Cześć
Poznałem laske na Tinderze, bez opisu, z bardzo ubogo wypełnionym profilem. Na pierwszą wiadomość nie odpisała, ale po paru dniach uderzyłem drugi raz - na to już zareagowała, po kilku wymianach zaproponowałem spotkanie, zgodziła się i wrzuciłem jej żeby odezwała się do mnie na innym komunikatorze.
W dniu spotkania odezwała się na nim i w dosyć wyczerpującej wiadomości powiedziała, że jest chora terefere...
Rozmowa od początku opierała się na mocnym, obustronnym przeskakiwaniu iskier, dużo banterów. Trzymałem ramę pewnego siebie, lekko niedostępnego, a ona chętnie wchodziła w te gierki, próbując mnie testować i przeciągać linę na swoją stronę. Ogólnie czuć było, że lubi grać mocno, taka wiecie mocno pewna siebie. Często długo "nie odczytywała" wiadomości (btw. ja często wtedy pytam laski czy długo nad tym myślała - może macie jakieś swoje pomysły jak żartobliwie odnieść się do takiej ciszy, a może wgl ją pomijać?). Po paru dniach zasugerowałem wyjście. Ona jest nowa w moim mieście wiec wszedłem z nia w odgrywanie ról, że ja jestem przewodnikiem i mogę za drobną opłatą się z nią spotkać. Gdy pisałem o swoich "zasadach", ona nie odpuściła i rzuciła tekstem "dla mnie możesz zrobić wyjątek", na co jej odpisałem "że jak zrobi dobre wrażenie to pomyślę czy się zastanowić".
I po tym ucichła, nie zamierzam jej nic pisać, może sprawdza czy jestem taki chojrak, a może chuj wie co 
ale zastanawiam się czy to nie jest czasem tak, że się przegnie z ramą i lipa? co wtedy robicie?
Na apkach grasz w ruletkę i jak Ci się wylosuje tak masz.
Informacja tuż przed spotkaniem, że nic z tego albo ghosting to teraz chyba norma.
Ostatnie kilka spotkań które były umówione to właśnie taki miałem efekt. 1 albo 2 opcja.
Przecigąła linę, pobawiła się Twoją atencją i zniknęła.
Jakby była zainteresowana to by się spotkała, a że nie była to taki jest efekt.
Jak masz dobry banter to fajnie ale jak laska lubi sobie popisać to w sumie strata czasu. Takie mam przemyślenia.
Mi laski wysyłały nudesy, filmiki po czym znikały, lubią atencje ale na tym się to często kończy.
Można coś popisać ale trzeba dążyć do spotkania, a jak nie ma trakcji to szkoda czasu i lepiej się zająć inną albo czymś innym.
Jakie masz doświadczenia z innymi pannami na apkach?
Statystyka słaba, zakładam że konkurencja jest ogromna. Apki mają zerową wręcz inwestycje z ich strony, to faktycznie bardzo łatwy sposób na podbicie ego.
Jeśli laska jest ponad przeciętną to zdecydowanie rzadziej dochodzi do spotkania, przy próbie przejścia na inny komunikator usuwa konwersacje lub przed umówionym spotkaniem usuwa konwersacje...albo odwołuje przed.
No bawią się.
Jak już dochodzi do spotkania to jest dobrze, tam sobie radzę i poza jednym przypadkiem to mi się coś nie podobało. Po spotkaniach piszą same, jest kompletnie inna dynamika.
Podobne efekty są z gry nocnej/klubowej. Laska nie do końca pamięta, kojarzy albo racjonalizuje że to przez imprezę wymieniła sie numerem. Chuj wie, może to ja - akurat klimat klubów mi słabo siedzi.
Co ciekawe nie ma tak z gry dziennej. Zdecydowanie najlepsze efekty są, gdy poznaje kobietę w kawiarni, sklepie itp i swoją drogą zauważyłem, że młode 18-25 dziwnie reagują na próbę wzięcia numeru - wolą instagrama.
Choć chciałbym wrócić do tematu wątku, czy można przegiąć z ramą i co w takiej sytuacji robicie?