Witam
Dawno mnie tu nie było ponieważ wiodłem wspaniałe pełne wycieczek przygód, zdobyłem nawet największy szczyt w Polsce! Ale nie o tym mowa.
Aby bardziej przybliżyć wam z czym macie do czynienia, zacznę od początku.
2 tygodnie temu wyjechałem w góry aby zdobyć parę szczytów. Zamieszkałem w pensjonacie nie daleko zakopanego i tam poznałem właśnie panią która mieszka jakieś 15km ode mnie. Otóż gdy ja pochodzę z północy (Gdańsk) w ten sam dzień do pensjonatu przyjechała Karolina w raz z rodzicami również z Gdańska. No i tak wieczorkiem gdy relaksowałem się z kumplami na "świetlicy" grając w bilarda przy tym popijając piwko pomyślałem:
"może zaproszę tych z pod 4 do nas?"
Tak też zrobiłem. Karolina miała starszego brata który mimo że wyglądał jak nerd był całkiem fajnym gościem.
Gdy tak się poznaliśmy zaproponowałem grę 2na2 w bilarda. Dobrałem do siebie Karolinę, a mój kumpel wziął jej brata, reszta siedziała przy stole pijąc piwko.
Złapaliśmy dobry kontakt, a jak dowiedzieliśmy się że jesteśmy z północy to już w ogóle gadka się kleiła. Nie grałem jakoś specjalnie w 'uwodzenie', po prostu bawiłem się grą w bilarda. Przybijaliśmy sobie piątki z dziewuchą, droczyłem się z nią "nie trafisz...!" itd.
Przez kilka dni poznałem ją... Jest ode Mnie młodsza o 2 lata, lecz wygląda na starszą! I to nie ze względu na makijaż bo takowego nie używa... Bynajmniej ja nie zauważyłem, a mam na tym punkcie fioła. Nie znoszę tapeciar. Ogólnie to jest taka bardziej.. nie wiem jak to nazwać, samotna dziewczyna? Nie inaczej... Po prostu widać w niej taką szarą myszkę która lubi się śmiać.
W sumie cały czas się z nią droczyłem, troszeczkę negowałem przy grze w karty, dużo zabawy, poznaliśmy się troszkę. Jednym słowem nie wydaję mi się aby ta dziewczyna była na "raz" czy nawet "dwa".
Gdy ja już musiałem wyjeżdżać po prostu wziąłem od niej numer i pożegnałem się przytulając ją do siebie. Nic specjalnego jednym zdaniem...
2 dni później napisałem sms do niej "jakie szczyty dziś zdobywa?" i tak wymieniliśmy się kilkoma wiadomościami.
Dziś zadzwoniłem do niej i po krótkiej rozmowie zaproponowałem spotkanie...
"Sobota? Sorka ale wyjeżdżam do babci do Malborka, muszę jej pomóc"
zaproponowałem też koncert disco-polo który jest w sopocie.
"hahaha nie przepadam za ta muzyką"
Powiedziałem tylko "okej, tylko pamiętaj że drugiej takiej okazji nie będzie!"
Koniec końców umówiłem się z nią na Sobotę za tydzień. Miejsce i czas ustalimy bliżej terminu. I tutaj moje pytanie...
Na spotkaniu przejść od razu do ofensywy? Tematy relacji damsko-męskich? Nacierać z dotykiem i atakować pocałunkiem?
Czy raczej na spokojnie dać płynąć relacji? wprowadzać powoli kino? Tak jak wspomniałem ta dziewczyna to taka szara myszka. I nie chcę jej spłoszyć, a z doświadczenia wiem że 2 już mi uciekły ;(
Też jakoś tak nie bardzo chcę aby to miało taki szybki przebieg. Jak to mówi moja babcia "Co się szybko zaczyna, zazwyczaj szybko się kończy"
Jeżeli to ma trwać miesiąc? OK! Dłużej? Dam rade...
