Jesteśmy ze sobą 8 miesięcy, ostatnio się coraz częściej kłócimy o różne pierdoły, zupełnie codzienne rzeczy, aż jedna kłótnia byłą dosyć spektakularna (krzyki, trzaskanie drzwiami, płacz..). Przeprosiłem ją za to, wysłałem kwiaty, podziękowała, ale w rozmowie telefonicznej mówiła że nie widzi już sensu dalszych spotkań, i nie ma nadziei że to się nie powtórzy... Mówi, że nadal mnie kocha, większość wspólnie spędzonego przez nas czasu była cudowna, bardzo mi na niej zależy.. Co robić? Przepraszanie wybitnie nie pomaga, wczesniej to ja czasami mówiłem że zastanawiam sie nad nami z tego powodu że tak często się kłócimy.. Czy da się to uratować?
Nie pieskuj lasce, jak powiedziala ze nie ma dla was ratunku to badz konsekwetny, charakterny i odpowiedz - okej, szanuje Twoje zdanie, znikam.
.. no chyba ze chcesz biegać i się podlizywać a laska predzej czy pozniej kopnie Cię w dupe skoro juz na samym początku takie akcje? Po 8 miesiacach powinna caly czas o Tobie myslec, miec motylki w brzuchu a jednak ich nie ma i ma Cię juz dość. Mowi ze Cie kocha? Ona tylko tak mowi...
Odpusc.
Jeżeli masz pytania - pisz PW
musisz sobie odpowiedzieć, co jest takiego fajnego w związku, który trzeba ratować po 8mcach. Tak pytam, bo do końca życia zostało ci pewnie z 600 kilka miesięcy..
Poza tym zauważ, że jesteś dosyć bierny. Czekasz. Ona stwierdza, że nie ma sensu, a ty masz nadzieję, że jej przejdzie. Jesteś przedmiotem licytacji.. Jeżeli ona nie będzie chciała się w to bawić, to związku nie będzie.
Chcesz być łodzią na fali, tworzonej pogodą kobiecych humorów, czy falą, sztormem który powoduje u niej ciarki strachu i zachwytu jednocześnie ?
Hmm ?
Chciałem jej dać czas do przemyśleń.. Jak powinienem zadziałać? myślisz jest jeszcze nadzieja jeśli dziewczyna podjęła już wstępnie decyzję? mega mi zależy, większość dni była cudowna, a małe kłótnie zdarzają się w każdym związku i różnice zdań tak mi się zdaje... masz rację też że nie powinno tak być po 8 miesiącach..
zależy ci bo było fajnie i nie masz pewnie innej opcji. Zrób sobie alegorie do samochodu. Dostajesz pierwszą furkę i jest bajka. Już nie musisz się kisić pod wiatą czekając na autobus. Masz klimę, radio - miodas. Aż tu nagle coś zaczyna ciec, pobrzękiwać krótko mówiąc - jebać się.
Mechanik proponuje ci zakup nowego, bo remont będzie kosztowny, a jego wynik niewiadomy. Ty mówisz, że nie możesz, bo ten samochód jest wyjątkowy, cudowny, nie marzłeś, jeździłeś.
Facet uśmiecha się łagodnie, stara się racjonalnie tłumaczyć, natomiast w jego głowie (mechanika) jest tylko jedna myśl - "przecież to k.. zwykły polonez. klepałem kilka takich.. o co mu chodzi"
Fakt - zanim odłożysz na kolejnego grata będziesz jeździł przez jakiś czas AUTOBUSEM. no tak.. przykre.. ale jeżeli wszelkie oszczędności włożysz w remont i nic on nie da to być może nie będzie cię przez jakiś czas stać nawet na bilet...
Nie podpowiadam, żebyś postarał się pokazać swoją wartość pannie, bo do tego trzeba konsekwencji. Ty gdzieś się wyłożysz. Potraktuj koniec tego związku jako naukę na przyszłość i staraj się być męski. Poczytaj trochę art. tutaj o inner game i pewności siebie. Przyda się.
pozdrówka
"Przeprosiłem ją za to, wysłałem kwiaty"- Zrobiłeś to bo faktycznie uważałeś, że to Twoja wina i powinienieś tak czy dlatego, że ona walnęła focha?
"wczesniej to ja czasami mówiłem że zastanawiam sie nad nami z tego powodu że tak często się kłócimy.." I ona przez to też zaczęła się bardziej zastanawiać i potem bach następna kłótnia i Twoje kwiatki
Zapewne padną teraz różne opinie czy da się uratować czy nie da, ale decyzja należy do Ciebie. Musisz odbudować atrakcyjność w jej oczach bo ona poleciała w dół teraz.
Jak dochodzi do tych kłótni- Ty je prowokujesz czy ona?
Życie to fala podjętych działań w oceanie możliwości.
Z tymi kłótniami to o różne pierdoły, czasami ja czasami ona, ostatnio jakis mały dramat przy prawie każdym spotkaniu.. że ja coś powiedziałem.. że ona się spóźniła i potem ma focha że jej zwróćiłem uwagę..
Raczej była to moja wina, poirytowany ostatnio chodze i coś tam odburknąłem głupiego.. :/
A słuchajcie, czy po przerwie dłuższej możliwe jest odzyskanie atrakcyjności i zdobycie jej na powrót??
Gdyby po zerwaniu kontaktu i dłuższej przerwie znowu nawiązać znajomość??
Ależ oczywiście że tak! Nawet nie musisz przerwy robić, już masz atrakcyjność. Haczyk jest taki, że nie w jej oczach, a w oczach innych dziewczyn, które od jutra zaczniesz poznawać..
OK, panowie, rozumiem już przesłanie, wiadomo że ciągnie do czegoś co wydawało się dobre i mocno uszczęśliwiało, chce się walczyć o to, ale być może macie rację i trzeba to odpuścić..
Nawiązać znajomośc spoko ale z jej inicjatywy nie z twojej
, a co do kwiatków to ja bym osobiście nie kupował bo obydwie strony się kłóciły nie tylko twoja 
Masz rację, praktycznie już zerwaliśmy i moja inicjatywa jakakolwiek na niewiele się już zda, szanse pewnie są 1% ale żeby je wykorzystać muszę zając się czym innym;)
Ohh to pierdolenie lasek w związkach podczas jakich kolwiek któtni, "nie wiem czy to się nie powtórzy", "nie wiem czy Ci znowu zaufam, bo trzasnąłeś drzwiami" "kocham cie ale nie wiem czy z tego powodu moge być z toba, bo znowu deska w kiblu była zimna". Powiem Ci tylko jedno, do niczego dobrego to nieprowadzi bo jak mi laska zacznie myśleć a jak one zaczynają myśleć to w ich głowach zachodzą takie reakcje chemiczne że Mandelejew mdleje na samą myśl o tym. Jak dalej będzie świrować zostaw ją w cholerę
Ale wiem że tego nie zrobisz do puki ona tego nie zrobi
Hahahah...
Kolejny do odstrzałuuuuuuu