Poznalem dziewczyne, od paru miesiecy jestesmy w zwiazku. Jakies dwa tygodnie temu poklocilismy sie z mojej winy, wlasciwie prawie mnie zostawila, i wtedy zrozumialem ze jakby mnie teraz rzucila, to nie byloby czego po mnie zbierac.
Jak tego uniknac? Jak cwiczyc podrywanie dziewczyn, jak poznawqc nowe laski, nie zdradzajac przy tym obecnej? Ona jest troszke wyczulona na zdrade, ja tez nie chce isc na podryw mowiac jej ze ide gdzies indziej...
Dokladniej to co robic, zeby w przypadku gdyby sie sypnelo, zminimalizowac straty uczuciowe?
A im dluzej to trwa, tym bardziej sie w to wkrecam.
Pytanie jak przedszkolak....
Po co się martwić na zapas?
Dlaczego z góry zakładasz, że Cię zostawi? Nie możesz w ten sposób myśleć, bo to jest bardzo destrukcyjna wizja. Jak zerwie to zerwie, wtedy będziesz coś myślał. A na razie ciesz się tą relacją i nie dawaj jej powodów do zazdrości. Jak Ty byś się czuł gdyby ona kręciła z innymi facetami?
Czytałem wielokrotnie na tym portalu, że będąc w związku należy podrywać inne dziewczyny jednak ja mam zupełnie inne zdanie na ten temat (poparte własnymi doświadczeniami). Otóż jak kręciłem z jakąś kocicą i ona dowiadywała się ze przez przypadek lub też nie że latam za innymi dziewczynami to zazwyczaj dziękowała mi za znajomość.
Także rada ode mnie: Jak zależy Ci na tej lasce to nie daruj sobie obracanie innych.
Pozdro.
Gosh. Już myślałem, że temat o śmiertelnej chorobie przez którą zostało ci 2 miesiące życia. No albo samobójstwie. A ty mi tutaj jakieś pierdoły o lasce piszesz.
EDIT: Jeśli to jest ta sama laska z poprzednich tematów. Stary, KURWA. Zakładasz z częstotliwością dwóch tygodni(czy tam ilu) tematy o tej lasce. Po prostu zaczyna się to robić trochę żałosne.