Po przeczytaniu wielu artykułów zacząłem zauważać efekty. Poznaje nowe kobiety, ale jakoś po nawet najciekawszych rozmowach nie udaje mi sie zatrzymać żadnej przy sobie. Mam wrażenie, że ze mną jest coś nie tak. Czuję się źle a to pogarsza dalsze próby podrywu. Macie na to jakiś sposób? Było kilka KC ale po imprezie kontakt się urywa. Dziwne jest to, że w kilku przypadkach na imprezach potem same odnawialy znajomość i wychodziło ponowne KC
mały imprezy rządzą się trochę innymi prawami i nie każdy KC coś znaczy. Skoro piszesz, że coś może być z Tobą to pewnie jest. Karteczka, wypisujesz wady-zalety i się pozbywasz sam wiesz których.
Koncert miał dziwnie nieskładne brzmienie:
wpierw grały zmysły, potem sumienie.
Przeczytaj:
http://www.podrywaj.org/blog/sam...
Ja bym na Twoim miejscu zrobil przerwe w imprezach,podrywie i zajal sie czyms co sprawia frajda jakas pasja. Przestan myslec ciagle o dupach, miej wyjebane, wyluzuj.
Zbyt duże parcie na poznawanie kobiet powoduje desperację, a to widać. Podzielam zdanie Karlito: zapomnij o nich, zajmij się sobą, a same przyjdą
Kael
"Każdy szermierz dupa, kiedy wrogów kupa"
Skoro teraz się źle ze sobą czujesz, przez takie coś jak nieudany podryw, to pomyśl co będzie za 15 lat. Będziesz nadal tą samą osobą, ale będziesz siebie nienawidził. Codziennie patrząc w lustro będziesz czuł obrzydzenie do tej samej postaci. Każdy uśmiech od człowieka nauczysz się traktować jako drwina z Twojego istnienia i z Twoich marzeń i ambicji. Wszelkie Twoje starania i talenta obrócą się w pył tylko i wyłącznie dlatego, że w 2012 roku przestałeś wierzyć w siebie z powodu 5 z miliarda kobiet na tym świecie. 5 kobiet z całego globu pokonało Ciebie całego. Nie widziałeś wybrzeży Pacyfiku, nie byłeś w kosmosie, nie piłeś drinka w Miami, ale świat jest do dupy bo Ty jesteś do dupy. I tak przez naście, dziesiąt lat...warto? A może to nie Ty jesteś problemem, może te kobiety są głupsze, niż za jakie je miałeś? Takie coś wchodzi w grę?
Dzięki wielkie za pomoc. Zacząłem rozwijać swoje pasje, a podryw traktuję już nie jako priorytet tylko sprawę drugorzędną. Samopoczucie poprawiło się kolosalnie.
Z własnego doświadczenia wiem że wszystko najlepiej wychodzi na "luzie" więc stary chillout. Nie traktuj podrywu jak misji na śmierć i życie od której zależy los świata. Traktuj to jako zabawę, bo wtedy wszystko łatwiej wychodzi i efekty są o wiele lepsze. Bless ya.
"Nie dałem rady" jest 10 razy cenniejesze niż powiedzenie "co gdyby" Ponieważ gdybając nigdy nie wyjdziesz na arenę!