Cześć,
Poznałem młoda dziewczynę. Było już kilka spotkań za nami, kino kc. Mieliśmy się spotkać 2 dni temu-przeniosła na wczoraj. Byłem na czas, w wyznaczonym miejscu. 10... 15 minut, nie ma jej. Postanowiłem pojechać. W połowie drogi do domu, napisałem jej sms'a, że mogłaby chociaż napisać, że jej nie będzie. Odpisała że dopiero wychodzi z domu itp itp. Postanowiłem nie wracać i tutaj zrobiłem błąd(tak mi się wydaje przynajmniej), po krótkiej wymianie wiadomości, przeprosiłem że tak na nią naskoczyłem. Od tej pory cisza. Chciałbym nie wyjść na needy, więc narazie czekam z dzwonieniem. Sądzicie, że powinienem czekać, aż się pierwsza odezwie, czy zadzwonić po kilku dniach.
I pytanie z innej beczki, szperając po opcji szukaj, czesto napotykałem się na zdania "zadzwoń po 3 dniach". Czemu akurat 3?
nie po 3 dniach nie po 5 dniach...w ogóle nie dzwonisz...dupa Cię wystawiła trochę niech teraz wykaże incjatywe...a ze zjebałes to prawidłowo,mogła powiedzieć ze się spóźni...przecież Twój czas jest najwazniejszy,czyż nie tak??
__________________________________________________
Jak się nie wie, co się gra, to się gra jeden-dwa.
ty niedobra ty, niegrzeczna... no zle wyszło, ze mnie wystawilas, ale taka sliczna jestes, ze ci wybaczam, Ale nu nu nu... Zeby mi to było przedostatni raz
mniej wiecej tak prowadzic rozmowę?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Od przepaści do przepaści, byle nie na drogę.
Za dużo Pua, a jesteśmy tylko ludźmi, olej te rady podrywaja CO ROBIĆ, poszukaj blogów w których jest opisane JAK MYŚLEĆ i sobie czesać łeb. 100 razy lepiej Ci się to przyda niż wyświechtane rady gości, którzy do baby podchodzą jak do jakiejś bomby.
+ mały edit
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
spoko,jakbym był już na miejscu i dostał esa,bądz tel,że się spóźni to oki,każdemu się moze zdarzyć norma.ale z jej strony to taka zlewka,przyjdę kiedy bedę chciała...a może w ogóle nie przyjdę...zastanowię się.każdy podchodzi do tego indywidualnie...ja nie lubię tracić czasu którego poświęcam komuś i poki co dobrze na tym wychodzę :)pozdro
a co do tematu że dzwonisz po 3 dniach to nie bierz tego aż tak do siebie,dzwonisz i tylko dzwonisz jak masz na to ochotę,ważne jak przeprowadzisz rozmowę,a nie po jakim czasie ją zaczniesz
__________________________________________________
Jak się nie wie, co się gra, to się gra jeden-dwa.
bobimc pieprzysz.
Nie szanujesz naszych rad a mało tego nie szanujesz siebie. Dałeś się wystawić Pannie, potem ją przeprosiłeś a teraz kombinujesz jak do niej zadzwonić a to wszystko pod pretekstem "Jak mam ochotę to dzwonię".
Spuść powietrze ze swojego napompowanego EGO, uderz się w pierś i powiedz macie rację.
A do niej nie dzwoń jak sama nie wykaże skruchy i nie zaprosi.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
a tak w ogóle to pojebały Ci sie tematy kolego chyba.
__________________________________________________
Jak się nie wie, co się gra, to się gra jeden-dwa.
Mialem podobna sytuacje tydzien temu w sobote. Czekam 30min na nia. Najpierw esik ze juz jestem. Nie odpisala... Po 20 min dzwon. Ni odbiera. Ponownie po 10 min. Tez nic. Zwinalem sie. Na fb napisalem jej, ze nie lubie atencjuszek i pozegnalem. Nie wiem, moze ja stres zezarl, moze odebrala mnie jako desperata, albo umarla nie wiem. Nie obchodzi mnie to. Gdyby jej zalezalo to wiecie coby sie dzialo? Bylaby 10 min wczesniej tylko, zeby sie nie spoznic. Jak chcecie sie wyginac potem dla jakiejs dziuni to przepraszajta i blagajta. Ja szanuje drugiego czlowieka i jego czas, i tego samego wymagam od drugiej osoby!
