Posiadam bliznę na twarzy po rozcięciu od szyby, złamany nos i szycie. Blizna na nosie i trochę na policzku. Czy dla kobiet oraz ogólnie dla ludzi to ma jakieś znaczenie, albo czy mogę wyglądać nieatrakcyjnie? Nie wiem, czy patrzą na mnie, czy na moje "sznity"
Często czuję się jak jakiś zbir, albo huligan chodź nie mam podstaw do tego. Nie czuję się komfortowo z tą blizną.
Zależy jakie masz nastawienie do tego. Jeżeli pomyślisz, że dzięki temu jesteś rozpoznawalny to może Ci nawet pomóc. A co do nosa ja mam nos jak klamka od zakrystii ale nie przejmuje się nim.
Blizny dodają charakteru. U mnie przez tych parę lat, które już żyje uzbierała się dość pokaźna kolekcja, w tym ze 3 na twarzy i głowie. Trzeba potrafić je wykorzystać. Każda blizna to ciekawa historia do opowiedzenia i przerobienia jej na swoją korzyść. Ja o swoich zawsze opowiadam z dowcipem i humorem, czasem wymyślam jakieś niesamowite historie ich powstania. Zawsze słyszę, że są intrygujące. Więc się nie przejmuj tylko naucz wykorzystać je do swoich celów.
Jeszcze jeden plus - raczej się nie zdarza żeby podbijali do mnie jacyś kolesie szukający bitki.
Zależy od kobiety. Jednej się to spodoba, druga będzie miała wysrane na twoje blizny a trzecia będzie się tym jarać.
I tak tego nie zmienisz, chyba że operacje plastyczną planujesz więc zaakceptuj i miej do tego dystans.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Niektóre szramy nawet dodają męskości i takiej ostrości.
Dzięki za takie informacje z autopsji
Zastanawiam się też nad sferą zawodową, czy pracodawca krzywo może patrzeć na takie uchybienia w przyszłości. Wiadomo jak Polska jest zacofana, stereotypowa. Blizna jest naprawdę spora bo 30 szwów było. Trochę minęło, zbladła ale widać.
Blizny nie zaszkodzą, byle tylko nie sprawiały wrażenia, że facet sam się tnie
Mam kilka blizn po pobycie w wojsku (od drutu kolczastego, pozostałości po jakimś żelastwie na poligonie i po suwadle od kałacha) i panie zazwyczaj są zaintrygowane
Wszystko zależy jak Ty do tego będziesz podchodził. Jeśli utwierdzisz się w przekonaniu: "blizny nie są moją wadą, baaa! Nawet dodają mi charakteru i nieco zaintrygowania! :)" to ludzie w okół Ciebie przejmą ten stan od Ciebie
Moje motto, którego nauczył mnie mój tato brzmi:
Wszystko leży w Twojej głowie. Zaczyna się i kończy na Tobie, w Twoim umyśle.
Jeśli to zrozumiesz, żadna "wada" nie będzie Cię hamowała i zaniżała Twojej samooceny.
Mnie tam kręcą blizny
Śpieszą się tylko głupcy, myśląc, że gdzieś i po coś można zdążyć...