Witam,
Szanowni Panowie i Panie, jak zawsze w sytuacjach kryzysowych potrzebuję waszej cennej rady...
Postaram się streścić maksymalnie ile się da, ale chciałbym wszystko dokładnie opisać, każdą naszą interakcję.
Po kolei: wyleciałem do stanów do pracy, poznałem jedną meksykankę w pracy, ona 18 lat ja 28. Na początku jak pracowaliśmy razem, nie traktowałem naszych "tekstów" serio, bardziej sobie żarty ogólne robiłem albo żarty z niej, nigdy jej nie powiedziałem mojego wieku, zawsze się śmiałem może 19, może 21, może 23, niech sobie sama zgaduje. Zawsze jak rozmawialiśmy było meeega dużo uśmiechu z naszej strony, i czuć było taką więź między nami.
Byliśmy na spotkaniu po pracy, mnóstwo mieliśmy wspólnych zdjęć także we 2, które ona później wstawiła ze mną na fb i mnie oznaczyła. (ze mną najbardziej przytulona była) Napisała też do mnie pierwsza i sporo pisaliśmy.
Po spotkaniu zaczęła wypytywać innych znajomych z pracy o mnie, czy jestem sam, czy z kimś, ile mam lat (dowiedziałem się od mojego dobrego znajomego, o którym akurat ona nie wiedziała że nim jest). Sporo mnie o ten wiek męczyła.
Gdy było kolejne spotkanie po pracy, podeszła do grupy moich rodaków z którymi stałem i rozmawiałem (mimo że nic nie rozumiała z naszych rozmów stała twardo i słuchała). Po skończonej rozmowie, gdy się wszyscy rozstaliśmy, podeszła do mnie i miała żal, że się dowiedziała ile mam lat a ja jej tego nie powiedziałem. Potem w pracy jak się spotkaliśmy, widać było była bardzo zdołowana i smutna.
Po jakimś czasie napisałem do niej na fb z jakimś zdjęciem które zrobiłem z żartem, i sporo pisaliśmy. Rozmowa fajnie przebiegała, była bardzo zadowolona, i napisała na koniec że się jutro odezwie.
Następnie za 2 dni znowu napisała, mi się trochę mniej chciało pisać (nie lubię tego bardzo, wolę się spotykać/ dzwonić), to jej odpisywałem zdawkowo i po długim czasie (nie mam czasu/ nie chce mi się odpisywać na wiadomości od razu). Potrafiła do mnie pisać "co słychać" o 23:00, a ja jej odpisywałem na następny dzień o podobnej godzinie...
Było tak kilka razy, aż napisała, że jest chora i nie ma na nic siły, to się jej spytałem znowu po całym dniu czy czegoś potrzebuje, jakiś leków albo aspiriny, to mi nic nie odpisała, "nie przeczytała" tego nawet na fb. Był to pierwszy moment i nie ostatni na który nie reagowała.
Po 2 tygodniach wysłałem jej zdjęcie swoje z pracy, że za nią tęsknię i co tam słychać(czasami w różnych miejscach pracujemy), to mi od razu odpisała i wysłała swoje i znowu pisaliśmy.
Po jakimś czasie zaproponowała mi wspólne wyjście, ale jej odmówiłem (byłem umówiony z innymi osobami) i zaproponowałem spacer po pracy w tygodniu.
Znowu mi napisała po tygodniu z żalem, że nigdy jej nie mówię kiedy kończę pracę, ja wiadomości nie odczytałem ale po 30 minutach ją spotkałem ale akurat wracałem z koleżanką. A że ta "koleżanka" jest mocno we mnie wkręcona (ja w nią nie), to się przytulała do mnie w czasie powrotu, dotykała, łapała za ramię. I gdy tylko podszedłem bliżej do meksykanki ta też jakieś próby mnie dotknięcia, to tamta jak to zobaczyła to szybko wskoczyła między nami i mnie złapała za rękę, tak jakbyśmy byli parą.