Mieliście jakieś doświadczenia z takimi cichymi śmieszkami które czują się nie za bardzo pewne siebie? Z góry dzięki za dyskusję 
Nie nastawiaj sie na ofensywe od razu
Sam mowisz ze miales juz doswiadczenia ze sie sploszyly. Musisz ponownie wzbudzic w niej zainteresowanie, zaufanie, musisz sprawic ze bedzie sie czula przy tobie komfortowo a dotyk nie bedzie dla niej czyms obcym. Powiedz by ci podala rece to jej cos o niej powiesz (truizm). Mozesz z nia zagrac w ' kto dluzej bedzie patrzyl 2 osobie w oczy' stworzysz tym napiecie, ktore jest wazna czescia. Nie dawaj jej wszystkiego od razu.
lec na spontana, bo jak zaczniesz planowac tematy do rozmow, wszystkie swoje zachowania to gowno z tego wyjdzie.
Bądz sobą i eskaluj dotyk.
Powiedz zyciu TAK !!!
Artist tego akurat nie miałem na myśli i może to zabrzmi arogancko lecz nie ucz ojca dzieci robić
Miałem raczej na myśli czy powoli zaczynać grać krok po kroczku dążyć do sukcesu, czy raczej złapać ją za rękę pewnym ruchem i biegnąc przy tym prowadząc i stawiając sprawę jasno. Tylko czy ona tej ręki wtedy nie puści?
Taka mała przenośnia
Kredyt umarł , kryzys żyje, kto nie płaci ten nie pije !
Piszesz, że jest spokojna, taka cicha myszka jak wspomniałeś. Tylko nie zapominaj o bardzo ważnym fakcie.. jest kobietą. Samą rozmową cięzko będzie Ci coś ugrać no chyba, że chcialbyś zostać jej dobrym kolegą. Dobrze, że macie wspólne tamaty i świetnie się rozumiecie, ale powoli wdrążaj w to jakiś kontakt fizyczny. I tak jak piszą chlopaki wyżej, nic nie planuj.
"Artist tego akurat nie miałem na myśli i może to zabrzmi arogancko lecz nie ucz ojca dzieci robić"- Skoro wszystko wiesz, to w czym problem?
Hmm, to jest taka sprawa, że najważniejsze jest w tym wszystkim wyczucie i to zarówno wyczucie sytuacji, jak i wyczucie granicy, na co w danej chwili możesz sobie pozwolić, dlatego ciężko będzie Ci tu coś konkretnego doradzić, nie widząc z boku na własne oczy, jak to wygląda. Chociaż nawet z pozycji obserwatora nie da się wyłapać tego, co jest między wami. A nie masz sam jakiegoś takiego przeczucia jaka taktyka przyniosłaby Ci pożądane rezultaty? Sam najlepiej powinieneś potrafić dokonać oceny, bo w końcu Ty jesteś tym zainteresowanym i to Ty jesteś niejako wewnątrz tej całej interakcji, więc powinieneś widzieć najwięcej i wyciągać wnioski z tego, jak ona dane sygnały i zachowania odbiera, a w wyniku tego działać i poczynić kolejne kroki. Jeżeli jest taka, jak mówisz, "szara myszka", to nie zaszkodzi odrobinę bardziej mieć stonowane odruchy, oczywiście eskalacja kina, mimo wszystko powinna się odbywać od samego początku, tylko może mniej nacisków i nieco wolniej przechodź na kolejne poziomy "zaawansowania".
Pozdrawiam.
"Don't trust the smile, trust the actions"
Co do tego zdania które zacytowałeś chodziło mi o tego "spontana"
Ta odpowiedź najbardziej do mnie trafiła! Tylko właśnie problem w tym że ciężko mi będzie znaleźć tą granicę... Zawszę grałem na bank, jak w pokerze. Tym razem muszę nie co przyhamować, robić tak jakby p&p tylko "inaczej". Myślę że wiem co chciałeś mi przekazać, ale jak to wyjdzie w praktyce? Dowiemy się za tydzień. Myślę że nawet jak wpadnę w frendzone, to jakoś specjalnie się tym nie przejmę... Bo nie wiem czemu, ale widzę w niej osobę z którą można pogadać bez względu na relacje...
Dzięki LeTombeur rozjaśniłeś mi całą sytuację
Kredyt umarł , kryzys żyje, kto nie płaci ten nie pije !
Musisz wyczuć. Po to właśnie jest micro escalation. Bardzo drobne kroczki, które nie są na tyle inwazyjne, by dziewczyna się zdenerwowała, wystraszyła, uciekła, a zdecydowanie wystarczające, byś wiedział, na czym stoisz i czy posuwać się dalej.