjonalną niestety, tego nie zmienimy. Nie jesteśmy robotami, takie historie zdarzają się każdemu. Dlaczego facet jest pizdą od razu? Po prostu dał się zmanipulować. Nawet najtwardszego podrywacza wreszcie jakaś bestyjka kiedyś dopadnie.
To Ci szybko myśle nie minie skoro tak sobie nią zryłeś beret. Jak nie chcesz tudzież nie potrafisz o niej zapomnieć to odsyłam "na lewą" " jak odzyskać byłą"abędziesz musiał poświęcić pare miesięcy odczekać swoje i jakoś się w tym czasie ogarnąć trochę zająć się sobą. nie odpuszczaj jednak w tym czasie innych kobiet. Traktuj to przynajmniej jak zabicie czasu. Takie nowe otwarcia się czasem udają, mi to kiedyś wyszło. Na chwilę. Daj sobie i jej czas. Łatwo nie będzie zwłaszcza na początku, ale teraz i tak nic nie ugrasz
hmn faktycznie fajnie się to czytało do czasu że fakt masz 32 lata ...


Twój odruch to typowy syndrom odstawienia, wiesz że nie będzie jej miał i panika w oczach, normalne, każdy to przechodzi, jest czas na emocje, zalej się w trupa, popłacz, rozpierdol coś, potem do kupy, myslenie zdrowo logiczne, nasza siła, zrozum to co czujesz to typowy odruch nic więcej, pamiętasz kolorowe chwile w ex związku ... gdyby supermodelka siadła ci w bieliźnie na kolanach w 5 minut byś o byłej zapomniał
dupa w kroki, biegi, siłka, ćwiczenia, pasje,nowe kobiety i jazda juz dziś leniu
they hate us cause they ain't us
Bo widzisz, czym sie strułeś tym się lecz, mimo wszystko MUSISZ poznawac nowe, a napewno znajdzie się taka która będzie lepsza i zastąpi Twoją EX. Jesli jednak będziesz stał w miejscu z samorozwojem i tkwieniu w tym bagnie/przekonaniu że jednak jest szansa to zjebie Ci psyche i co? I nie uwolnisz sie od myślenia od niej co może doprowadzic Cie do totalnego doła. Możliwe ze Twoja ex prowokuje Cie i sprawdza czy możesz w ostateczności zostac jej plastrem, tudzież chłoptasiem do wylewania żali i wyplakania. Pomyśl, swoje lata masz, jesteś facet? To pogódź sie z jej stratą. A Twój ból niech będzie motorem napędowym do Twojego dalszego kształcenia i samorozwoju.
Bo widzisz bracie, gdyby jej serio zależało i przejrzała na oczy to czy naprawde robiła by Ci nadzieje i wypłakiwała się, a następnie odpychała od siebie? To tylko jest jej gierka a Ty sam łamiąc się i pokazując że jednak nadal Ci zależy uświadamiasz jej że ona zawsze może Cie mieć. Tym samym koło się zamyka i wpędzasz sie w dół coraz bardziej. Pomyśl, co będzie jeśli ona non stop na okrągło będzie Cie tak kusić a równoczesnie zbywać. To taka zabawa w kotka i myszke. Wpadniesz niedługo w depreche chłopie. Czy czekać? Odpowiedź brzmi NIE!! Wyjdź do klubu, do ludzi wbrew swoich niechęci i zacznij podrywać. Początkiem będzie to trudne ale miej te JAJA i odizoluj się od niej! Toż to toksyna jest
________________________________________________________
Strach jest tylko iluzją w Twojej głowie. To on blokuje ludzi przed spełnianiem celów. Nie pokonasz go..to będziesz tkwił w tym gównie w którym jesteś!
Wyjebane miej, sie śmiej ;D
.
A ja Ci polecę ciekawą lekturkę: Obudź w sobie olbrzyma - Robbins Anthony.
Już masz swoje lata, więc jak dla mnie masz problem z doświadczeniem..życiowym.
Co prawda książka nie jest o podrywaniu czy tym jak leczyć syndrom odrzucenia, ale jest rozdział...w sumie wszystko jest cenne, i to nie tylko w podrywie.
Ja zabierałem się do podrywania czytając godzinami posty na tym forum, czytałem raz drugi trzydziesty i jakoś w rzeczywistości gówno wychodziło, książkę polecił mi pewien Czech spotkany na Śnieżcę.
(jeszcze przed książką)
doszło do rozstania po związku trwającym tam prawie dwa lata, "lecz tym czym się strułeś" słabe korzyści przyniosło bo doszło i do drugiego odrzucenia i znów to samo.
Zmieniłem swoje podejście do życia, i mam wyniki w podrywaniu i o wiele więcej miodu z życia leci. Choć właśnie wyniki z podrywania są z tego, że mimo jakichś głupich baba ciesze się z trzepoczących liści brzozy :}
Pozdrawiam
Dzięki bardzo! Jesteście wielcy! Nawet nie wiecie ile te cholerne literki które tu piszecie, dają mi do zrozumienia... Macie racje, trzeba iść do przodu. Najgorsze jest to że sam zazwyczaj pomagałem swoim kumplom i byłem pewien że w to nie wpadnę - a tu podwinęła mi się noga.
JESTEŚCIE WIELCY!