Hej. Mam pewien problem, z którym borykam się od dłuższego czasu - mam wrażenie, że jestem dla dziewczyn kompletnie niewidzialny. Dziewczyny mnie nie zauważają, nie zwracają w ogóle uwagi. Zawsze gdy mijam się z którąś, od razu odwracają głowę i udają, że mnie nie widziały. Nie wiem o co chodzi.... Gdy już do jakiejś zagadam -w pracy, na uczelni, w sklepie - od razu ucinają rozmowę i odwracają spojrzenie... Serio, nie czaję tego. W miarę dbam o siebie, ale nie ukrywam, że piękny jakiś nie jestem. Ale serio, żeby żadna dziewczyna nie była mną zainteresowana? Ostatnio spotkała mnie taka sytuacja - wysiadam z kumplem z windy na siłowni, a tam jego ciotka z trenerką (młodziutka, 20parę lat). Ciotka przedstawiła go trenerce, która stwierdziła "ale przystojniak", po czym rozpoczęła z nim rozmowę. Ciotka kumpla próbowała mnie przedstawić 2 razy, ale laska nawet nie oderwała spojrzenia od mojego ziomka, nawet cześć mi nie odpowiedziała xdd No nie wiem.... Przywykłem już do faktu, że gdy idę ze znajomymi ulicą, laski zawsze przelatują spojrzeniem moich kumpli od dołu do góry, a na mnie nawet nie spojrzą - także raczej tu nie chodzi o to, że one "tak nie robią" Pomóżcie, bo już załamany tym jestem Panowie 
Ty bądź jak facet i przestań skomleć o minusach w swoich wypowiedziach tylko weź to na klatę...
Uwagi w tym temacie masz akurat słuszne. No moze poza wstępem pt. "taka Twoja rola" itd... Z mową ciała masz racje.
Ps: Jakbyś chciał sie przywalić, że jestem jakąś minusującą Cie betą (używając Twojego języka), to wiedz, że żadnego minusa Ci akurat nie dałem bo wbijam miękkiego w te plusy i minusy-żadnego profitu z nich nie ma;)
"Skomleć o minusy" a "skomleć o minusach" -to są dwa różne pojecia. Końcówka "ach"- o minusACH" robi zasadniczą rożce i to jest to waśnie magiczne czytanie ze zrozumieniem. A skomlisz na czacie, że dali Ci minusa, że dostałeś jakiegoś tam warna itd itd. zamiast w to wbijać - Ty największa i najtwardsza alfo na forum pełnym bet i gamm iks-de, iks-de, iks-de
Taki off top tu powstał ale ciężko sie nie zgodzić...
Nie dosc ze jojczysz, że dają Ci minusy to jeszcze sam sobie dajesz plusa do swoich wypowiedzi-często jedyny plus w poscie:D a skąd to wiemy? Bo czego nie napiszesz to masz jednego plusa a licznik punktów stoi na liczbie 21 caly czas!
plusy dane samemu sobie sie nie liczą, nikt tu palcem robiony nie jest-żaaaal...
mały człowiek...
I znowu jedna łapka w górę a licznik stoi na "21":D
Tak tak-Twoje materiały są zajebiste jakosciowo-tylko takie rzeczy piszesz... Ogólnie jestes tak zajebisty ze sam siebie tylko możesz plusować:D
Nie pomyślałeś poprostu, że zakładając tu tematy jakie zakładasz i rady których udzielasz plus zgrywanie przy tym jakiegoś bonzo jest mało spójne? Plus poprostu masz mega gorzką i zadufaną w sobie aurę i nikomu nie chce sie z Toba gadać tutaj? Lepiej dać minusa i sie nie kłócić z typem...
