Hej Hej !
Ostatnio pisałem o koleżance ze studiów, która mi się po prostu podoba. Udało mi się nawiązać z nią lepszą relacje. Wybraliśmy się ostatnio do miasta X , od tak trip całodniowy. Dużo przygód, emocji śmiechu. Bardzo pozytywny wyjazd. Był wątek mojej uczelnianej ekipy, która oczywiście w czasie wypadu na słynnym messengerze, waliła jakieś pod teksy typu "zakochani są wspaniali" itd.
No i właśnie od pewnego czasu, czuję, że od środka nie jestem jakoś sobą. Nie mam czystej głowy, jak to wcześniej było, wkradają mi się myśli o niej, co tu zrobić, czy ona mnie chce, czy ja jej chce. Jak to będzie...
Szczerze mówiąc, nigdy nie miałem takiego uczucia, gdy spotykałem się z kobietami. Zazwyczaj były to osoby, które dopiero co poznaje. A tu, niby nasze trzecie "sam na sam spotkanie", no ale ja się czuje jakbyśmy się znali od podstawówki. Fakt, znamy się przez okres studiów już dobre 2 lata, ale to nie był jakiś mega super kontakt.
Nie chcę jakiś porad, co dalej robić, czy coś, bo szczerze mówiąc, doszedłem do wniosku, ze fakt- podstawy jakieś muszą być, ale gdy nie jesteś sobą, to na dłuższą mete nic nie zrobisz konkretnego. Czuję się mocny, w tym roku wiele zmieniłem w swoim życiu, wiem o tym i jestem tego świadom, ale cały czas chcę iść do przodu. Nigdy nie byłem w poważnym związku, byłem panem swego zycia. I właśnie od czasu wejścia w interakcję z dziewczyną, widzę, że się zatracam. a tego nie chce.
A może to jest dla mnie nowość, dlatego mam takie dziwne odczucia? Może dlatego, że spędzam czas z fajną dziewczyną zupełnie wolny, robię co chcę, mówię co chcę, czuję się swobodnie, nie ma gierek między nami. Nie wiem co z tego będzie, niby chciałbym coś więcej, niby są obawy, czy ona nie chce, ale chyba sobie to wmawiam... bo jej wzrok, to jak na mnie patrzy zawsze z uśmiechem na twarzy..
Nie wiem, czy jej zapytac całkiem poważnie, czy ja jej się podobam? Teraz zapewne odezwą się wszyscy podrywacze. "idź pozna inną" "nie pokazuj, że Ci zależy" Zdaję sobie z tego sprawę. Ale powiedzcie mi, kiedy masz wejść w poważne interakcje z kobietą, kiedy macie być zupełnie szczerzy dla siebie? Nie chcę mieć maski na sobie, chcę od początku do końca być sobą i jestem.
Z jednej strony napisałbym do niej, spędził miło czas. A z drugiej, nie napisałbym, niech sama szuka kontaktu, ja w tym czasie mógłbym robić totalnie inne rzeczy.
Od tak po prostu, napisałem co mi leży, ciężko to obrać w słowa, strasznie chaotycznie napisane.
Co za bełkot? Czy Ty sam wiesz o co Ci chodzi?
To chcesz rady czy jej nie chcesz?
Podstaw nie masz żadnych. Wnioskuję z tego tekstu.
Laska Ci się podoba. Wygląda na to że jesteś dla niej atrakcyjny ale jak będziesz pisał tutaj takie poematy zamiast iść z nią do łóżka to nie będzie trwało wiecznie. Zostaniesz jej przydupasem albo wpadniesz do friendzone. O ile już tam nie jesteś.
Poczytaj podstawy, zastanów się czego chcesz od kobiet i od niej, no i wtedy możemy sensownie pogadać.
Branie dupy z własnej grupy zawsze jest obarczone ryzykiem. Deal with it.
Ja wychodziłem bez szwanku ale to były relacje ff o raczej nie wiele osób coś wiedziało.
Ps. Bez szwanku ale z kupą stresu
Dokładnie, szkoda nerwów na kogoś z grupy. Zasada bądź gotów ją stracić nabiera tutaj znaczenia: bądź gotów stracić ją i resztę znajomych (mówię tutaj o takiej zwartej grupie, jak u mnie, że spotykamy się co tydzień itp.), bo jak pójdziesz za daleko to nigdy już nie będzie tak samo, zacznie się unikanie, nikt przynajmniej na początku nie che się zbytnio widzieć z kobietą która go zlała. Nawet jeśli to było najbardziej delikatne jak się da.
Nie mówiąc już o samej fazie podrywu, gdy robisz jakieś tam dobre kino, chcesz dać jej trochę przestrzeni np. po spotkaniu, a znajomi na drugi dzień dzwonią, że wieczór do niej jadą. Potem co, jedziesz i próbujesz się zachowywać w miarę neutralnie, psując cały efekt zajebistego poprzedniego spotkania, nie jedziesz i jest zgrzyt u niej, że jej może chcesz unikać, znajomi też za drugim razem pomyślą, że masz ich w dupie...
Oczywiście nie mówię spróbować, ale jak są wyraźne znaki zainteresowania, ale i tak to jest temat ciężki. Z randomową laską się nie cackasz, idziesz po swoje, nie wyjdzie to po prostu się już nie widzicie i każdy zadowolony idzie w swoją stronę. Akurat jestem z tym na świeżo i pewnie ze 2 lata krócej będę żył przez te nerwy i rozkminy
Ktoś tu się zakochał. Jeżeli tylko potrafisz (w co szczerze wątpię po przeczytaniu Twojego wpisu) myśleć logicznie, to powinieneś dążyć z Nią do seksu. Wtedy nie będziesz musiał jej specjalnie pytać "czy Ci się podobam" tylko to wyjdzie samo z siebie. Poza tym najważniejsze: emocji jest Ona, Ty jesteś od logicznego myślenia i działania
. Pozdro!