PostWysłany: Wto 19:35, 17 Sty 2017 Temat postu: Nagłe zakończenie znajomości Odpowiedz z cytatem Zmień/Usuń ten post Usuń ten post
Witam.
Mam problem. Opisze go od początku, może jak to wyrzucę będzie mi łatwiej. Poznałem dziewczynę 2 lata temu, pracowaliśmy razem. Zawsze ją lubiłem, nigdy niczego do niej nie czułem. Zmieniłem pracę i zaczęliśmy się spotykać, ponieważ mieliśmy dobry kontakt. Dyskoteka, kino, escape room, odwiedziłem ją w pracy. Ogólnie akcja miała miejsce około 2 miesięcy i widziałem ją w tym czasie 5x. Flirtowaliśmy online codziennie, intensywnie. Pewnego dnia dziewczyna nie daje znaku życia. Dzwonie ona popłakana, udało mi sie tylko wyciagnać tyle ze ktoś ja skrzywdził. Spotkaliśmy sie po tym było bardzo miło. Od tego czasu starałem się ją wyciągnąć gdziekolwiek ona zmieniała temat. Ale dalej relacjonowała mi praktycznie swoje zycie, wysłała setki fotek o miłosnym zabarwieniu. W koncu zadzwonilem i zapytalem sie kiedy sie widzimy i nie chciała odpowiedzieć, powiedziała ze lepiej by bylo jak sobie znajdę kogos innego bo nie chce mnie zranić. Zadzwoniłem powiedziałem jej co czuje. Nie umiała ze mną nawet rozmawiać, płakała i mówiła ze to nie moja wina... ehh. Powiedziałem jej ze dam jej wiecej czasu, powiedziala ze nie chce mi marnować zycia. Wiem ze teraz siedzi i płacze a ja nie wiem o co chodzi. Powiedziałem ze lepiej bedzie jak zerwiemy całkowicie kontakt, ale ku**a mac nie wiem czy to zrobić czy nie. Powiedziała mi ze czuła coś do mnie ze bylo fajnie itd, ale tak jakby wszystko się popsuło po dniu w którym zadzwoniłem do niej gdy była w opłakanym stanie i przez kogoś płakała.
Panowie. Jest sens to ciągnąć? Dodam, że bardzo mi na niej zależy. To jest jedna z niewielu dziewczyn przy których mogę być sobą a ona to akceptuje. Pomocy 
propsy stary, czytam twoje wpisy/odpowiedzi i masz u mnie czwórkę z plusem za sensowne gadanie
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
Najgorsze jest to że wczoraj jak rozmawialiśmy to oboje piliśmy i powiedziałem jej ze mi na niej zależy i w ogóle zrobiłem z siebie pi*de ehh.
To nie był friendzone, po prostu zapytałem co się stało, bo dzien pozniej sie widzielismy a chciałem wiedzieć czy prasowac koszulę. Rozmowa trwała moze półtora minuty. Ogólnie zaznałem friendzonu kiedyś i wiem, że to było coś innego więc raczej odpada- ale moge sie mylić.
Posłucham Waszych rad, jeżeli mówicie nie pisać, nie dzwonić tak też zrobię.
Dziwne jest to, że ją to tak boli a jednak mi mówi, że mam nie czekać. Jednoznaczne "odwal się"?
Dziekuję za odpowiedź
Dzięki za odpowiedź. Ona sama mi napisała, że ma " teraz zwichrowaną psychikę". Tylko nie wiem czemu ona tak cierpi i daje mi cierpieć zamiast dać sie sytuacji rozwinąć.
ehh... chyba wygodniej żyć jako sku**ol, pukając zajęte panny niż poddać się emocjom. Chciałem się zmienić ale chyba nie warto ;s
Olać panne całkowicie tak?
Ale widzisz, co innego miała Ci napisać?. Ona do Ciebie nic nie czuje, po prostu ktoś ją "skrzywdził"-pewnie rzucił ją chłopak.
Pojawiłeś się ty, ona potrzebowała pocieszenia. Kobiety takie są, potrzebują adoracji i akceptacji. Chciała poczuć, że to nie ona jest winna całej sytuacji. Mogła Ci się wtedy nawet dać pocałować, albo pójść z Tobą do łózka, jeśli chciałaby się odegrać za tą krzywdę, ale byłbyś i tak tylko plastrem.
Friendzona da się przeskoczyć, możesz z tego wyjść, ale to nie jest takie proste jak się wydaję. Długa, trudna i mało opłacalna droga by Cię czekała. Dołączyłeś do Nas niedawno, więc pewnie jeszcze nie wyrzuciłeś z siebie wszystkich przekonań wpajanych przez społeczeństwo na temat kobiet. Męczarnia psychiczna.
A pannę olej, bo na pewno przez jakiś czas będzie chciała zrobić koleżankę do pogaduszek.
"ehh... chyba wygodniej żyć jako sku**ol, pukając zajęte panny niż poddać się emocjom. Chciałem się zmienić ale chyba nie warto ;s"
Warto, zmieniaj się codziennie. Ale czy w skurwiela? A czułbyś się w takiej skórze dobrze? Jesteś miły-bądź miły. Naucz się umiaru i opanowania emocji, a wszystko stanie się łatwiejsze.
Kocham Was Panowie. Treściwie i szybko
Nie jestem taki nowy, mając 19-20 lat intensywnie studiowałem wszystko co było wtedy dostępne. Z faceta który nie umiał się nawet odezwać do dziewczyny stałem się facetem który pare razy w tygodniu spotykał się z kobietami. Od jakiegoś czasu się uspokoiłem, chciałem czegoś poważniejszego, stabilniejszego i silniejszego. Okazuje się, że nie jest to takie łatwe... wydaje mi się że za bardzo mięknę w sytuacjach w których zaczyna mi zależeć. Jeżeli nie zależy mi na kobiecie wszystko układa się po mojej myśli. Da się to zmienić?
Już olewając tą pannę o której pisałem wyżej. Boli jak ch*j bo się zauroczyłem i dałem się porwać emocjom. A jeżeli mam dalej się męczyć i wzdychać to lepiej jak najszybciej się z tego wyleczyć. Chociaż pewnie gdyby sie teraz odezwała to bym pobiegł do niej :< Rzadko się otwieram przed kobietą a jak już to zrobię to mnie to pochłania. Wiem, że to wszystko brzmi żałośnie ale gdzie się tak dobrze wygadam jak nie w internecie
Witam w klubie. Dlatego trzeba się pilnować w związkach bo można stać się klasycznym przypadkiem gdzie z niemal boga w oczach dziewczyny spadamy do rangi frajera bo nam ta BARDZO nam zależy i chcemy być świetnymi partnerami. Miłość, nie miłość, kobiety trzeba trzymać krótko.
Robiłeś za zwykłego pocieszyciela, taki tamponik emocjonalny jak to często bywa i tymczasową oazę spokoju ale ten typ kobiet tego nie lubi dlatego w międzyczasie spotykała się z innym, kiedy ty grzecznie czekałeś na wiadomość od niej ona zapewne bzykała się z innym i nie myślała wcale o Tobie. Panna ma siano w głowie i wcześniej czy później zrobi Ci taki rozpierdol emocjonalny, że nie będziesz wiedział, gdzie jesteś. Weź mądre rady użytkowników do siebie i spieprzaj od niej jak najdalej.
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
ok ok wystarczy mi już ciosów xD i tak nienajlepiej sie czuję. Jak piszecie, daje sobie spokój