Witam, mam 22lata, generalnie kilka związków (krótkich bo krótkich) ale mam za sobą, z każdego staram się wynieść coś dla siebie, błędy itp.
Otóż ostatnio zacząłem kręcić z nowo poznaną dziewczyną, już ok 1,5 miesiąca, były 3 spotkania. Aż nagle dziewczyna do mnie, że "jestem dla niej za trudny, za dużo wymagam itp". Po czym odpisałem jej że okej, skoro tak to widzi to znikam i przestałem się odzywać. Był jeden dzień ciszy, aż sama zaczeła mi wysyłać "instastory" na instagramie, a to że się uczy, czy cos tam robi..
Jak to odebrać, czeka aż jej odpowiem ? Może liczy na wznowienie kontaktu. Olewać to dalej czy zainicjować kontakt?
"Po czym odpisałem jej że okej, skoro tak to widzi to znikam i przestałem się odzywać."
Dobry ruch.
Masz przewagę i możesz rozdawać karty w tej grze, więc to wykorzystaj
Ja bym po prostu odpisywał z lekkim dystansem, tak od niechcenia wręcz. To zawsze działa..
Pzdr,
DF
"Jak to odebrać, czeka aż jej odpowiem ? Może liczy na wznowienie kontaktu. Olewać to dalej czy zainicjować kontakt?"
Zareaguj grzecznosciowo I tyle, przeciez nic takiego sie nie stalo, nikt tutaj na siebie nie jest obrazony. Natomiast typowego kontaktu nie inicjuj, po takim wyznaniu dalbym dziewuszce spokoj
Druga sprawa, nie przedstawiles nic na temat waszych spotkan, twoich zachowan. Moze warto pomyslec skad sie wziela jej taka reakcja I co warto pozmieniac. Jaki ty byles, czego moglo zabraknac na spoykaniach a czego bylo za duzo. Nic nie bierze sie z niczego, tak juz jest.
3 spotkania w przeszlo miesiac, smiem podejrzewac ze to ty tak ciagnales ta znajomosc, bez zadnego zaru spotykaliscie sie. Chciales dalej a ona to tym tekstem urwala.
Zastanów się, o co mogło jej chodzić. Może to coś, nad czym warto popracować, bo inne kobiety też będą narzekały na ten aspekt i w rezultacie z nimi też nic Ci nie wyjdzie.
Kiedyś spotykałam się z facetem, który był mega trudny, bo często się obrażał, nie wiadomo o co. W końcu zrobił mi całą litanię, że jak się nie odzywam, jak nie proponuję spotkań i jestem oschła. A on był taki niedostępny i czasem zwyczajnie mi nie odpisywał, więc przestałam pisać. Do dziś nie wiem, co zadowoliłoby tego księciunia.
W zasadzie to poszło o dwie rzeczy, o których mieliśmy okazje porozmawiać na żywo,a nie pisać. Mianowicie, cały czas w trakcie naszej znajomosci pisała z innymi obcymi facetami (twierdząc że tak z nudów), ja jej powiedziałem że chyba jak już się z kimś spotyka 2-3 razy to jest w stanie stwierdzić czy jest to warte zachodu czy nie, a skoro wciąż szuka to znaczy że to nie do końca to. Ona odparła że wcale nie, że nasza relacja nie jest wcale skreślona, tylko sobie tak z nudów rozmawia z innymi obcymi typami (non stop nowi znajomi na facebooku -tylko faceci).
A druga sprawa to była raz taka sytuacja że napisałem do niej wiadomość pod wieczór, ona ją odczytała ale nic nie odpisywała, mimo że widziałem że jest dostępna, dopiero następnego dnia jak gdyby nigdy nic odezwala się- więc jej to wygarnąłem. I po tym właśnie stwierdziła że "za dużo wymagam od niej" "za bardzo się czepiam" itp.
