Poniedziałek, jak ja nie lubię poniedziałków...
Obudziłem się bez bólu głowy, być może dlatego że jeszcze nie wytrzeźwiałem po ostrym weekendzie, a musiałem pojeździć po urzędach pozałatwiać kilka ważnych spraw. Jadąc samochodem obawiałem się kontroli gdyż, nie czułem się pewnie za kierownicą, ale byłem nadzwyczajnie spokojny i nawet wesoły. Idąc korytarzem w urzędzie skarbowym zauważyłem interesującą dziewczynę, nie była piękna, ale co mi szkodzi zagadać, (jak już wspominałem "ulica" nie jest moją mocną stroną) może trening. Więc zacząłem zgrywać głupka "Przepraszam, ale gdzie mogę złożyć oświadczenie o wyborze formy opodatkowania?" Powiedziałem to z uśmiechem, niskim pewnym tonem i nadzwyczajnym spokojem, jak nigdy dotąd. Po czym wyjaśniła mi że jest tu nowa, itp:D No to ja komplemencik że urząd zawszę mi się kojarzył z wrednymi twarzami, a tu taka niespodzianka. Rozmowa nadzwyczaj się kleiła.