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
haha,zlooty,co ty gadasz.gdzie ja napisałem ze szukam pretekstu do dzwonienia.hahaha,a w swoim poscie,jezeli o to Ci chodzi nie prosiłem o rady tylko o subiektywną ocene.bo z laskami nie mam problemu,hehe,a co do przeprosin to chyba pierwszx raz słyszysz takie słowo,sie zjebało.trzeba przeprosic.czytamy ze zrozumieniem i nie dodajemy od siebie,okej?
__________________________________________________
Jak się nie wie, co się gra, to się gra jeden-dwa.
Jeżeli chodzi o przepraszanie za to, że jej nawkładałeś to jesteś mimozą. Chyba, że ją obrażałeś to masz za co.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
czekaj teraz na jej ruch . Skoro zrobiła wystawkę to coś nie pykło i tyle .
Zła nie była - tylko w ch**a leciała
Dobra patelka - to podstawa związku
15 minut najwidoczniej się szykowała długo ,żeby dobrze wyglądać DLA CIEBIE

Może celowo chciała zobaczyć czy poczekasz na nią chciała się poczuć jak księżniczka czy chuj wie co. To takie niewinne ,żeby zrobić awanturę. A może jakbyś poczekał i udawał delikatnie niezadowolonego bo nie lubisz spóźniania to by była milutka i potulna jak baranek ,żebyś już się nie złościł.
Mendoza Ci ładnie odpisał. Imho zjebałeś najbardziej tym, że jesteś jak chorągiewka na wietrze. Raz wymagasz i wyciągasz konsekwencje, pouczasz, a potem chuj wie za co przepraszasz i na koniec walisz chłodnik. Laska ma Cię teraz pewnie za wydyganego desperata-nerwusa, kandydata idealnego na toksycznego i zazdrosnego boyfrienda, który robi ból dupy z byle czego. Trza było zrobić jak KitKat napisał i w razie kolejnych wystawek kopnąć panienkę w jej śliczny tyłeczek.
PS. Gdyby Cię wystawiła i przyszła konkretnie spóźniona na miejsce spotkania, a tam zastała by Ciebie rozmawiającego z nowopoznaną koleżanką, która akurat przechodziła niedaleko i musi już lecieć, to więcej by się nie spóźniała.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
w punkt;)
W takich sytuacjach zawsze zastanawiam się co bym zrobił gdybym czekał na znajomego, a ona/on by się spóźniał/a. Co bym zrobił? Zadzwoniłbym po 10 minutach oczekiwania. Potem po kolejnych 10. Brak odebranego telefonu, brak oddzwonienia - sorry, ale ktoś tu jest niepoważny. Na pewno nie zawijałbym się bez próby kontaktu, bo nie ma co robić wielkiej afery. A jeśli telefonu zwrotnego bym się nie doczekał to po prostu żegnam, bo tak jak ludzką rzeczą jest popełniać błędy, tak samo jest się do nich przyznawać i za nie przepraszać. Spotykałem się kiedyś z dziewczyną, która zawsze się spóźniała, po prostu zawsze. Spóźniła się na 1. randkę, na 2., na 10. itd. Taka wada charakteru. Poza tym była jak najbardziej OK
Ty z kolei robisz nerwowe i co gorsze niespójne ruchy. Najpierw stawiasz szacunek do swojego czasu na pierwszym miejscu (i dobrze), jednak robisz to w stylu "pana obrażalskiego", a potem (co gorsze, najgorsze) łamiesz własną zasadę i próbujesz przepraszać za to, że zachowałeś się zgodnie z nią. Działasz zbyt emocjonalnie, ale zakładam że z czasem nauczysz się chłodnego spojrzenia.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Ja bym po ludzku zadzwonił i spytał dlaczego się spóźnia.