Uważam, że to moje "czepianie się" było całkowicie uzasadnione, aczkolwiek no odpusiłem sobie ją, tylko teraz ta jej próba zaczepiania mnie, daje mi troche do myślenia :/
A ja sparafrazuję rady z tego forum: nie spotykaj się z jednym, spotykaj się z kilkoma, aby mieć kilka opcji, gdy jeden cię wystawi. Nie będziesz się wtedy skupiała na jednej znajomości, będziesz bardziej atrakcyjna.
Naprawdę uważasz, że 3 luźne spotkania równają się brakowi randek z innymi facetami? Dla mnie to niezobowiązująca znajomość i mogę robić to, co chcę.
Jak mnie irytują takie infantylne rady. Przestańcie w końcu na zasadzie kopiuj wklej do każdego postu pisać to samo!
I jeszcze bezmyślne stado baranów bez własnego zdania daje ci plusy kobieto..
Tu nie chodzi by mieć wybór (oczywiście dobrze by było..)
Chodzi o to jak beznadziejnie ten gość to rozgrywa
Jak w ogóle można na trzecim spotkaniu otwarcie pytać dziewczynę na tematy z zakresu związku.
Nawet jej pewnie nie całowałes, nie złapaliście wspólnego języka skoro przy tobie otwarcie pisze sobie z kimś innym (nie ważne czy z facetami czy kobietami. Szacunek wymaga uwagi dla osoby, z którą się spotykasz)
A ty od niej wymagasz odpowiedzi na jakieś dziwne pytanie czy wie już co z tego będzie
Nudny jesteś i brak ci obycia
Kolejna sprawa, 3 spotkania w ciągu 1.5 miesiąca..
Jest takie powiedzenie, by kuć żelazo póki ciepłe.
Rozumiem, że można mieć napięty grafik, ale jeśli szukasz dziewczyny na stałe, a nie NS, polecam jednak odrobinę większą częstotliwość. Emocje w młodym wieku bardzo szybko przemijają i to co rozpaliles na pierwszej randce może zgasnąć jeśli będziesz zwlekał z kolejnym spotkaniem przez miesiąc.
Chyba, że odrzucała twoje propozycje spotkania- wtedy sprawa jeszcze łatwiejsza.
Szukaj następnej
Mówi się, że kobiety kochają tych, którzy je kochają. To nieprawda. Ulegają one temu, kto im mówi, że ulegną.
Masz rację, że częstotliwość spotkań nie była porywająca. Zgadzam się też, że pisanie z innymi ludźmi w trakcie spotkania jest niekulturalne. Autor nie powinien też mówić w ten sposób, bo nie są parą. I na tym się skupiłam. Nie ma niczego oryginalnego w tym, że część ludzi randkuje z kilkoma osobami jednocześnie. Ja też tak robiłam swego czasu, jak byłam na studiach, miałam dużo wolnego czasu i okazji do poznawania ludzi. Skąd miałam wiedzieć, że to ten? Lepiej poznawać kilka osób równolegle i wtedy podjąć decyzję:)
"jestem dla niej za trudny, za dużo wymagam itp" - szkoda, bo myślałem że jesteś naprawdę interesującą kobietą która nie boi się wyzwań. Ale jeśli faktycznie nie jesteś w stanie dorównać mi kroku, to znajdź sobie jakiegoś kanapowca z brzuszkiem, może akurat z nim się dogadasz
Poza tym, co to za zakładanie że skoro spotkałeś się 2-3 razy z laską to już uważasz że powinna Ci powiedzieć, czy już z Tobą jest, czy nie. To bardzo niedojrzałe zachowanie, rodem z liceum.
Z tą wiadomością, ja pierdole. Ciesz się, że napisałem powyższe zdania zanim doczytałem do końca Twojego tekstu, bo bym ten temat po prostu olał.
Weź się chłopie w garść, czuć od Ciebie desperata, 3 spotkania i już jej zakazujesz kontaktu z innymi facetami ponadto opieprzasz ją za to że nie odpisała Ci na wiadomość, a była dostępna! Ależ ona niedobra. Zaprawdę, prawdziwy alfa z Ciebie!
