Cześć wszystkim, jest to mój pierwszy post mimo, że od kilku lat śledzę co się tutaj dzieje.
)
Spotykałem się jakiś czas temu z dziewczyną, z którą zawsze mieliśmy chemię i ciągnęło nas do siebie - znamy się kilka lat. Ona w międzyczasie była w związku. Potem ten związek się posypał z ewidentnej jej winy, były jej niszczył psychikę przez następne 3 miesiące kiedy pracowali ze sobą.
Kiedy już myślałem, że temat z jej byłym chłopakiem jest skończony i możemy sami zacząć coś tworzyć, jej się odwidziało i mnie w dużym skrócie zlała (kiedy się spotykaliśmy sama wychodziła z inicjatywą, był seks, zapewnienia z jej strony że jest ok). Nadal za nim tęskni i żałuję, że nie są razem mimo prawie roku czasu, który upłynął - to między wierszami wyczytałem z tego, co opowiadała mi jej koleżanka. Temat tego chłopaka też jest ciekawy, bo zależnie od chyba jej nastroju - była to jej albo wielka miłość, albo w sumie nic takiego.
Obecnie nie mamy regularnego kontaktu. Oczywiście temat odpuściłem, bo nie chcę być pocieszycielem. Jednak nie mam złudzeń, że za jakiś czas znowu będziemy rozmawiać, ona już odzywała się kilka razy (m.in ostatnio życzenia świąteczne).
Jak w takiej sytuacji działać? Wiadomo - nie wkręcać się i nic sobie nie obiecywać przy niestabilnych emocjonalnie laskach, to na pewno. Ona przy odnowieniu kontaktu będzie dążyła do po prostu koleżeńskiej relacji, o tym wiem też od jej przyjaciółki. I pytanie czy pozwolić na to, żebyśmy po prostu ze sobą rozmawiali i dać jej wtedy czas na wyleczenie się z poprzedniego związku? Zawsze nasze "tylko" rozmawianie kończyło się ostatecznie w łóżku na przestrzeni tych kilku lat. Czy od razu dążyć do kontaktu fizycznego z ryzykiem, że się wystraszy?
"Zawsze nasze "tylko" rozmawianie kończyło się ostatecznie w łóżku na przestrzeni tych kilku lat"
Czyli chcesz mi powiedzieć, że straciłeś kilka lat na uganianiu się za kobietą, która odzywa się tylko w przypadku gdy się jej nudzi?
Chłopie, zamknij ten temat, bo stoisz w miejscu. Potraktuj to jako zamknięcie starego rozdziału, no chyba że... tak jak napisał Dobrodziej lubisz być robiony w chuja.
Uwielbiam takie odgrzewane kotlety. Już lepiej by było jakbyś zapytał czy tirówka w żopu 100 a w paszczu 50 jest dobrą opcją czy gorszą?
Jeśli nigdy z nią nie byłeś blisko ani nie byliście razem to nie widzę sensu do tego wracać. Wraca się do kogoś, gdzie miałeś zaszufladkowane uczucia. Bo to się da jeszcze rozpalić. A nie do jakiejś tam koleżanki co kiedyś była opcją ale już nie jest
. Po co?
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
Dobra panowie, może nie do końca dobrze to przedstawiłem, chociaż rozumiem wasz punkt widzenia.
Nasza znajomość rozpoczęła się od tego, że ona była we mnie bardzo zakochana i kilka miesięcy praktycznie byliśmy ze sobą. Ja zjebałem wtedy, a początkowo jej chłopak był raczej próbą wzbudzenia zazdrości, był bardziej zapychaczem po mnie. Mówiła mi to nie tylko ona, ale też jej przyjaciółki.
Jak była w związku, kontakt był sporadyczny, odnowiliśmy znajomość na początku roku jak już zerwali i wtedy znów wszystko dążyło do związku do czasu, aż jej się odwidziało. Także to nie jest tak, że ja cały czas się narzucałem i starałem. Teraz sytuacja wyglądała odwrotnie (tj. ona tęskni za nim, przy mnie chciała się pocieszyć), stąd moje pytanie co mógłbym zrobić w takiej sytuacji. Nie miałem wcześniej podobnego przypadku, że laska która mnie interesuje ciągle tęskni za swoim byłym chłopakiem. Nie jestem frajerem, który czeka i tęskni. Po prostu pewnie po czasie wrócimy do kontaktu, pytanie co wtedy robić, żeby jakoś rozpalić na nowo to uczucie.
Nie jestem frajerem, który czeka i tęskni.
No właśnie tu masz błąd poznawczy. Aktualnie - jesteś. Rozkminiasz co będzie, liczysz na to, tęsknisz. Jesteś.
Chcesz być - bądź, może się uda i jak jej z tamtym nie wyjdzie to przyleci do Ciebie a Ty się ucieszysz, że już możesz na trochę przestać być frajerem, a kiedy znowu Cię kopnie w zadek - będziesz jeszcze większym
Zacznij nowy rozdział, wtedy nie będziesz frajerem.
"Nie jestem frajerem, który czeka i tęskni"
"Po prostu pewnie po czasie wrócimy do kontaktu, pytanie co wtedy robić, żeby jakoś rozpalić na nowo to uczucie"
To się ze sobą kłóci, wybierz jedno
Haha tak czułem, że będzie komentarz do tego zdania!
Macie racje, może trochę liczę na to, że coś jeszcze z tego kiedyś będzie. Nie przeszkadza mi to, żeby jednocześnie robić swoje i poznawać inne kobiety. Chciałem po prostu doradzić się od bardziej doświadczonych jak postępować w sytuacji kiedy laska, na której wam jakoś tam zależy, nie wyleczyła się do końca z poprzedniego związku. Aktualnie tak jak pisałem - tematu z nią nie ma, a czy będzie to się okaże. Po to moje pytanie, żeby następnym razem właśnie na frajera nie wyjść. Dzięki w każdym razie.
Oj flowek flowek. Ty to jesteś numer. Nie ma się co śmiać, tu się trzeba w głowę puknąć.
Tak jak napisałeś, życzę Ci abyś jednocześnie robił swoje i poznawal nowe laski. Niech nogi twe prowadzą cie przez świeże ścieżki wypełnione po brzegi zmyslowymi zapachami pięknych kobiet a stare ciemne zgliszcza zostaw za sobą i nie żałuj.
Było warto założyć ten temat dla tego komentarza
Wpadłeś kolego w typowy friendzone, zostałeś orbiterem i plastrem w jednej osobie. Twój przypadek jest beznadziejny i raczej skupiaj się na innych.
Co do Twojej "psióły" to nie ma sensu robić radykalnych ruchów (zrywać znajomości albo cisnąć na coś więcej niż FZ) i po prostu umawiając się z innymi.
Do psióły odywać się tylko wtedy, kiedy ona inicjuje kontakt i utrzymywać go na Twoich warunkach (np. "chcesz się spotkać w czwartek? Ojej, sorry bejbe ale w ten dzień to ja idę na browara z kolegami. Jak chcesz to możemy się spotkać w piątek o tej i o tej tu i tu" "Aa... Nie pasuje Ci? No to trudno. Spotkamy się innym razem").
No i dzięki. FZ mi nie przeszkadza, o ile wiąże się to z seksem co weekend.
Odzywa się do mnie co jakiś czas, więc po prostu będę robił tak jak mówisz. Byle na spokojnie.
FZ polega na tym, że stajesz się "psiółą" kobiety. Przyjaźń z seksem w tle to FF (dla niewtajemniczonych- fuck friend). To dwa różne pojęcia...