Znowu to zrobiłeś-kolejna wypowiedz, kolejny plus a rośnie Ci tylko licznik wpisów;) nie kłam choc... I tak wiarygodność masz zerową, mały człowiek z małym ego. Dzieki za pozdrowienia:D
Masz tyle blogów na podrywaju, masz tyle filmów na ytb..
|Życie jest krótkie i jeśli masz na coś ochotę to to zrób, ale licz się z konsekwencjami| & |Kobieta jest jak motylek w Twojej dłoni, jeśli zaciśniesz ręce, motylek udusi się, jeśli otworzysz je za mocno, motylek odleci|
Ludzie nie pojmują jednej rzeczy - możesz dobrze wyglądać, mieć modne ciuchy itp. jest to fizyczność, ale jest również ciało eteryczne, nazwijmy to energia, ktorej na poziomie świadomym nie widać, ale czuć - podświadomie. Jeśli mentalnie jesteś creepem, napaleńcem, dziwakiem, pozornie "pewnym siebie" ludzie to czuja. Niektórzy słabiej, niektorzy lepiej. Natural tak stworzyla kobiety, ze one czuja to intensywniej. Stad tez cześć użytkowników tutaj, ta bardziej świadoma cześć powtarza, żeby zacząć od gry wewnętrznej. Ogarnąć mindset, swoje życie, a z kobietami będzie z górki.
Duża cześć, szczególnie Ci młodzi, Ci z ery internetu stawiają na fizyczność i "kreowanie" pewności siebie, poprzez podchodzenie do kobiet, jakieś sztuczki, formułki itp... czasem zadziała, jasne, ale prędzej czy później wasza bylejakość wyjdzie. To trochę takie zaczynanie od dupy strony.
Reasumując, inner game. Poszukaj blogów, jest tego sporo tutaj.
Po pierwsze ogarnij swój wygląd zewnętrzny. Co mam na myśli? Przestań się ubierać jak 18-nasto latek. Zacznij chodzić w koszulach typu casual + do tego jakiś fajny t-shirt. Bluzy z kapturem są beee, chyba że twoją grupą docelową są dresiary to bluzy są fajne
.Idź do fryzjera i powiedz, że chcesz jakąś fajną fryzurę, która będzie pasowała do twojego kształtu twarzy. Jak masz fajny gęsty zarost to warto go zapuścić trochę. Broda, ewentualnie kilkudniowy zarost jest teraz w modzie. Zacznij uprawiać jakiś sport.
Po drugie i najważniejsze, ogarnij mindset! Zacznij od afirmacji. Zainteresuj się NLS'em. Znajdź jakieś hobby. Wyjeb do kosza instagramy i snapy, bo to tylko dołuje człowieka i zmienia twoje postrzeganie świata. Zacznij czytać książki, żeby ogarnąć trochę gatkę. Dobrym treningiem na pewność siebie (na początek oczywiście) jest patrzenie ludziom w oczy. Tylko nie takim wzrokiem zabójcy tylko takim bardziej przyjacielskim. I nie zachowuj się jak desperat, needy koleś.
PS. co do tej sytuacji w windzie... Jak następnym razem takie coś Ciebie spotka to nie stoisz jak ostatnia cipka tylko ciśniesz babkę jakimś ostrym negiem i jak gdyby nic rozmawiasz z drugą osobą (w tym wypadku z ciotką kumpla).
Pozdrowienia!
To co ma i tak spaść, należy popchnąć.
Problem moze być złożony. Nie widzimy Cie. Nie wiemy jak sie ubierasz, jaka masz mowe ciała... To ze mówisz nam ze wszystko jest ok, nie znaczy ze tak jest...
Ciężko jednoznaczna rade udzielic
Siema
Postaram się pomóc, więc do dzieła.
"Zawsze gdy mijam się z którąś, od razu odwracają głowę i udają, że mnie nie widziały."
Ja mijam może z 1000 dziewczyn w miesiącu jak jeżdżę po mieście i co? Sam fakt, że któraś się na mnie patrzy, bądź nie patrzy nic nie oznacza. Nie bądź też na tym punkcie przewrażliwiony.