@raM
"szkoda, bo myślałem że jesteś naprawdę interesującą kobietą która nie boi się wyzwań. Ale jeśli faktycznie nie jesteś w stanie dorównać mi kroku, to znajdź sobie jakiegoś kanapowca z brzuszkiem, może akurat z nim się dogadas"
Co to wgl za tekst. Uczycie się takich bzdur na pamięć, żeby zaruchać?
To że Ty bierzesz wszystko co popadnie, to nie znaczy że każdy ma się łapać byle czego. To nazywa się kwalifikacja. Jeśli laska do zaoferowania ma tylko urodę, to co mi po niej?
Ja chcę się otaczać kobietami, które wniosą jakąś wartość do mojego życia, nie mam zamiaru męczyć się w relacjach. Mam zamiar czerpać z nich przyjemność zarówno w kwestiach fizycznych jak i intelektualnych.
Może kiedyś zrozumiesz
Po prostu uważam, że najlepsza rada dla kolegi to luz, uśmiech i większa wiara w siebie. Przecież gdyby on jej coś takiego napisał to może zyskałby przewagę na 5min, ale później w każdej sytuacji musiałby się zwracać do tego forum co odpowiedzieć, dlatego uważam że jakieś wyszukane teksty to lekka przesada. Żeby tak rozmawiać trzeba zmienić swoje życie, żeby nie zachowywać się jak chorągiewka.
A jak się wie jak coś powiedzieć to można powiedzieć dosłownie wszystko, bo i tak nie będzie to miało znaczenia.
Dubel
Triple
Jesteś jednym z tych co oczekują na wiadomości i sprawdzają czy dziewczyna jest online gdy im nie odpisuje. A nie lepiej tak nie przejmować się czy odpisze czy nie i zajmować się sobą nie sprawdzając jej statusu dostępności?
Myślisz że po zjebaniu jej z takiego powodu ona od razu klęknie uznając Cię za alfę? Nie, pokażesz tylko że przejmujesz się bardziej niż ona i już przegrałeś.
To ona ma być niepewna, nie ty. Ona ma mieć rozterkę czy odpiszesz, czy będziesz chciał się spotkać, nie ty.
Czyli waszym zdaniem powinienem przytakiwać na to że flirtuje sobie z innymi facetami? Być jednym z wielu w castingu na najlepszy wybór - jak to uznała koleżanka wyżej mieć kilka opcji. Ja wole mieć sytuacje jasną i albo relacja do czegoś zmierza albo nie (w końcu po ponad miesiącu troche się już znamy aby skupić się na rozwijaniu tej jednej relacji, a nie kilku na boku), więc sobie daruje i żyje dalej. W sensie że albo się skupiamy na rozwijaniu relacji, albo non stop nie ma czasu bo trzeba w końcu pospotykać się z innymi.
Co do tego że nie odpisywała, jeżeli się kogoś szanuje to się mu odpowiada nawet "nie mogę pisać, odezwę się później" a nie ma to w dupie przez cały wieczór, to chyba normalne. Rozumiem jakby nie odczytała bo nie mogła, ale ona ewidentnie odczytała, zreszta nieważne, taki jestem.
W każdym razie odpuszczam sobie, po prostu ona szuka czegoś innego, a ja innego
Aaa padło stwierdzenie desperat, nudziarz. Wiecie co, może po prostu jestem zmęczony tym że tyle razy źle trafiam. Ciągle się rozczarowuje, a jestem na etapie, że chciałbym już dłuższego związku... O co wcale niełatwo w tych czasach, jak widać, lub co coś jest ze mną nie tak. Jetem typem który nie pije, rzadko imprezuje, raczej twardo stąpam po ziemi.
Człowieku, widziałeś się z nią 3 razy w ciągu miesiąca i czekasz na deklarację? Ja na tym etapie czuję się wolna i robię to, co chcę. Twoja postawa naprawdę śmierdzi desperacją, stąd nic Ci nie wychodzi. Masz za duże parcie na związek i mam wrażenie, że nie ma nawet znaczenia, czy ta dziewczyna jest spoko. Ważne, że się nawinęła.
