Siema.
Odrazu zaznaczam, ze nie pisze żeby ktoś mi powiedział co mam zrobić.
Szukam bardziej porady, może jakiejś anegdoty... Być moze ktoś miał podobny "problem" . Przeżył podobna sytuację, lub dołoży swoje 5 groszy, które być może pozwoli spojrzeć na moja sytuację z innego punktu widzenia.
Nigdy kurczowo nie trzymałem się tego, żeby zostać wielkim PUA.
Nigdy tez nie miałem żadnego problemu żeby znaleźć sobie kobietę. Czy to na jedna noc czy to na dłużej.
Przez ostatnie lata, zdarzały mi się jakieś przelotne znajomości. Jednak głownie skłaniam się do tego, żeby być w stałym związku.
Lubie to, podoba mi się to, że ktoś zawsze jest, podoba mi się czasami taka "rutyna" związkowa.
Mam świadomość tego, że nie istnieje ta jedyna. Jednak zdarza mi się zakochać. I tak jest teraz.
Może jestem staroświecki, ale chce mieć dom rodzinę, żone, dzieci.
Do sedna.
Pisze tutaj poniewaz, powaznie zastanawiam sie nad tym, czy zaangazowac sie w ten zwiazek bardziej niz zwykle. Zaplanowac przyszlość i nie wykluczam, żeby być może byla ostatnia.
Od roku jestem w zwiazku z Karolina. Tak, zakochalem sie.
Jedak motyle z brzucha wylatują.Jednak uwazam ze milosć na lata trzeba sobie wypracować, a intensywne zakochanie zawsze kiedys minie.
Karolina mnie kocha.
Nie mieszkamy razem. Spedzamy duzo czasu ze soba.
Nie wiem skad ona sie urwala, ale jesli nie jest w pracy a mnie nie ma w domu, to po powrocie zastaje wysprzątane mieszkanie, ciuchy wyprane... Obiad zrobiony, a do tego piwo w lodowce.
Seks super, zawsze chetna, chce eksperymentowac w lozku. Temperament prawie taki jak moj:)
Jest bardzo kochajaca, uwielbia dzieci. Dba o mnie jak zadna inna.
Wiem, ze jest wstanie poswiecic i zrobic dla mnie bardo duzo.
Wyglad? Wysoka blondynka, z duzym biustem.Wszystko jak powinno byc. Szczegolow nie komentuje bo to kwestia gustu, mi moze sie podobac, komus nie.. Co zabawne, ale zawsze sie smialem, ze super miec taka kobiete. Nie oszukujmy sie - To mile.
Taaa to co mi nie pasuje niby... Zawsze jest, posprząta ugotuje, zajmie sie domem, na koniec da super seks, i bedzie sie cieszyc ze jestem.
Mi w zyciu zawsze malo, staram sie to moje zycie jakos popychac do przodu, zeby zarabiac wiecej, zeby tego zycia jakos doswiadczac.
Podróżuje kilka razy w roku, praca ok, pieniadze tez.Zaczalem po ladnych paru latach studia, od zawsze sport jest blisko mnie.
A Karolina... hmmm.
Umowmy sie. Nie jestem zdania, ze ludzie mądrzy to tylko ludzie wykształceni .
Nie miala rodziny, taka jak ja mialem. I to widac.
Mi mama do tej pory powtarza, ze trzeba brac z zycia to co najlepsze, ze trzeba robic nowe rzeczy, i ze nie ma rzeczy dla mnie, ktorych bym nie zrobil jesli, bardzo bede tego chcial.
Jej rodzina ? No cóż... Nie ma tam jakiś większych ambicji.
Kiedy jechalismy sobie do Skandynawii tak po prostu na weekend to jej matka pytala sie po co nam to potrzebne,
A moja mowila, ze super. Ze jestemy mlodzi i musimy korzystac z tych mozliwości, ktore mamy teraz.
Majac dwadziescia kilka lat, nigy nie byla za granica. Przez rok, jak jest ze mna zobaczyla trzy kraje...
Ona nie ma takich ambicji jak ja... Chce sie spelnic jako matka, zona i jej ambicje sa ukierunkowane wlasnie w ta strone.