"Gdy już do jakiejś zagadam -w pracy, na uczelni, w sklepie - od razu ucinają rozmowę i odwracają spojrzenie"
Ważne jest też jak zagadasz, bo zagadanie w stylu "yyyyyyy... eeee..... ładna ten tego no... pogoda! Pogoda ładna jest, nie?" To raczej nic dobrego z tego nie wyniknie. A o tym jak zagadywać ludzie książki piszą, nie mówiąc już o tym, że na tej stronie masz od cholery poradników
"Ostatnio spotkała mnie taka sytuacja - wysiadam z kumplem z windy na siłowni, a tam jego ciotka z trenerką (młodziutka, 20parę lat). Ciotka przedstawiła go trenerce, która stwierdziła "ale przystojniak", po czym rozpoczęła z nim rozmowę. Ciotka kumpla próbowała mnie przedstawić 2 razy, ale laska nawet nie oderwała spojrzenia od mojego ziomka, nawet cześć mi nie odpowiedziała xdd"
I co w związku z tym? Zależy Ci na uwadze dziewczyny, która była na tyle chamska, że nie odpowiedziała nawet część? Chcesz żeby coś się zmieniło, zacznij od podejścia. Ty też masz mieć przyjemność, która płynie z rozmowy z dziewczynami, jeżeli jakaś Cię nie szanuje, to sobie daruj. A czemu tak się zachowała, nie wiem. Może był w jej typie, może jego ciotka przedstawiła go w samych superlatywach?
"Przywykłem już do faktu, że gdy idę ze znajomymi ulicą, laski zawsze przelatują spojrzeniem moich kumpli od dołu do góry, a na mnie nawet nie spojrzą - także raczej tu nie chodzi o to, że one "tak nie robią" Pomóżcie, bo już załamany tym jestem Panowie"
Źle, że przywykłeś
Jak coś mi się nie podoba, to z tym walczę. Chcesz rady, spoko. Zadbaj o ubiór, wybierz taki, który maskuje mankamenty Twojego ciała, a nie je uwydatnia. Poeksperymentuj z koszulami, ewentualnie dobrze dobranymi koszulami i bluzami. To co poprzednicy, nie garb się, idź wyprostowany, ale na luzie a nie jak żołnierz na warcie. Dodaj do tego fryz, eksperymenty z zarostem i innymi dodatkami. Nosisz okulary? Możesz pomyśleć o zmianie na inne itd. Pisałeś o siłowni, czyli o sylwetce już nie muszę wspominać. Chcesz być postrzegany bardziej jako pewny siebie? Jesteś w grupie znajomych i idziecie na ulicy, idź trochę szybciej od nich, uwierz mi to zwróci na Ciebie uwagę. A co do bycia atrakcyjnym, to na samą atrakcyjność wpływają także cele, ambicje, praca, plany na siebie i na dalsze życie. Może w samej rozmowie to nie będzie miało znaczenia, ale ktoś kto Cię będzie przedstawiał jakiejś dziewczynie, może wspomnieć kto Ty jesteś i co robisz.
Jeszcze możesz popracować nad wyrazem twarzy, żeby jak z kimś rozmawiasz, to nie wyglądać na smutnego, użalającego się nad sobą gościa, ale kogoś, kto jest zadowolony z życia.
I na sam koniec, najpopularniejsze fakty i mity o tym, na co kobiety zwracają uwagę, czyli dłonie i buty, a ja dorzucę do tego normalne dbanie o siebie.
