Witam Was. Przeglądam te forum już na prawdę bardzo długo i wiem, że można tu usłyszeć konkrety. Jestem kobietą i potrzebuję męskiego rozpoznania sytuacji. Nie przyszłam tu się użalać, dlatego napiszcie mi jasno o co może chodzić.
Kilkuletni związek. Jego pierwszy poważny, mój nie. Ten sam wiek. Do rzeczy, przestaliśmy ze sobą mieszkać jakiś czas temu w związku z problemami finansowymi. Teraz sytuacja ma się do tego, że mimo iż możemy sami zamieszkać (mam mieszkanie) i rozpocząć życie bez zabawy w wynajem, On chce wrócić do domu. Mówi, że Go tam "ciągnie". Moim zdaniem to ucieczka przed życiem pod "skrzydła" rodziców. Tylko mówi mi, że mnie kocha oraz jestem wymarzoną partnerką i sam się boi, że za jakiś czas będzie żałował powrotu do domu. Jaka tu jest logika? Skoro kogoś kochasz, dążysz aby być z tą osobą, a nie od niej się odsuwasz. Związek na odległość, który zaproponował, nie ma tu szans- za wiele kilometrów, zresztą to tak jakbyśmy się cofali. Z czego to wynika, że mówi jedno, a postępuje zupełnie z tym niezgodnie?
Sa faceci, którzy nie mogą definitywnie odciąć pępowiny od rodziców a w szczególności od kochanej mamusi. Ileż to małżeńst rozpadło się z powodu zbytniego przywiązania synusia do mamusi oraz zbyt duże ingerencję matki we wspólne życie małżonków.
Jestem w Twoim wieku i Cie rozumiem.
Hmm może i masz racje ze go ciągnie do domu pod opiekę mamusi. Ile macie lat? Może po prostu gość nie dorósł do poważnego związku?
Może chce jeszcze się bawić? Jakis powód musi być, ale on nie chce Ci go powiedzieć. Porozmawiaj z nim szczerze, pokornie i z troska. I pamiętaj ze to ma być wspólna decyzja
Związek na odległość jest bezsensu..
i podjąć wspólną decyzje.
Nie chce tego mówić, ale skoro się izoluje tak trochę to może się po prostu znudził już Toba, może ma kogoś "na boku"? To tylko spekulacje,, wiec nie bierz tego na serio. Warto z nim szczerze pogadać w cztery oczy
Trzymam kciuki! Pozdro!
Powodem mogą być też problemy rodzinne np. choroba rodziców, problemy finansowe itp. Najpierw upewnij się, że nie o to chodzi.
Ja tam postawilem wszystko na jeda karte i wyjechalem z domu rodzinnego. Uznalem ze to najwyzsza pora na takie kroki. Nie zaluje choc rodzina ponad 1000 km ode mnie to ciesze sie ze moge rozpoczac zycie na wlasny rachunek a nie ciagle na garuszku rodzicow.
Co do Twojego chlopa. Co to za facet, ktory nie podejmuje meskich decyzji. Woz albo przewoz. Jak dla mnie wasza relacja tkwi w zawieszeniu. Stoisz w miejscu zamiast isc do przodu. Jak Twoj facet nie odetnie pepowiny to niech" zostanie przy matce" i niech dalej doi cyca majac mleko pod nosem.
CZYTANIE I BIEGANIE
Przyczyna syfu w Twoim życiu, drogi kolego, jesteś Ty sam, a nie to, co Cię otacza. Choć to wszystko znajduje się w ruchu pozostaje niezmienne...
"oddany facet, nie zakochany głupiec"
Kurde, czytałem kiedyś taką jedną kniżkę właśnie o ludziach, którzy mają lęk przed zaangażowaniem. Wszystko ladnie, pięknie dopóki nie trzeba składać deklaracji, brać na siebie zobowiązań. Zobowiązanie u tych ludzi powoduje lęk, stres i to dość silny jak np: spotkanie dresa w ciemnym zaułku.
Edit: mężczyźni którzy nie potrafią kochać - to ta książka - defekt nie tylko mężczyzn;) nawiasem mówiąc
Dziękuję Wam za opinie, zawsze dobrze jak ktoś oceni sytuację z boku, pomimo wyciągania własnych wniosków. Odnosząc się do wypowiedzi, szczera rozmowa odbyła się, ale ciężko wierzyć tym słowom od osoby nieasertywnej (to niestety Jego wada, a życzliwych od "dobrej rady" jest wielu). Trudno też mi ze względu, gdyż Jego rodzina wyciąga presję- Matka zamiast wspierać Syna w usamodzielnianiu, chce aby układał sobie życie, ale jednocześnie aby robił to u Jej boku. Tylko po co te pieprzenie o miłości i spełnieniu marzenia w posiadaniu partnerki, która odwzajemnia uczucia, skoro sam stawia mur. Ta niespójność jest niezrozumiała. Co do unikania zobowiązań z Jego strony jest w tym sens, tylko nagle taka cecha raczej nie powstaje, a jeżeli tak, to co mogło na to wpłynąć- przerosły go problemy codzienności, depresja?