Ja mam zdanie, ze to facet ma sie martwic, o to zeby byl dom, pieniadze, nie mam problemu, zeby utrzymywac rodzine.
Zawsze chciałem, żeby moja przyszla kobieta mogla sama zdecydowac o tym, zeby poswiecic sie dziecku i rodzinie,
Ale nie moze to byc jej jedyna opcja, i jak mnie nie bedzie to zostanie z niczym.
Karolina nie ma potrzeby rozwijania sie i uprawiania sportu. Czego ja nie moge pojąć.
No dobra, ale z drugiej strony. Czy moje ambicje są lepsze od jej ambicji ? Byc moze jej do szczescia sa potrzebne inne rzeczy. I czy mam prawo mowic, ze to jest gorsze ?
I czy to znaczy, ze nie mozemy razem ulozyc sobie zycia ?
Jak jej powiem krotko, albo zaczynasz zyc,szukac lepszej pracy, uczyc sie, robic cos ze swoim zyciem, i wtedy masz mnie calego,albo nie chcesz nic robic i nie bedziemy ze soba.
No to ona to zrobi, ale czy to dobre ?
Przeciez to jej zycie, i to ona musi sama chciec. Nie moge zyc za nia.
Z drugiej strony, np. sport jest super. I znam mnóstwo ludzki, ktorzy przez lata zarzekali się, ze to nie dla nich. A potem jak się wkręcili to zmienilo ich zycie o 180 stopni.
To moze jednak warto, troche przymusic ?
Jest tez opcja, zeby olac sprawe i szukac dalej. Ale zawsze znajde cos co mi w kims nie pasuje i tak mozna do usranej...
Widać, że jednak nie wszystko jest takie idealne. To, co Ci nie odpowiada wynika z tego, że wychowaliście się w innych domach. Ciekawość życia wynosi się z domu. Jeśli jej matka zapytała was po co wam jakiś wyjazd to znaczy, że takiego pytania możesz się spodziewać po ślubie. Podobno po ślubie wszystko się zmienia, ale co, to tego Ci nie powiem. Przypuszczam, że ona mogła chcieć iść na studia i matka ją zapytała "a po co Ci to?".
W ludziach, którzy dobiegają trzydziestki widzę pewną prawidłowość. W pewnym sensie "wracają do siebie", nawet jeśli nie mieszkają z rodzicami albo pozostają w mieście w którym studiowali. Mam na myśli to, że jest w życiu etap ciekawości i dostosowywania się do innego życia niż w domu, ale potem często powracają stare nawyki wyniesione z domu. Obawiam się, że jej brak pasji może Ci się w przyszłości znudzić, a wręcz denerwować. Ten etap jest jeszcze przed wami. Brak ambicji może sprawić że za kilka lat spojrzysz na nią jak na domowy mebel. Jeśli będzie nudna, to gwarantuję Ci, że zaczniesz szukać na boku prędzej czy później. A nikogo nie przymusisz do niczego. I nie próbuj tego robić. Efekt może być odwrotny, a nawet jeśli się uda, to satysfakcji zero.
Z Twojego opisu wynika, że to dobra kobieta. Możliwe, że da Ci szczęśliwy dom. Jak widzę, masz 24 lata. Uważam, że warto pomyśleć o tym, by się z nią związać. Zapytaj tylko sam siebie czy jesteś szczęśliwy. Bo samo to, że napisałeś tego posta tutaj daje do myślenia. Z drugiej strony z perspektywy 30-latka mogę powiedzieć, że wiek w którym jesteś jest idealny do zakładania rodziny. Później już trudniej kogoś znaleźć i zupełnie inaczej patrzy się na te sprawy. Ma się o wiele większy dystans.
Musisz mieć jakieś wątpliwości, bo opis tej kobiety jest niemal idealny. Może dręczą Cię jakieś wyrzuty sumienia, że uczucia nie są już takie jak były lub z innego powodu? Z Twojego opisu wynika, że jest po prostu dobrze. A to już jest bardzo dużo.
Skol bardzo trafnie to określił
Na kanwie własnych doświadczeń, powiem Ci że tak może się wydarzyć. Tzn. u mnie było bardzo podobnie.Na początku byłem zachwycony ale po jakimś czasie wkradła się nuda i poczucie, że druga strona nie ma tak naprawdę pasji i ciekawości świata(poza studiami, które wówczas kończyła)i po jakimś czasie odszedłem.
