Witam.
Już od dłuższego czasu się zabierałem za napisanie tego bloga ale dopiero to co wczoraj usłyszałem pchnęły mnie do tego.
Zmieniłem swoje życie całkowicie. Nie jestem już częścią tej szarej masy pędzącej przed siebie nie wiadomo gdzie i dlaczego. Wystąpiłem z szeregu, zamiast przytakiwać "przywódcą" (nauczyciele, rodzice, czy "alfa" grupy), wyrażałem swoją opinie. Byłem pewniejszy siebie a na pewno miałem silniejszą osobowość, musiałem tylko ją wypuścić z "klatki" do której zapędziły ją lata poniżeń i szykanowań. Czułem że żyje. Co się stało? Horror z lat wcześniejszych powrócił (ciężka sytuacja w domu dla niedomyślnych). Na początku dawałem radę ale powoli zaczynało brakować mi sił (psychicznie) i znów cofałem się do tej "klatki". Zrozumiałem to gdy na spotkaniu z jedną dziewczyną usłyszałem -Gdzie się podział ten silny Despero którego poznałam? Gdzie ta pozytywna energia którą emanowałeś, humor którym wszystkich zarażałeś?
Pierwsza myśl? -O KURWA! - To było jak zderzenie z ciężarówką. Spadałem w przepaść. Zrozumiałem że jeśli się teraz poddam to szlag trafi wszystko nad czym pracowałem a wyjście z tej przepaści będzie graniczyło z cudem.