Hej, pisałem niedawno o sukcesie z targetem. Niestety wczoraj sprawy przybrały bardzo szybki obrót i pochrzaniły się tak bardzo, że aż trzeba wyciągnąć z tego jakiś wniosek, bo przypadek ciekawy. Zacznijmy od tego, że target był moim przeciwieństwem: rozgadany, wesoły. Target ze względu na rodzaj szkoły przebywał prawie cały dzień z mężczyznami przez ponad 4 lata (dodatkowo córeczka tatusia). Przy wyborze targetu sugerowałem się myślą, że przeciwieństwa się przyciągają (że czemu nie - zobaczę co wyjdzie). Dosyć szybko nakręciłem target na jeden spacer z cmokiem, w planach mieliśmy jeszcze weekendowy wypad-niespodziankę. Niestety zauważyłem, że target przy swoich kolegach alienuje się ode mnie. Nakręciłem target na wczoraj wieczór na spotkanie (coś tam obiecałem, że mam do niej kilka ciekawych pytań), target stwierdził, że pije wódę, ale przyjdzie (nic, absolutnie nic nie zapowiadało tego co będzie dalej). Przychodzę w ustalone miejsce, targetu nie ma, dzwonię to niej, mówi że pije z kumplami żebym przyszedł. Nalegam, że nie z jej kumplami się ustawiłem, tylko z nią. Po chwili nalegania (głos trochę wstawiony) mówi, że przyjdzie. Przychodzi i co? - przychodzi z kumplem. (krew jasna zalała). Mówię spokojnie, że miło mi poznać, że co prawda umówiłem się z targetem, ale cóż, bywa. Idziemy na piwo. Gadki szmatki, głównie między ja-jej kumpel, a ona-jej kumpel. Jej kumpel w końcu po coś poszedł. Zaczyna się poważna rozmowa, ona: "dobrze wiesz, że to by nie wyszło", "powinieneś znaleźć sobie jakąś spokojną dziewczynę", "mój świat nie jest twoim światem". Próbowałem ją urabiać, niestety była strasznie uparta. Stwierdziła, że spada, kumpel wrócił, pożegnałem się z nim, na koniec przez ramię rzuciła "przemyśl to co powiedziałam". Wróciłem oszołomiony kilka smsów z nią zakończone moim "mam nadzieję, że spotka cię kiedyś taki ból jak mnie" i jej "jaki ból? o co ci chodzi!". Dalej bezsenna noc, głupie myśli. Reasumując: czy ja mam jakieś niepoprawne (zbyt emocjonalne) podejście do tych spraw? Czy miała prawo wyrzucić jakiekolwiek moje uczucia jak kartkę papieru? Najdziwniejsze w tym wszystkim, że podczas całowania z nią nie czułem absolutnie nic (jakaś jałowość emocjonalna w tym temacie). Potraktowałem to wszystko jak kubeł zimnej wody (może zbyt zimnej jak na początek). I czuję teraz cholerną motywację, by zacząć działać intensywniej w sprawach PUA. Analizę zostawiam Wam moi mili, być może zobaczycie rzeczy których jak nie zauważyłem, a które pomogą mi w rozwoju osobistym. Na koniec dodam, że nie pieskowałem jej, nie prawiłem pustych komplementów (jeśli już to jakieś oryginalne, które prawie w 100% odbijała). To we mnie czy w niej był większy problem?
"mam nadzieję, że spotka cię kiedyś taki ból jak mnie"
Osz kuerfa ale kaliber
Jej odpowiedź wcale mnie nie dziwi. Znasz laskę chwilę, i już Cię to boli. No weź przestań.
Jak Ci dawała ST wcześniej to widocznie coś spaliłeś zamiast to po prostu olać i furtka się zamknęła.
Jak Ci powiedziała "przemyśl to co powiedziałam", to trzeba było to zlać i iść przed siebie.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
przeżywasz to za bardzo, do niczego między wami nie doszło a ty już o bólu i uczuciach. Laska najzwyczajniej dała ci kosza, albo woli jeszcze poimprezować albo, co bardziej prawdopodobne nie jesteś jej typ faceta.
Zrozumcie to, sztuczki, zasady, blabla nic nie pomogą jeśli się dziewczynie najzwyczajniej w świecie nie podobacie..
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
A ja z innej beczki. Jak słodko z nią esemesowałeś i na końcu dojebałeś o bólu co chciałeś przez to osiągnąć ?
MUSIC IS THE ANSWER - zapraszam do mojego świata.
http://youtu.be/nyC4bzXCZWM?t=52s
Myślę, że chciałem, żeby poczuła się na odpowiedzialności, że źle się przez nią poczułem.
Czyli dobrze pojmuję, że ta cała wielka dla mnie sprawa to zwyczajne "dostanie kosza"?
Tak. A czemu jest dla Ciebie aż taka wielka, chyba długo jej nie znasz?
Znam ją króciutko. Dawno nie byłem w żadnym związku. To pewnie powód mojego dużego bezsensownego zaangażowania emocjonalnego.
W sumie idealne rozwiązanie, lepiej odpaść na 5 niż na 38 kilometrze maratonu. W tym wypadku winna była zła rozgrzewka, źle dobrane tempo, cokolwiek. Przygotowujesz się lepiej do drugiego podejścia. Kiedy odpadasz na 38.. wtedy czujesz prawdziwy ból.
Tak jak koledzy powiedzieli wyżej - nie pisuj jakichś rzeczy kobietom. Gdybym ja coś takiego dostał - uznałbym za żałosne.
Pozdr.
