To bardzo proste!
Załatwiłem sprawę raz na zawsze. Przynajmniej mam taką nadzieję. Wystarczy zebrać ok 250 zł, na cele charytatywne. A jak to zrobiłem.
Na AGH co roku jest organizowana zbiórka pieniędzy "Święta Dzieciom". Byłem na tej imprezie drugi raz ale z całkowicie innym podejściem.
Jak w poprzednim roku staliśmy z kumplem jak kołki albo jak ktoś woli penisy w zwodzie. Tym razem udało mi się dołączyć do gościa który co roku pokonuje rekord w zebranych datkach, trzeba zobaczyć go w akcji, magik.
Przez pierwsze kilka-kilkanaście minut obserwowałem zaklinacza. Uwaga ważne: zwracaj się zawsze do konkretnej osoby "Potrzebuję twojej pomocy" itp. Potem zabrałem się do działania. Pierwsze kilka podejść miałem tremę po czym już nie robiło mi znaczenia czy to 9 10 (mimo, ze to politechnika to takie się zdarzają) czy jakiś facet. Podchodziłem z entuzjazmem i uśmiechem, naprawdę zmienia reakcję ludzi. Przy przyjęciu, ze każdy dał po 1zł to wykonałem ok 250 podejść. Kolejna obserwacja, ludzie rzadko patrzą się w oczy. Nie twierdzę, ze mam jakoś specjalnie piękne, ale to jest nawet fajna zabawa z "Reguł gry" odczytywanie koloru oczu rozmówcy. Nie dość, ze pomaga zwalczyć lęk to jeszcze jest to cecha alpha. Po kilku godzinach oddałem puszkę z zebranymi pieniędzmi, okazało się 6 razy tyle niż poprzednio.
Jednak nowy testament ma trochę racji "Kołatajcie a wam otworzą" czy coś takiego. Wybaczcie, ze takie długie.