To na sam początek, masz wiele poradników, filmików i książek o tym. Ale ja bronię stawiska, że atrakcyjność to dbanie o siebie
Twój problem tkwi głęboko w tobie. Twoim problemem jest twoje podejście do oceny kobiet. Ustalasz sobie w głowie bardzo negatywne i destrukcyjne przekonania oparte na odbiorze kobiet - zwracasz na to bardzo dużo uwagi i na tym bazuje twoja samoocena. To widać już z twojego postu a co dopiero na żywo. Wyszukujesz u kobiet sygnału "podobania się" - ale nie podobasz się sam sobie. Bazujesz na reakcjach kobiet a nie na swojej miłości do samego siebie, samoakceptacji. Dlatego one cię olewają. Ponieważ stawiasz je wyżej od siebie. Desperacko wyczekujesz znaku "podobania się" od kobiet - gdybyś go dostał najprawdopodobniej twoja samoocena podskoczyłaby trochę. A że dostajesz same negatywne informacje od kobiet ryjesz sobie banie przekonaniami, że jesteś niewidzialny. Ciągle powtarzane kłamstwo w twojej głowie staje się prawda. A w rezultacie jesteś przekonany o tym że jesteś niewidzialny i dlatego tak jesteś odbierany przez kobiety - emanujesz taką energią która podświadomie mówi kobiecie "olej mnie".
Wiesz jaki jest sekret gości na których patrzą się kobiety? Może pomyślisz o super wyglądzie, twarzy modela, wzroście? To też ale to ma mniejsze znaczenie jeśli w myślach koleś ma bardzo destrukcyjne przekonania. Tacy goście po prostu akceptują siebie. Kochają samych siebie i lubią samych siebie. Mają w dupie to, że jakaś laska sie na nich nie popatrzy. Mieliby w dupie gdyby nawet żadna kobieta przez rok na nich nie spojrzała. Ale mają w sobie własną opinie, własną wiare w to, że są WYSTARCZAJĄCY tacy jacy są. Że akceptują siebie w 100% i czują się przystojni w swoim ciele. Nie bazują na opinii obcych kobiet tylko patrzą w swoje przekonania i taką energią emanują. Skoro czują się dobrze w swoim ciele i akceptują taki stan rzeczy emanują energią pewności siebie co jest 100x bardziej atrakcyjne od ciuchów za 10.000 zł.
Pewnie teraz powiesz mi że gadam bzdury. To zrób sobie eksperyment. Poobserwuj przez 2 minuty otoczenie w którym się znajdujesz. Skup swoją uwagę w 100% na rzeczach o kolorze czerwonym. Zapamiętaj te przedmioty - ich nazwę, do czego służą, kształt itp.
Ok. Jak już to zrobisz po 2 minutach zamknij oczy i postaraj się sobie przypomnieć wszystkie czerwone rzeczy. Na pewno przypomnisz sobie ich sporo. A teraz najważniejsze - przypomnij sobie jakie widziałeś przedmioty np koloru niebieskiego lub zielonego. Pewnie nie będziesz w stanie wymienić wielu. Dlaczego?
Ponieważ twój mózg jest bardzo subiektywny. Twój mózg widzi to co chcesz widzieć. Twój mózg wierzy w to co chcesz wierzyć. Ty podajesz tylko informacje - ty jesteś odpowiedzialny za to w co wierzysz. To był tylko prosty eksperyment a teraz pomyśl sobie jak mocno zakodowałeś swoje negatywne przekonania powtarzając je kilkaset lub kilka tysięcy razy. Dostarczając sobie taką informację wryłeś ją sobie w czachę i stanowi teraz ona część ciebie.
To teraz zrób sobie drugi eksperyment. Powtarzaj sobie codziennie że super wyglądasz. Wczuj się w rolę modela, wizualizuj to sobie. Staraj się zachowywać jak dobrze wyglądający gość - szukaj oznak u kobiet. Rób to regularnie przez kilka dni nie dołując się przy tym negatywnymi przekonaniami i zobaczysz co się stanie. Uwierzysz w to co będziesz chciał uwierzyć.
Kolejna sprawa: mam mieszane odczucia na temat rad podawanych w tym temacie. To jest moja prywatna opinia i nie musisz się nią sugerować ale nie podobają mi się te rady.
