Cześć.
Miałem w 2019 relację z dziewczyną, z którą ostatecznie byłem w związku. Po rozstaniu praktycznie 6-7 lat ciszy.
Teraz odezwałem się ponownie i ku mojemu zdziwieniu rozmowa od początku była bardzo fajna. Dużo wspomnień, żartów, pytań co u mnie, trochę wzajemnego podpuszczania. Napisała nawet, że to były “fajne czasy”.
Zaproponowałem, że jak wrócę z wyjazdu, możemy iść na kawę albo spacer.
Odpisała:
“No pewnie :D”
Sama dodała, że spacer odpada przez problem z nogą.
Później zaproponowałem konkretny piątek. Nie mogła, bo miała już plany i następnego dnia pracę od 7. Nie podała jednak innego terminu.
Co ciekawe, po tej odmowie rozmowa nadal była ciepła i zaczepna, więc nie było nagłego chłodu. Potem od soboty cisza. Dziś jest środa. Moja ostatnia wiadomość nie była pytaniem wprost, ale spokojnie było na co odpowiedzieć.
Historycznie ona zawsze była słaba w pisaniu, a dużo lepsza na żywo, ale minęło 7 lat, więc nie chcę sobie wszystkiego tym tłumaczyć.
Nie chodzi mi nawet o powrót do związku. Chciałbym po prostu spotkać się po latach i zobaczyć, jak nam się dziś rozmawia.
Jak byście to czytali?
“No pewnie :D” traktować jako realną chęć spotkania, a brak kontrterminu i kilka dni ciszy jako mały minus?
Czy raczej poniosła ją nostalgia, a teraz się wycofała?
Jak wrócę z wyjazdu, chcę jeszcze raz zaproponować ją na dwa konkretne terminy. Jeśli znowu odmówi bez żadnej kontrpropozycji, zostawię już piłkę po jej stronie.