To idzie tak - dziewczę z którym teraz się spotykam mieszka w akademiku z dwiema współlokatorkami, ja podobnie - z jednym. Jej semestr zaczyna się 2ego marca, mój niby jutro. W środę wyjeżdżam na parę dni do swojego miasta, urodziny i tak dalej, ale problem polega na tym, że okazuje się, że będę wracał dzień później niż zakładałem - w tym czasie jej współlokatorki się raczej już zjadą na semestr, mój współlokator rzadko kiedy rusza się gdziekolwiek.
Ergo - nie ma miejsca. Nie widzieliśmy się już trochę, i jeszcze przez tydzień się nie zobaczymy, będę dzień-dwa po urodzinach, więc na pewno byłoby dużo seksu, ale chyba nic z tego nie wyjdzie.
Chyba że...
I no właśnie - co wy byście zrobili w takiej sytuacji? Nie jestem nadmiernie kreatywny, pomyślałem o motelu, ale wychodzi to ciut drogo tutaj - jakieś 50 od osoby to jedna z niższych cen, jakbyśmy nie mieli z tym problemu, to byśmy nie mieszkali w akademikach.
Druga trudność to zaprowadzić ją tam - seks to dla niej nowość, i ona raczej patrzy w tą bardziej romantyczną stronę chyba. Reakcja na słowo "motel" byłaby raczej negatywna.

Kup swojemu koledze bilet do kina i wtedy śmiało zapraszaj pannę
Rot, to co piszesz Nam moze powiedz kumplowi? Wiesz, dogadać się powinno byc bezproblemu, zwlaszcza jak rzucisz mu na 3 piwka w pijalni
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Anarky jestem zdumiony, myślałem że mu doradzisz aby to dziewczyna postawiła hotel, whiskacza, potem zrzuciła stanik

miękniesz na stare lata chyba
they hate us cause they ain't us
niech ja dobrze porucha, potem zacznie stawiać
serio!
Jeżeli masz pytania - pisz PW