Rady w stylu: Kup takie ciuchy, idź na siłownie, zmień ubiór, zachowuj się tak i tak. To jest ogromny błąd !!! Może i zadziałają ale tylko na chwile. Dlaczego? Ponieważ są skierowane pod kobiety. Ty nie masz robić i zachowywać się tak jak kobiety lubią. Ty nie masz szukać aprobaty poprzez robienie tego, czego kobiety oczekują. Moim zdaniem to jest robienie wszystkiego co kobiety akceptują i dostosowywanie się do nich. Dostosowywanie się pod to co lubią kobiety. A czym to różni się od białorycerstwa, podlizywania się? Owszem, kobiety lubią facetów wysokich, przystojnych, wysportowanych, zaradnych, z wysokim statusem itp. Ale Jesteś facetem i powinieneś żyć tak jak chcesz. Nie powinieneś zmieniać swojego stylu ubierania i pójść na siłownie tylko po to aby stać się "widocznym" dla kobiet. Nie powinieneś zmieniać swojego zachowania po to, aby kobiety zaczęły cię lubić. Ty jesteś facetem i uwierz w to, że taki jaki jesteś jesteś WYSTARCZAJĄCY. Chcesz iść na siłownie? To idź ale tylko wtedy kiedy ty tego chcesz, kiedy chcesz tej zmiany dla siebie, kiedy czujesz że chcesz to zrobić dla siebie samego a nie dlatego, że kobiety cie nie akceptują. Nie podobają się TOBIE ciuchy w jakich chodzisz? To idziesz i zmieniasz? Nie podobają się innym/kobietom? To masz to w dupie, twoja opinia powinna być dla ciebie ważniejsza od opinii otocznia. Skoro nie akceptują cię takim jakim jesteś to widocznie nie jesteście sobie przeznaczeni i tyle, idziesz dalej a nie zmieniasz się pod kogoś.
Stań się najważniejszy sam dla samego siebie, stawiaj siebie na 1 miejscu, słuchaj swojego wewnętrznego głosu i swoich wewnętrznych pragnień i nie staraj się dopasować pod kobiety prze nigdy. A co cie to obchodzi że nie spodobałeś się jakiejś obcej lasce? Dlaczego jej opinia miałaby być ważniejsze niż twoja własna Choćby Ci pisali że musisz zmienić ciuchy, zachowanie, pójść na siłownie - to rób to wtedy kiedy TY tego chcesz i potrzebujesz a nie wynika to z tego, że chcesz w jakiś sposób zaimponować kobietom. Jak się jakiejś nie spodobasz to trudno i tyle - albo akceptuję cię w 100% takiego jakim jesteś albo niech spada. W innym wypadku całe życie będziesz szukał akceptacji i dostosowywał się pod osoby trzecie. I nie chodzi tutaj już tylko o relacje D-M ale o twoich kolegów, rodzinę, szefa.
I na koniec - bardzo trafny obrazek oddający idee sprawy o które mówię:
https://demotywatory.pl/uploads/...
Aż się zalogowałem żeby Ci dać plusa. Komentarz nic dodać niż ująć - trafiłeś w sedno tematu!
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Ja również dałem dla kolegi plusika. Masa wartościowych rzeczy, tylko prawda jest taka, że nawet jak zmianę zapoczątkuje dziewczyna, to wiele z nowych nawyków (np. siłownia, sztuki walki, lepsze przykładanie się do swojego wyglądu itd.) zostanie nawet po tym jak dziewczyny nie będzie. W tym przypadku nie ma jakiejś konkretnej osoby, ale nie zmienia to faktu, że wiele zmian wyszłoby na dobre.
A jedna zmiana, weźmy już tą siłownie może spowodować zmiany w podejściu do życia. Inaczej siebie postrzegałem mając ciało, które mi się podoba, a inaczej patrzyłem na siebie wcześniej, dzięki temu moja pewność siebie wzrosła, lepiej się czułem, mniej chorowałem, lepiej spałem itd. A mając lepsze samopoczucie lepiej mi się żyło i funkcjonowało. Oczywiście to przykład i nie należy popadać w skrajności, ani też nie robić sobie zainteresowania obcych dziewczyn za wyznacznik wartościowości swojej osoby. Nie mniej jednak rady tego typu, które chociażby ja opisałem, nie mają destrukcyjnego wpływu na życie autora, a raczej są takim pierwszym krokiem w celu lepszego postrzegania siebie.