Jest powod, dla ktorego napisalem tutaj. Jej zdrowie. Ma troche problemow z natury powiedzmy kobiecych. Jej zegar biologiczny tyka duzo szybciej niz innych.
Moze sie okazac, że albo bedzie jakies dziecko w ciagu najblizszego roku albo wcale.
To dosyc powazna sprawa.
I musze sie na cos zdecydowac.
Nie chce zmarnowac jej tego czasu...
Jest świadoma tego stanu rzeczy i można stwierdzić, że chce ci pokazać, że będzie dobra matka i gospodynia. Ona chce tego dziecka z tobą, możliwe, że to jej ostatnia szansa. Po prostu dziewczyna się stara, pokazuje z dobrej stodny. Chcę Ci pomóc w podjęciu decyzji. Tak myślę.
Współczuję Ci konieczności podjęcia takiej decyzji. Chyba nie jesteś do końca gotowy, bo gdybyś był, to wyszłoby to płynnie i nie zastanawiałbyś się.
rozsądnie brzmią Twoje wywody ale niestety jesteś zmanipulowany przez tą dziewczynę i tego nie widzisz. Powiem tak... nawet sobie nie wyobrażasz jak wielką odpowiedzialnością jest posiadanie dziecka, posiadanie rodziny. Ciekawe świata dziewczyny, podróżniczki, te lubiące sport i realizujące się poprzez prace też umieją gotować i "być dobre i kochane" dla swoich facetów. Nigdy nie można się decydować na dzieci i ślubu z litości bo tej drugoej osobie coś tyka.
Litość to bardzo dobre słowo w tym wypadku. Huna ma rację. Ty szukasz na siłę jej zalet, uwypuklasz je, bo coś nie gra. Może nawet już nie kochasz jej, tylko się przyzwyczaiłeś. Tak jakbyś chciał samego siebie przekonać do niej. Coś tu nie gra. Byłem kiedyś w czymś podobnym, laska była ok, nawet się do niej przyzwyczaiłem, ale nie miałem do niej głębszych uczuć. Ona coraz bardziej tego oczekiwała, ale ja po prostu nie mogłem się przemóc. Mogę powiedzieć, że to był dobry materiał na kobietę do życia i podobnie jak Ty, szukałem pozytywów w jej cechach. Nie muszę mówić, że to się rozpadło.
Rozważ sobie kilka scenariuszy. Wyobraź sobie, że odchodzisz od niej. Jak będzie wyglądać Twoje życie. Wyobraź sobie, że z nią jesteś, macie dziecko. Schodzisz na drugi plan. Czy dobrze będzie Ci będąc obok kogoś, do kogo uczucia są takie a nie inne?
Decyzja należy do Ciebie, ale ten obraz jest czymś zakłócony. Może to chwilowe wątpliwości przed ważną decyzją a może po prostu coś pękło, a Ty nie masz odwagi się przyznać, że się wypaliło.
Musisz wybrać. Czego ty chcesz od kobiety. Życzę Ci laski która będzie miała z tobą trójkę dzieci, będzie prezesem firmy, uprawiał trzy sporty, w łóżku robiła salto a co miesiąc będziecie będziecie podróżowali na stopa. I oczywiście jeszcze gacie Ci wypierze. Tylko czy ty nie okazesz się wtedy dla niej za słaby? Spójrzcie czasem w lustro.
Myslę, że ta kobieta jest dobrym materiałem na żonę i matkę. Ale z dzieckiem daj sobie jeszcze spokój, to że zegar jej tyka, nie powinieneś odczuwać tego jako presji. Dziecko to decyzja na całe życie i nie warto się.z tym śpieszyć, jak nie jesteś tego całkowicie pewien. A jak by wam nie wyszło, a zostaniecie rodzicami, to będziesz uwalony w alimenty na 25 lat. A dziecko bedziw sie chowac bez ojca. Badz z ta laska, obserwuj ja, stosuj gumy i zobaczysz jaka okaze sie za rok czy dwa lata.