Panowie wstrząśnijcie mną, bo mam już dosyć grzebania się w swoim bajorku.
Mam 25 lat, dziewczyna 23. Byliśmy 5 lat w związku. Byłem jej pierwszym chłopakiem i partnerem seksualnym. Nie byliśmy zaręczeni, ale myślę, że doszłoby do tego w przeciągu najbliższego roku.
W naszym związku były jakieś drobne kłótnie i momenty ciszy. Wg mnie chodziło o bzdety, ale w jej przekonaniu nie były to bzdety. Nie będę ukrywał, lubiła dramatyzować i często płakała.
Dziewczyna jest jedynaczką. Mieszka w domu razem z rodzicami. Od zawsze mi powtarzała, że nie chce się wyprowadzać, że chce wyszykować sobie górę.Przyznam szczerze, że nie odpowiadało mi to, bo kto chciałby mieszkać z teściami? Powiedziałem sobie jednak, że takimi tematami będę się przejmował później.
W czym problem? Dziewczyna zostawiła mnie 3 miesiące temu. Na początku dążyłem do rozmowy. Oczywiście nic to nie dało. Potem milczałem (najdłużej 25 dni). Zero inicjatywy z jej strony. Jedynie życzenia na urodziny (bardzo oficjalne zresztą).
Wczoraj znów ją rozmawiałem (przez telefon), gdyż zwyczajnie męczyła mnie ta sytuacja. Dziewczyna twierdzi, że to wszystko moja wina, bo ją zraniłem mówiąc pewne rzeczy (że przytyła biorąc tabletki anty, nie odpowiadały mi także po części zachowania jej bliskiej rodziny). I teraz uwaga na jej słowa! Kocha mnie, jej uczucie się do mnie nie zmieniło, ale nie chce już ze mną być i się angażować. Życzy mi jak najlepiej, ma nadzieję, że sobie ułożę życie i będę szczęśliwy. Typowa gadka.
Kolejna sprawa. Nie chce się kolegować, nic nie proponuje, całkowicie się odcina.
Wydaje mi się drodzy Panowie, że ją zagłaskałem.
Co teraz począć? Z jednej strony szkoda mi tych 5 lat, ale z drugiej czy warto w ogóle myśleć o jakiejkolwiek relacji z nią, nawet jakby się odezwała powiedzmy za pół roku?
Na 99% nikogo nie poznała. Chyba, że z kimś tam pisze na fb/sms i się zauroczyła, stąd zmiana podejścia co do mojej osoby i odcięcie się. Jednak wątpię.
Może być tak, że przestałem być atrakcyjny w jej oczach, bo sporo rzeczy mi przeszkadzało i dała sobie spokój.
Po zerwaniu dążyłem do jakiegoś kontaktu, bo to strasznie irytujące być w takim "zawieszeniu" po pięciu latach związku.
Cieszę się, że się nie zaręczyłem, to fakt.
Zawsze śmieszy mnie, jak panowie tutaj piszący o zostawiających kobietach piszą ' ONA TAKA NIE JEST", " NA PEWNO Z NIM NIE SPAŁA", 'NIKOGO NIE MA NA 100000%". Taka urocza naiwność aż rozczula.
Laska mówi ci, że cię kocha i jej uczucie się do ciebie nie zmieniło, bo mówi dokładnie to w co ty chcesz wierzyć. Odziel to co mówi, od tego co robi - czyli zasadniczo ma cię w dupie. Nie szuka kontaktu, jak ty się nie odzywasz przez 25 dni, nawet nie widzi powodu do kontaktu.
Gdyby cie kochała, biegała by za tobą jak kobiety za Danielem, była zainteresowana, szukała powodow do kontaktu. W DUPIE CIĘ MA. No ale ci przecież tego nie powie, bo ' nie chce żebyś cierpiał'.
Najprawdopodobniej też ma kogoś i nie mam na myśli pisania na fejsbukach a głębokie penetracje. 9/10 facetów którzy czytają nasze komentarze, pod ich tematami zawsze piszą ' To nie możliwe, mój aniołek taki nie jest". Cóż, jest inaczej.
Dlatego, nie widzi potrzeby dalszych kontaktów z tobą, zasadniczo też kobieta nigdy nie rzuca, jak ktoś inny wokół niej orbituje. Najczęśćiej płynnie przeskakuje z relacji w relacje.
Stary , minęły 3 miesiące, była z tobą bardzo długo, NA PEWNO chce się wyszumieć, jak byłeś jej pierwszym facetem. A ty myślisz, że będzie teraz cnotką do śmierci, bo " jej uczucuia co do ciebie się nie zmieniły"?
Recepta jest zawsze taka sama. Zapomnij, wrzuć na luz, bierz się za inne.
Widzisz, właśnie takiego komentarza oczekiwałem. Przeczytałem już na tym forum wiele tematów i zdaje sobie sprawę, że mój jest podobny do innych.
Jednak czy to faktycznie możliwe, że tak nagle w jej życiu pojawił się inny gość?