Dziękuję wam wszystkim za odpowiedzi w tym temacie. Jeśli ktoś jeszcze ma jakieś rady- piszcie - wszystkie są dla mnie przydatne. Nie ukrywam że faktycznie poruszony temat niskiej samooceny jest mi bardzo bliski - nie ma co ukrywać, że nigdy specjalnie w sibie nie wierzyłem. Dzisiaj wdrożyłem wasze rady w życie - rzeczywiście, większą pewność siebie = lepsza prezencja =lepsze postrzeganie przez dziewczyny. Poza tym chyba sam sobie trochę to zbytnio ubzduralem - może nie jest tak złe ze mną. Przez najbliższe dni będę dalej próbował zachowywać się zgodnie z tym co mówicie, jestem bardzo ciekawy jak to wpłynie na moją samoocenę jak i ocenę płci pięknej. Chyba sporo pracy przede mną
pozdrawiam 
Fajny temat
"Ostatnio spotkała mnie taka sytuacja - wysiadam z kumplem z windy na siłowni, a tam jego ciotka z trenerką (młodziutka, 20parę lat).
Masz kumpla z windy? Dziwna znajomość ale nie mnie oceniać.
No nie ważne, ale w odniesieniu do twojego problemu to sam zobacz co piszesz o sobie.
"Przywykłem już do faktu, że gdy idę ze znajomymi ulicą, laski zawsze przelatują spojrzeniem moich kumpli od dołu do góry, a na mnie nawet nie spojrzą - także raczej tu nie chodzi o to, że one "tak nie robią" Pomóżcie, bo już załamany tym jestem Panowie"
Widzisz sam się wbijasz w taką rolę, do której przywykłeś, nie chcesz jej, ale przeważnie ludzie jak do czegoś przywykną to jest im z tym dobrze, a przynajmniej nie jest źle, do tego jesteś załamany. To twoja postawa którą emanujesz na zewnątrz.
Sam pewnie sobie nie zdajesz sprawy jak wiele niewerbalnych sygnałów sprzedajesz na zewnątrz, dzięki którym stajesz się pomijany. A może fakt że przywykłeś sprawia że podświadomie sam siebie sabotujesz, bo boisz się wejścia w nową rolę, odrzucenia wyśmiania czy cokolwiek, chuj wie.
Bajdełej
To jak siebie postrzegasz = to jak postrzegają Ciebie inni.
Twoje załamanie to kropka nad i twojego całokształtu. Im bardziej załamany, im więcej o tym myślisz tym większa rangę nadajesz problemowi który jest błahy.
Chodzisz na siłownie, to jest coś tam ze sobą robisz, jak ćwiczysz to robisz to z myślą aaa pierdole i tak nic nie będzie widać, to chuj zrobię serie mniej albo tylko tak z dupy sobie pomacham, żeby wyglądało że robię.
Na początek to musisz zmienić myślenie i nastawienie. Bez tego nawet jak będziesz błyszczeć jak kogut na radiowozie, to i tak nic to nie zmieni.
Pewnie już ktoś wcześniej napisał coś podobnego, nie wiem, nie czytałem, chciałem tylko spytać o kolegę z windy, ale żeby nie było że szydzę, to coś postanowiłem dopisać.
Pozdrawiam
Hhaaha, że Ci się chciało pisać tyle tylko by zapytać o winde xd oki już wyjasniam - w siłowni jest winda, z kolegą na szczęście mamy parę wspólnych zainteresowań poza tym środkiem transportu
tak czy siak dzięki za odpowiedź 