Szczerze mowiac troche inaczej wyobrazalem sobie dzisiejszy poranek. W moich planach byla natychmiastowa pobudka, pelna motywacja i energiczne przejscie od slow do czynow.
Tymczasem wstalem grubo po dwunastej, zdewastowany przez wczorajsza libacje. W ogole zanim wstalem to lezalem jeszcze z godzine w lozku z kawa w reku, tepo patrzac sie w sufit, probujac dojsc do kontaktu z rzeczywistoscia.