Witam wszystkich serdecznie,
Znalazłem się na tej stronie, bo coś w końcu zmienić.
Sytuacja dotyczy pewnej kobiety. Jesteśmy w tym samym wieku - 23 l. Dziewczyna fizycznie podoba mi się od jakiś 3 lat. Kiedy jej jeszcze nie znałem już mnie zainteresowała i bardzo zależało mi aby ją w ogóle poznać. Pewnego dnia spotkałem ją w autobusie i po prostu zagadałem. I tym sposobem znamy się już drugi rok.
Od początku znajomości dawałem jej do zrozumienia, że chcę czegoś więcej. Moim podstawowym błędem było to, że widocznie nie stworzyłem wyraźnego poziomu własnej atrakcyjności oraz zdecydowanie za mało stosowałem dotyku, ale nie jestem ekspertem. W każdym bądź razie: ciągle ją wszędzie zapraszałem, szukałem kontaktu, kiedy studiowaliśmy jeszcze na tej samej uczelni machała do mnie, uśmiechała się...to sprawiło, że jeszcze bardziej zgłupiałem.
Sytuacja nieco się zmieniła po obronie licencjatu i wyborze nowych uczelni. Wylądowaliśmy w zupełnie innych miastach - ja zostałem na wybrzeżu, ona w moje rodzinne strony w centrum Polski. Pamiętam jak dziś, kiedy napisałem do niej smsa, czy chciałaby iść na koncert. Dostałem cholernie niemiłą odpowiedź w stylu: "spi****laj" i takie tam...zacisnąłem zęby, żeby cioty z siebie nie robić i odpisałem: "skoro tak uważasz...". Następnego dnia zaczęła mnie przepraszać, zwalając winę na to że jej podpity kolega zabrał jej telefon i pisał. Nie chcę wnikać w szczegóły, może to i prawda bo typek nagrał mi się z jej numery na skrzynce głosowej i nawijał jakieś głupie teksty, słyszałem też jej śmiech. Po tym zdarzeniu choć przeprosiny przyjąłem nabrałem na jakiś czas dystansu. Nie odzywałem się do niej z 2 miesiące, aż sama mnie zaczepiła na facebooku pytając, czy poszedłbym z nią do kina. Odmówiłem grzecznie, ale zaproponowałem spotkanie w innym terminie, jak wrócę z Rzymu. Kiedy samolot wylądował pojechałem na dworzec spotkaliśmy się i zabrałem ją do kawiarni ze względu na późną porę. Takich spotkań kilka od tego czasu się trafiło, lecz pomimo, że do spotkań doszlo, nie odmawiała mi ich i była na nich bardzo miła, nie było możliwości by coś więcej na nich doszło.
Niedawno zaproponowałem jej wspólny wyjazd z naszymi znajomymi na weekend, trzeba było ustalić tylko termn. Zgodziła się, po tygodniu sama napisała co z tym wyjazdem, więc rzuciłem jakimś pomysłem. Mieliśmy płynąć do Szwecji i mieliśmy dwuosobową kabinę, gdzie mieliśmy czas by porozmawiać. Wypytywała mnie m.in czy kogoś szukam, wytykała kilka moich wad, ale na ogół była bardzo miła rozmawiając ze mną osobiście, sama ciągnęła rozmowę i zagadywała, w towarzystwie już mnie olewała.
Pod koniec rejsu zapytałem wprost, bo sytuacja ta już mnie męczyła: czy jej dziwne zachowanie w stosunku do mnie tj unikanie kontaktu wśród znajomych czy ciągłe wytykanie wad jest znakiem, że jest coś na rzeczy, coś mi się uroiło, czy jest po prostu związane 'ze znaną nam sytuacją trwającą około dwa lata' ( bo wiedziałem że ona wie, że mi się podoba - mówiąc o tym delikatnie naszym znajomym ). Powiedziała, abym wyjaśnił o jaką sytuację chodzi. Powiedziałem jej, że powiem jej na najbliższym spotkaniu, żeby mieć trochę więcej czas, bo nie jest to rozmowa na 20 minut.
Następnego dnia napisała mi, że 'nie musimy się spotykać, bo już wszystko wie'. Nauczony doświadczeniem nie bombardowałem jej blagalnymi esejami, czy milionem smsów, wysłałem tylko proste 'ok'. Potem tylko zagadałem do niej na facebooku na taką krótką 2-3 wiadomościową rozmowę ( bo nie lubię z nią pisać ), pisząc że wyrażam nadzieję że nie popsuje to naszych relacji. Odpisała tylko "że nie wydaje jej się żeby to coś zmieniło i nie chce do tego już wracać"
Wyszło trochę może chaotycznie. Domyślam się, że zachowałem się jak ciota, brak dotyku, może źle z nią te rozmowy prowadziłem, oraz wpadłem na 99 % w ramę kolegi.