Po co w takim razie kłamie? Ona nie chce się nawet po tych pięciu latach spotkać. Czy nie mogłaby powiedzieć prawdy? Wtedy wszystko byłoby jasne i mógłbym iść dalej, zamiast babrać się w błocie.
Swoją drogą na pytania czy kogoś ma, oczywiście twierdzi, że nie...
A kto powiedział, że pojawił się nagle? Bardzo możliwe, że był już od jakiegoś czasu. Porażki i takie jebnięcia w związku nie dzieją się nagle. To efekt wielu dni, miesięcy, czasem lat.
"Może mój świat marzeń być jak głupia historia
Po to mam wyobraźnie by bujać w obłokach"
~ Vixen - Myśl co chcesz
Niczego bym nie zauważył? Chociaż faktycznie od jakiegoś czasu nie czytała przy mnie wiadomości na facebooku i dość często otrzymywała smsy od niby koleżanek. Wątpię, żeby za mojej kadencji z kimś się spotykała, bo zwyczajnie mieliśmy codzienny kontakt.
Kolejna sprawa jeszcze w lipcu jak do niej pojechałem, to próbowałem ją pocałować i faktycznie nie chciała.
Po cichu myślałem, że może z kimś kręci, a teraz Panowie utwierdzacie mnie tylko w tym przekonaniu...
Z tego co piszesz, sytuacja jest jasna i oczywista, niemal podręcznikowa. Jeśli nie chce po tych latach się nawet spotkać - istnieje obawa, że wyszła by Szydło z worka. Co ci da "usłyszenie prawdy"? Czego by ci nie powiedziała, fakt jest taki, że nie chce być dalej z tobą, tylko szukać szczęścia z kimś innym.
Czysto po ludzku ciebie nie chce, a poprzednie 5 lat specjalnie jej nie rusza - przeszłość i miłe wspomnienia, tylko tyle i aż tyle.
Podejrzewam, że ostatnich waszych kilka mc mogła cię walić w rogi - stąd te 'dziwne akcje' o ktorych piszesz. Często tak kobiety robią, zanim zerwą, muszą się upewnić, że opcja nr 2 jest opcją przynajmniej tak dobrą jak opcja nr 1.
Powiedzmy, że dzieki naszym postom jesteś teraz bliżej prawdy, ale co ci ona da? Fakt jest taki, że musisz o niej zapomnieć i pobyć trochę sam/ umawiać się z innymi. Na pewno nie myśl w kategoriach powrotu do niej i walki o nią, bo po pierwsze to wyniszczające, a po drugie - powtórze po raz kolejny - ONA CIEBIE NIE CHCE. A do związków trzeba dwojga.
Przykro się to czyta z tego tytułu, że przeżywam podobne rozterki i wiem, że jest Tobie ciężko. Trudno także uświadomić sobie, że kobieta którą kochałeś, a być może nadal kochasz ma Ciebie - co tu dużo mówić - w nosie. Myślę, że im szybciej sobie to uświadomisz tym lepiej dla Ciebie. Wyjdź z założenia - oczywiście pod warunkiem, że siebie szanujesz - że nie pozwolisz siebie tak traktować. Znasz swoją wartość i jeżeli ona nie potrafi docenić Ciebie takiego jaki jesteś no to chociaż przez wspomniany wzgląd na swoją godność i szacunek do samego siebie weź usuń numer telefonu, wyrzuć z tego facebooka, pozbądź się w miarę możliwości rzeczy które Tobie ją przypominają, nie jeździj w miejsca w których przeżywałeś z nią wspaniałe chwile i które po prostu Tobie się z nią kojarzą. Mi tak doradzili koledzy na tym forum i wierz mi, jest to jedyna droga, aby nie zwariować, pokazać klasę i przejść nad tą sprawą z podniesioną głową. Życzę powodzenia i determinacji. A jeżeli coś by się jej odwidziało i by się odezwała to chyba wiesz co zrobić... Olewka po całości. Z własnego doświadczenia wiem, że to i tak by się rypło, więc po co rozdrapywać rany i czekać aż Ci jakaś Panna posypie jeszcze na nie sól. Głowa do góry i do przodu kolego!
Zamykam temat. Nie piszemy o powrotach do byłych. Tylko ew. o naprawie zwiazku.
Regulamin:
3. Kasowane będą wszelkie posty zawierające prośby pomocy przy powrocie do byłej. Strona jest o podrywaniu kobiet, a nie o ich odzyskiwaniu. Jedynym wyjątkiem są sytuacje, gdy ratujesz związek i "podrywasz" swoją dziewczynę w związku. Użytkownicy nie stosujący się do tego punktu będę po jednym ostrzeżeniu banowani. Jeśli interesuje Cię temat odzyskiwania byłej przejdź na blog Adepta http://www.uwodzenie.org/categor... i tam znajdziesz materiały z tej dziedziny.
Zasady portalu | | Netykieta | Zgłoś nadużyc