Nie wiem co się zmieniło ale pamiętam jeszcze kilka lat temu gdy poznawałem dziewczyny to te spotkania były naprawdę jakieś wyjątkowe. Nie znałem wtedy kompletnie żadnych regół damsko męskich i byłem totalnym pieskiem dlatego nic z tego nie wychodziło ostatecznie.
Pamiętam kiedyś latem spotkałem się drugi raz z dziewczyną, poszliśmy się opalać nad morze, kąpać a później wymyśliłem że pójdziemy klifem orłowskim po tych górach. Ona mimo że miała buty na obcasie poszła ze mną a później zdjęła całkiem buty i chodziła na boso. Było sporo śmiechu i dowiedzieliśmy się o sobie wiele. Z Gdyni przeszliśmy pieszo aż do Sopotu i tam się szwędaliśmy po jakichś dziwnych krzakach i trochę się zgubiliśmy przez moment bo chceliśmy dojść do morza. Takie randki moim zdaniem bardzo zbliżają a spędziliśmy razem tego dnia parę dobrych godzin. Kolejnym razem było Zoo i było mega sympatycznie. Było jakoś tak beztrosko.
Mieliście jakieś fajne przygody na randkach? Coś co bardzo Was zbliżyło?
wracamy z imprezy, kupiliśmy po kawie i rogaliku. ona miała z czekoladą. oglądamy wschód słońca, nie patrząc pod nogi. mowię, że jej nadzienie wygląda jak gówienko, ona, że jej smakuje. po chwili dodaję, że nawet tak śmierdzi. patrzymy pod nogi i okazało się, że wdepliśmy. ona miała szpilki bez palców
zaczęliśmy kląć na psy. oczywiście ona bardziej z powodu bliższego kontaktu. próbujemy się oczyścić, nie przerywając swojej wściekłości i klęcia, a z za zakrętu wychodzi dwóch policjantów, który ewidentnie to słyszeli. idą bardzo wkurzeni z zamiarem naszego ukarania za obraze. ona obrócona i mówi, że zapierdoli wszystkie psy, które spotka, a ja ja szturam, żeby przestała. udało nam się to wytłumaczyć i skończyło się na tym, że odeszli w miarę szybko z powodu zapachu i z uśmiechem na twarzy. poźniej stwierdziła, że nie dojdzie z takim zapachem do mieszkania i poszliśmy umyć nogi w wiśle. najprzyjemniejsze to nie było, ale i tak pozytywnie to wspominam.
rydzykant
w dzień sylwestra miałem randkę o 14, ale tak bardzo przyjemnie mi się rozmawiało z tą dziewczyną, że postanowiłem ją zaprosić na mojego sylwestra, odwołała swoje plany i poszła ze mną w ciemno. Musieliśmy się zwijać na 16 na spotkanie z chłopakami(chcieliśmy coś podziałać przed sylwkiem i wziąć ze sobą ludzi na imprezę), więc się z nimi spotkaliśmy, ostrzegłem ją, że to wariaci jak ja i że czasami zaczepiamy ludzi. Idąc cały czas się śmialiśmy i nawet sama zaczęła potem zaczepiać kobiety!
Kupiliśmy też po parze różowych kapci i litr wódki, z którego napiliśmy się dokładnie trochę więcej niż kilka milimetrów na dnie plastikowego kubeczka, reszta to była cola, a prawie całą wódeczkę wzięliśmy ze sobą i tak ją już pijemy te kilka miesięcy. Dziewczynę tę wsadziłem do wora przyjaciół, nie mniej jednak - świetnie się ułożyło i bardzo pozytywnie wspominam ten czas. ;d
Byłem kiedyś na randce i dziewczyna zaprosiła mnie na domówkę, która miała być wieczorem. Spontanicznie się zgodziłem i poszliśmy razem, pojechaliśmy wcześniej żeby pomóc w organizacji itd, poznałem jej znajomych, polubili mnie, ja ich również. Pokochali mnie za drinka, który smakuje jak monte
po kilku godzinach dobrej zabawy ktoś wpadł na pomysł pójścia na drążki żeby się popodciągać haha, więc poszliśmy ale niestety było zamknięte i wysokie ogrodzenie, ale to nam nie przeszkodziło - przeskakiwaliśmy:) zrobiliśmy małe zawody, potem poszliśmy do kilku barów, wróciliśmy na domówkę i kontynuowaliśmy zabawę, kładąc się spać ok. 6 rano ;d z tą dziewczyną, która mnie zaprosiła, wylądowałem w łóżku i chciałem żeby jakoś na cichacza coś weszło, więc zaczynam ją miziać, masuję szyję, masuję mocniej, a ta zaczyna pojękiwać i wszystkie pozostałe osoby, które spały z nami w pokoju(my na łóżku, reszta na ziemi) zaczęły się śmiać ale każdy wymyślał jakiś powód, dla którego się śmieje byleby nie powiedzieć, że z tego, więc zachowali się w porządku! Niestety niczego nie było, ale i tak, zajebiste wspomnienia i zajebiści ludzie, od których dostaję zaproszenia na imprezy itd ;d
Bardzo zbliżyła mnie z dziewczyną również taka magiczna interakcja. Siedzi jakaś smutna blondi na ławce, siadam obok i pytam szczerze dlaczego płacze i co się stało, a ta tak wrednie, że nic i że mam spadać bo widzi jak kumple obserwują i że pewnie chcę ją poderwać żeby się pochwalić kumplom. Pojechałem jej po ambicji, w zasadzie zaczęliśmy się kłócić, ale pękła w tym momencie;
wybuchła śmiechem i zaczęliśmy normalną rozmowę, która trwała długo ponad godzinę, powiedziała mi swoje prawdziwe imię, poszliśmy pochodzić po Kato, zostałem jej przewodnikiem, kupiliśmy wiśniówkę, usiedliśmy w parku, jakieś kc, stwierdziła, że czuje się jak w jakimś amerykańskim filmie. Uwielbiam takie reakcje, wskazujące na to, że kobieta nie do końca wierzy w to co się właśnie dzieje. Trochę daleko mieszka, ale już dawno określiliśmy okazyjne ff, więc jak ona wpada na śląsk, albo ja wpadam do krk to się zazwyczaj widujemy 
-jak masz na imię?
-Baśka(nie mówiła prawdy)
-oo, imię jak dla konia
mam mnóstwo podobnych przeżyć z randek, niezapomniane wspomnienia, przygody, dziwne rzeczy.. raz poszedłem z laską do kościoła na mszę haha wszystko po to, żeby zmaksymalizować czas spotkania i maksymalnie się zbliżyć i nawiązać to magiczne połączenie:)
life = risk
soplica orzechowa + mleko? Czasami to zdradzieckie połączenie
Koncert miał dziwnie nieskładne brzmienie:
wpierw grały zmysły, potem sumienie.
A ja ostatnio mialem spontaniczna randke, w nocy, nad jeziorem przy swietle ksieżyca, był taki super klimat.
A w tym miejscu, które opisujesz miałem podobną akcje z moja ex.
Powiedz mi jak nauczyłeś psa się zaciągać. Znam takich kolesi co nie potrafią, a tu czytam historyjkę, że psa zjarałeś. Wdmuchiwałeś mu?
rydzykant