Chciałbym dowiedzieć się co zrobić, żeby teraz tego kontaktu nie spieprzyć ? ( dać z miesiąc czasu jej i mi ). Czy jest jakaś szansa by zmienić swój obraz w jej oczach by wyjść z tej prawdopodobnej ramy kolegi, czy może po prostu olać ją czego po prostu nie chcę, bo zbyt dużo w to energii już włożyłem, a z nawiązywaniem wartościowych relacji mam zwykle problemy.
Nie wiem czy tu jeszcze coś zdziałasz, optymistycznie to nie wygląda. Ona i tak traktowała cie raczej jak kolegę.
Jak nie chcesz odpuścić to rozegraj to wg zasad " jak wrócić do byłej" czyli na początek parę miesięcy luzu i dopiero po czasie jakiś pierwszy kontakt z twojej strony bez wracania do tematów z przeszłości.
Także puki co cierpliwość, zapoznanie się z materiałami/blogami na temat powrotów. No i jakieś inne panny puki co
Na chłodno: Olej, zgaś kontakt. Zajmij się wówczas swoim życiem i innymi dziewczynami - to poprawi Twoje umiejętności i da jej czas na to, żeby zatrzeć stare wrażenie, a Tobie pozwoli ochłonąć od niej. Będzie trudno, ale da się zrobić:) Po dłuższym czasie będziesz sam w stanie racjonalnie ocenić, czy chcesz jeszcze podjąć temat, czy może spotkałeś bardziej odpowiadające Ci dziewczyny przez ten czas

Ale przede wszystkim - póki sam ze sobą nie zrobisz porządku burdel będzie nadal. Musisz się nauczyć cieszyć się w pełni swoją rozkoszną osobą, a wówczas wszystkie problemy z relacjami powinny zmaleć. Bo czy to nie jest denerwujące, że włożyłeś w to tyle energii, a ona najzwyczajniej w świecie ma nad Tobą przewagę i delikatnie mówiąc z kpi sobie z Ciebie? I to ona Ci pisze, że nie widzi szans... a nie chciałbyś mieć na tyle wyje*ane na same kontakty z nią i każdą inną dziewczyną, że nie dość, że Ci to nie zrobi różnicy - czy dana kobieta będzie za Tobą biegać czy też nie, to jeszcze sam będziesz osobą decydującą?
Daj czas jej i przede wszystkim sobie - opłaci się.
POWODZENIA!
Uśmiech przede wszystkim!
Chłopie, olej to i nie marnuj czasu, będziesz tylko kolegą.
Żal Ci że włożyłeś w tą relację dużo wysiłku, który nie jest teraz doceniony. Nie chcesz z tego rezygnować bo idziesz na łatwiznę drążąc to co już znasz. Dużo lepiej będzie jak poznasz kogoś kto twoje starania dostrzeże i odwzajemni, a teraz na przyszłość będziesz wiedział żeby dawać tylko tyle ile sam otrzymujesz, nie angażować się zbyt szybko, mieć szacunek do własnej osoby.
Zrobisz w sumie jak uważasz, ale ja Ci z góry mówię że chuja z tego będzie.
"Pamiętam jak dziś, kiedy napisałem do niej smsa, czy chciałaby iść na koncert. Dostałem cholernie niemiłą odpowiedź w stylu: "spi****laj" i takie tam...zacisnąłem zęby, żeby cioty z siebie nie robić i odpisałem: "skoro tak uważasz...". Następnego dnia zaczęła mnie przepraszać, zwalając winę na to że jej podpity kolega zabrał jej telefon i pisał. Nie chcę wnikać w szczegóły, może to i prawda bo typek nagrał mi się z jej numery na skrzynce głosowej i nawijał jakieś głupie teksty, słyszałem też jej śmiech."
jesteś w tym układziku niczym, albo i mniej... daj sobie spokój, bo stracisz kolejne dwa lata, a jedynie co zyskasz to wrzody na żołądku/dwunastnicy... tak na marginesie - to ma być wartościowa znajomość???
Mam do ciebie prośbę, weź sobie na spokojnie przeczytaj swój post.
Już?