Nigdzie nie napisałem że oczekiwałem od niej jakiejkolwiek deklaracji.
Czujesz się wolna... Owszem, ale założe się że jeżeli facet podoba Ci się wizualnie i znasz go już ponad miesiąc, przeprowadziliście sporo rozmów, i jest między wami to coś, to chcesz go poznawać i spotykać się z nim, a nie innymi.
A tu widocznie nie było tego, więc wolała cały czas szukać..
Spotykając się raz na 1,5 tygodnia możesz zapomnieć o wzbudzaniu emocji. Rozmowy na Messengerze nie zastąpią Ci spotkań na żywo. Są bardzo okrojone z emocji. Ja nie rozumiem, po co ze sobą pisać, jak można się umówić. To zabija całą ciekawość.
Jasne też bym chciał spotykać się jak najczęściej, ale tak się składa, że ludzie w tyg pracują i mają różne zajęcia, więc raz w tyg na weekend jest możliwość się spotkać. Na początku logiczne że to wychodzi raz na tydzień, bo chyba nie licze na to że na pierwszym spotkaniu spędzi ze mną 2 dni
Widzisz ja prowadzę swoją firmę i studiuje, i uwierz mi że czasami nawet cieżko mi znaleźć jeden dzien w tyg żeby się spotkać... Więc to takie gadanie "raz na 1,5 tyg spotkanie to za mało" jest nieadekwatne, bo każdy ma inną sytuacje w życiu.
No to nie dziw się, że kobieta nie myślała o Tobie poważnie. Jakbym trafiła na takiego faceta jak Ty, co ma milion spraw na głowie, to bym go sobie odpuściła, bo nie rokuje na związek. Zawsze będzie miał inne zajęcia, a spotkanie raz na dwa tygodnie mnie nie urządza. To nie były nawet randki co tydzień, bo były tylko 3 w miesiącu. Przy takim tempie ona łatwo zapominała o Twoim istnieniu. Szukała kogoś, kto ma więcej czasu i bardziej pasuje jej na związek.
Nie do końca bo akurat to ja proponowałem wszystkie spotkania, a ona często nie mogła. Ma równie napięty grafik co ja, więc stąd to wynikało.
Wracając do głównego wątku tego tematu, rozwinęło to sie tak: cały czas mi coś wysyłała, ja zacząłem odpowiadać aż wkońcu doszło do rozmowy, z czego wyniknęło że ona cały czas by chciała mieć ze mną "koleżeński" kontakt, bo "utrzymywanie kontaktu to nic złego". Aczkolwiek ja chyba sobie odpuszczę bo takie "koleżeńskie" pisanie, dla zabicia czasu do niczego nie prowadzi, a nie ukrywam że zależało mi na rozwnięciu tej relacji w kierunku związku.
To chyba najlepsze wyjście prawda ?
W końcu wiesz, na czym stoisz. Ona zakwalifikowała Cię jako kumpla. Ty szukasz związku, więc sobie odpuszczasz dalszą znajomość, bo po co samego siebie ranić?
Nie do końca bo akurat to ja proponowałem wszystkie spotkania, a ona często nie mogła. Ma równie napięty grafik co ja, więc stąd to wynikało.
Wracając do głównego wątku tego tematu, rozwinęło to sie tak: cały czas mi coś wysyłała, ja zacząłem odpowiadać aż wkońcu doszło do rozmowy, z czego wyniknęło że ona cały czas by chciała mieć ze mną "koleżeński" kontakt, bo "utrzymywanie kontaktu to nic złego". Aczkolwiek ja chyba sobie odpuszczę bo takie "koleżeńskie" pisanie, dla zabicia czasu do niczego nie prowadzi, a nie ukrywam że zależało mi na rozwnięciu tej relacji w kierunku związku.
To chyba najlepsze wyjście prawda ?