Moim zdaniem dziewczyna zupełnie szczera, powiedziała ci że nie pasujecie do siebie, co po części ty tez widziałeś, sam piszesz
"Zacznijmy od tego, że target był moim przeciwieństwem: rozgadany, wesoły"
i wszystko, co tu więcej histeryzować, przynajmniej nie straciłeś dużo czasu na nią, zdobyłeś doświadczenie i lecisz dalej swoja drogą ... dodatkowo oczywiście czytasz materiały na stronie i rozwijasz swoje kontakty i umiejętności interpersonalne bo z tym masz pewno problem ...
they hate us cause they ain't us
Ok teraz już widzę, dzięki.
Ja Ci tylko napiszę w jaki sposób najprawdopodobniej odebrała ten tekst że oby ją taki ból spotkał zamieniając sytuację - tak jakby mi dziewczyna takie coś napisała.
Jeżeli bym nie był zainteresowany daną dziewczyną - była by nierozgadana, smutna, ponura a ja taki jaki jestem normalnie, wesoły, towarzyski - i by mi takie coś na koniec napisała to: "Omg, jaka desperacja... trochę mi jej żal.. no ale może pozna równego sobie, tylko niech mi już głowy nie zawraca"
I myślę że podobnie ona mogła pomyśleć. Ty wysyłałeś jej to w zamierzeniu, aby pomyślała: 'Kurczę.. zależało mu na mnie.. a ja go tak potraktowałam
, muszę to naprawić jakoś, to wartościowy facet'.
Zdecydowanie bardziej byś zyskał odpisując: "Okey, nic się nie dzieje
powodzenia!" - pokazałbyś dystans, wyluzowanie, i większe poczucie własnej wartości.
Niestety kolego, życie to nie bajka. Czasem choćbyś się brzydko mówiąc ze***ł to pewnych rzeczy nie ogarniesz. W tym momencie po prostu trzeba przyjąć to na klatę i do przodu, next, nie ta to następna, bardziej podobna do mnie. Bo co jak co ale z tymi przeciwieństwami to jest taka trochę bujda i myślę że nie ma co w to wierzyć.
Musi coś łączyć 2 osoby, pasja, poglądy, humor whatever - nie wyobrażam sobie zgranej i kochającej się pary 2 totalnych przeciwieństw, i polecam Ci raczej szukać kogoś podobnego do Ciebie.
Jeszcze co do przeciwieństw. Każdy z nas jest trochę intro, trochę ekstrawertykiem. Gdzieś wyczytałem, że najlepszy partner życiowy, to ten, który jest najmniej od nas oddalony na osi intro-ekstrawertyk. Czyli np. skrajny ekstrawertyk nie dogada się wogóle ze skrajnym introwertykiem. Są oczywiście wyjątki.
Właśnie wczoraj rozmawiałem z moją dziewczyną o tym i doszliśmy do tego że ona jest introwertyczką a ja ekstrawertykiem - i mimo to świetnie się dogadujemy
i się bnardzo dobrze układa.
Ale fakt, że na odwrót to już raczej ciężka sprawa.
To sprawa chyba wyjaśniona. Wmówiła mi jakoś, że mi na niej zależy i w krytycznym momencie dałem dupy zamiast wyjść z klasą jak zaproponował Rise (widzę teraz sporo innych wyjść z sytuacji). Trochę przystopuję i poświęcę się rozwojowi osobistemu.
Co do tych przeciwienstw - wyobrazasz sobie faceta we fraku, kochajacego poezje, spiew ptakow, poranna rose i sluchajacego Bacha oraz Straussa, popijajacego maksymalnie lampke wytrawnego czerwonego wina na tydzien, chodzacego do teatru i zachwycajacego sie jakas nudna operetka jakiegos tam barokowego francuskiego pisarza + panna noszaca jak najkrotsze szorty/mini, kilkunastocentymetrowe szpile, odslaniajaca prawie cale cycki, chelejaca wiecej niz ja w gimnazjum, stala bywalczynie dyskotek i innych imprez, umalowana totalnie wyzywajacym makijazem, palaca, cpajaca i klnaca wiecej niz Linda w 'Psach'? Troche na skrajnosciach, ale to od razu widac, ze takie polaczenie nie mialoby najmniejszego sensu. Nic takie dwie osoby nie laczy, nie znalezliby wspolnych zainteresowan, tematow, pasji. Dlatego szukaj panny podobnej charakterem do ciebie, albo o podobnych zainteresowaniach.
A i mala uwaga. Jak juz macie numer od targetu, to nie skupiajcie sie tylko na nim, szukajcie nastepnych HB, bo potem za bardzo emocje wam graja jak tylko jeden target ogarniacie - wiem po sobie ;p
''[...]Chwała przemija, dziewczyny mają w dupie blizny,
Dlatego wciąż myślę chujem, tak każe mi
mój instynkt,
Ale dziś częściej ratuje mnie mój urok
osobisty.''
Zmieniłem trochę sposób myślenia, jestem bardziej spontaniczny, byłem na kilku fajnych imprezach i mam kilka nowych targetów, ale ta sama panna co od tematu zaczęła znowu pisywać (wtf), rozumiem, że mam olać?
Olej ale nie calkowicie - po prostu pogadaj chwile, przyjaznie, ale tak z lekka lekcewazaco bym rzekl, doslownie kilka zdan i sie pozegnaj, albo nawet nie, tylko zniknij i nie odpisuj. Bedzie jej cos switac to moze nawet zadzwoni. A Ty w tym czasie ogarniaj inne targety, proste.
''[...]Chwała przemija, dziewczyny mają w dupie blizny,
Dlatego wciąż myślę chujem, tak każe mi
mój instynkt,
Ale dziś częściej ratuje mnie mój urok
osobisty.''