A teraz odpowiedz sobie na pytania:
Czy ta dziewczyna cie pragnie? NIE
Czy ona cie szanuje? NIE
Czy ona w ogóle coś wkłada w tą znajomość? NIE
Czy odzywa się do ciebie z "braku laku" TAK
A właśnie jeżeli już o wkładaniu mowa, wkładałeś coś w swoją znajoma?
Daj sobie z nią spokój, nie zaczepiaj jej i nie odpowiadaj na żadne zaczepki.
Ona po prostu nie widzi w tobie faceta z którym chce być.
A czy warto to zmieniac? Tu musisz sam sobie odpowiedziec, ja uważam że nie.
Dziękuję wszystkim za wszelkie odpowiedzi
Wpadłem jak śliwka w kompot, jak zwykle zresztą...
zastanawia mnie, tylko w którym miejscu popełniłem błąd. Nie byłem nigdy nachalny, starałem się jakoś podtrzymać kontakt, ale co spowodowało taką a nie inną decyzję. Bo już totalnie nie wiem, czy to problem nie do ominięcia leży we mnie, czy po prostu źle do tego jeszcze podchodzę.
To może i ja coś dodam od siebie... Tak! Jesteś ciota, ale nie, że nie umiałeś się zachować w przeszłości (to przechodził chyba każdy - nawet ja), ale dlatego, że wciąż chcesz za nią latać. Podpisuje się pod postami powyżej...pozdr
decydujący jest pierwszy miesiąc, góra dwa - Ty je ewidentnie przespałeś, nie posuwałeś (nomen omen) relacji do przodu, to zwyczajnie wkomponowałeś się w rolę - mierny, bierny ale wierny, to i kto by się nim przejmował...
Święte (niestety) słowa. Najgorsze co mozna robić to w to brnać za wszelką cenę, tylko po to żeby zdobyć wyimaginowany szczyt. Chyba nie warto. Zdobycie góry w zimie konczy się dla wielu alpinistów powrotem w plastikowym worku, bo chcieli sobie udowodnić, że mozna mimo ze w danej sytuacji było to k..rewsko bezsensowne.
Sprawa jest agonalna. Związek rodzi się po kilku tygodniach czasem miesiącach bliskiej relacji, a tutaj to jest już 3 lata... to nie ma sensu. Laska jest na tyle miła że nie wygarnie Ci szczerze i brutalnie że nie chce z Tobą być. to typowa koleżanka. I tyle... jak ją kochasz to zakończ kontakt, specjalnie zrób kłótnie, albo zniknij.Nie pisz, nie dzwoń! może kiedyś zatęskni albo Cie doceni. Pewnie ten koleś co niby najebany do Ciebie od niej pisał to jakiś jej target. Skoro mówisz że słyszałeś jej śmiech w słuchawce gdy on bluzgał? nie... chłopie nie oszukuj sie. Nie marnuj swojego czasu i zniknij.
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
Znacie się trzy lata . 3 lata ... można powiedzieć bycia ze sobą. Inaczej tego ująć nie można,dziewczyna zna Cie doskonale i na odwrót więc nie jesteś dla niej kimś nieprzewidywalnym i świeżym,zna Cie od podszewki , Twoje niezdecydowane podchody mówią same za siebie o Twojej charyzmie , o całym Tobie. Człowiek uczy się na błędach przez co staje się bardziej doświadczony. Ty zaliczyłeś kawał dobrego egzaminu z tego ,,jak przez swoje niezdecydowanie można dać ciała"
Reasumując ..Dla Panny nie jesteś już aż tak atrakcyjny jak na początku i przez to gdy ma lepszy humor to się do Ciebie odzywa a gdy gorszy...sam rozumiesz. Pozdro
Pewnie są jakieś szanse żeby to jeszcze zrobić ale musiałbyś zniknąć na 3-6 miesięcy z jej życia. Znając życie to po takim czasie to już Tobie będzie wszystko jedno i wcale nie będziesz jej chciał. I nie zgodzę się z tymi co napisali tu że masz zrobić procedurę "jak wrócić do byłej" Ty musisz zrobić "jak wyjść z szufladki kolega/przyjaciel". Różnica jest zasadnicza - była coś kiedyś czuła do Ciebie, kochała Cię, Ty to zjebałeś bo przestałeś być atrakcyjny, ale w jej głowie już jesteś i zawsze będziesz KIMŚ. W przypadku koleżanki - dla niej nigdy nie byłeś atrakcyjny, nigdy nic do Ciebie nie czuła. Jak laska zaczyna wypominać Ci Twoje wady, to co jej się nie podoba w Tobie to jest to logiczne pierdolenie kobiet. Racjonalizacja swoich decyzji. Ona nie czuje do Ciebie nic lub prawie nic.