I tak szliśmy, meksykanka zrezygnowana na koniec powiedziała: "to jest ten nasz spacer?" ja nic nie odpowiedziałem.
Następnego dnia napisałem jej, kiedy kończę pracę, odpisała mi od razu kiedy ona kończy, spotkaliśmy się po pracy, szukała dotyku kiedy się tylko da, na koniec jej mówię, że niedługo wylatuje to czy się jeszcze razem napijemy, odpowiedziała, że "dużo ostatnio pije" i nie wie. Pokazała mi swój tatuaż który sobie zrobiła na ramieniu ostatnio. Na pytanie moje po co? to dla "mamy"(motylek). Przy okazji niby poudawałem zainteresowanie tatuażem (chociaż nie lubię tatuaży, to wykorzystałem szanse dotyku, że niby fajny technika a'la @huka). Poprzytulaliśmy się jeszcze na pożegnanie z 3-4x (bardziej z mojej inicjatywy) i na moje pytanie czy się jeszcze spotkamy przed moim wylotem, ona oczywiście, że tak, ale mówiła że spotkamy się na pewno w Europie (chce studiować w Niemczech, wcześniej też mi o tym mówiła dużo). Mówiłem jej, że za kilka dni wylatuję, to była przerażona po oczach.
Ja nie chciałem się z nią rozstawać. Nie chciałem, żeby jechała (chwile tylko rozmawialiśmy jakieś 15-20 min). Boje się, że mocno to było czuć z mojej strony. Zacząłem też jej prawić komplementy, typu, że widziałem meksykankę ładną tak jak ona(nigdy jej nie prawiłem żadnych komplementów), albo że ma ładny uśmiech (wcześniej mówiłem tylko że ma ładne zęby xD i mi to często wspominała w rozmowachh), a ja akurat jestem wyczulony na tym punkcie. Ona mi tylko powiedziała w trakcie przytulania, że jestem "good person".
Obecnie chcę się z nią spotkać na pożegnanie przed wylotem, ale dziewczyna nie czyta moich wiadomości (druga taka sytuacja, wcześniej z lekami).
Wczoraj napisałem jak jej dzień minął, nic, dzisiaj krótko czy "spotkamy się dziś czy jutro", 0 odpowiedzi, wiadomość nie przeczytana.
Pytanie teraz do was, zjebałem na pewno, w wielu rzeczach (dlatego piszę to wszystko,), jutro mój ostatni dzień tutaj i ona o tym wie, napiszę coś w stylu "what happened? you don't want to say goodbye?" Jak nic nie odpisze, daje sobie spokój, zastanawia mnie tylko co się stało, może kogoś poznała wtedy jak długo nie pisaliśmy po tej "chorobie"? Mam wrażenie, że mocno się od tego czasu zmieniła. Czy to jednak moja wina?
Jej wiek też może być przyczyną takiego zachowania.
Tak czy siak jakieś goodbye można było by powiedzieć. Chciałem jej dać pamiątkę na pożegnanie, z napisem, że ma ładny uśmiech i podtrzymać nasz kontakt.
Co o tym sądzicie?
To nastolatka, mentalnie jeszcze dzieciak tylko w ciele młodej kobiety. Dociekanie co siedzi w głowie takiej młodej kobiety, jest o tyle trudne, że ona sama nie rozumie czego chce.
Może kogoś poznała, może w coś z Tobą gra? To nastolatka...
Spotykałem się ostatnio przez miesiące z dziewczyną z innego kraju. Tęskniła za domem, za swym krajem, przyjaciółmi, aż wróciła do siebie. Romanse z pannami z innych krajów tak się kończą, ale wy się nawet nie kochaliście, ot takie maślane oczy, miły epizod o którym zapomni szybciutko, bo nastolatce w tym wieku inaczej płynie czas, niż starszym.