Witam, chciałbym się poradzić bardziej doświadczonych osób na temat mojego problemu. Słowem wstępu, rozstałem się z moją była jakoś 1,5 miesiąca temu po kilkuletnim związku z jej inicjatywy. Trochę bolało ale ja to wziąłem na klatę i zająłem się swoim życiem. Wyciągnąłem z tego wnioski, pogodziłem się z tym faktem i przestałem już analizować co by było gdyby. Wiem, że ten związek stał się toksyczny, że się uzależniłem i utknąłem w miejscu. Nie przeżywam tego mocno, ale dręczą mnie pewne myśli. Chodzi o to co w temacie. Wiele rzeczy porównuję do byłej, mam wrażenie że to co ona robi jest takie super, że ma lepsze studia, że się rozwija. ( choć nawet nie wiem w jaki sposób). To rozstanie uświadomiło mi wiele, zacząłem robić rzeczy które wcześniej chciałem, jednak nie dają mi one takiej przyjemności przez takie właśnie myślenie, wszystko jakby jakieś takie gorsze. Często łapie takie refleksje, że jestem tu gdzie nie chciałbym bym być, że moi znajomi nie są tacy fajni i nie mogę z nimi spędzać tak spoko czasu, mimo że robimy to samo co ona (spędzanie czasu wolnego mam na myśli) i nawet jakoś nie chce mi się poznawać nowych ludzi przez takie myślenie. Na wiele rzeczy patrzę przez pryzmat tego co robi moja ex. Robiąc na sucho bilans jej wad i zalet wychodzi więcej tych pierwszych. Nie wiem czemu tak się dzieje, nie była nawet jakaś super pięknością, na pewno też nie dominowała mnie pod względem inteligencji. Ona stała się ogólnie jakąś imprezowiczką, może podświadomie to o to chodzi, że gdzieś w głębi boli mnie to, że radzi sobie dobrze beze mnie? Może to jakaś ukryta zazdrość, bo w życiu miała łatwiej (bogaci rodzice)? Może niska samoocena? Choć nie wiem, bo w kontaktach z innymi jestem raczej otwarty i towarzyski. Wiem, że nie powinienem się porównywać do innych, wiem ,że powinienem zaakceptować rzeczywistość ale takie myśli często powracają i psują humor. Nie wiem jak do końca zburzyć tą iluzję. Może ktoś uświadomi mi gdzie leży źródło problemu. Dziękuję za rady.
To jest całkowicie normalne, że nadal masz myśli, które psują Ci humor. Czego się spodziewałeś? Każda osoba tu powie Ci, że po kilkuletnim związku musi minąć dużo czasu zanim w pełni to zaakceptujesz.
Wszystko zbiega się do jednego. Do tego, że widzisz iż ona radzi sobie lepiej bez Ciebie i Cię to boli (tak jak napisałeś). Czemu?
Podświadomie robisz wszystko aby się jej przypodobać. Myślisz, że ona gdzieś Cię obserwuje (np. fb, instagram). Chcesz udowodnić jej, że zrobiła błąd. A widząc ją szczęśliwą zaczynasz rozumieć, że ma ten temat już dawno za sobą. Faktem jest, że często kobiety po rozstaniu wychodzą na imprezy i to jest ich sposób na zapomnienie.
Do czego zmierzam?
Zmierzam do tego, że to jest całkowicie normalne. Musisz dać sobie trochę czasu. Im więcej czasu minie, tym bardziej wyblakłe stają się wspomnienia. Inaczej mówiąc coraz ciężej będzie Ci przypomnieć sobie szczęśliwe/złe chwile, to naturalne że człowiek zapomina (chyba że są to wyjątkowe wspomnienia).
Co ja bym zrobił?
Jak skończył się mój 2,5 roczny związek to też miałem podobne myśli. Zacząłem się rozwijać, otaczałem się wieloma kumplami, spotykałem się z kobietami i jakoś przeszło. Nadal czasami czuć pewien niesmak po tym związku, ale to tylko sentyment do pierwszej kobiety którą pokochałem.
Rozwijaj siebie jeżeli chcesz, rób wszystko na co masz ochotę, ale odetnij się od byłej. Zablokuj ją abyś sam nie dodawał sobie bólu. Jeżeli chcesz się rozwijać to kup sobie książkę o NLP i zacznij zmieniać swoje myśli o byłej. Nie jestem w 100% przekonany czy to Ci pomoże, ale warto spróbować.
Powodzonka, dasz radę
Ty nie masz wyidealizowanego obrazu jej.
To jest normalny proces po zerwaniu.
Coś, co było do tej pory integralną częścią twojego życia nagle zniknęło i musisz sobie z tym radzić.
Moja rada - poświęć trochę czasu na odżałowanie, ale nie przesadzaj z tym, bo wpadanie w taki cug tylko ci zaszkodzi. Chodzi o to, żebyś wrócił do normalności bez oszukiwania siebie i wszystkich w okół, że ciebie to nie rusza.
Ogarnij światopogląd w środku, a wszystko co na zewnątrz poprawi się naturalnie jako konsekwencja tego, że jesteś stabilnym emocjonalnie człowiekiem.
Nie myśl o niej, wypełnij sobie jakoś czas. Mogą być gry, może być hobby. Na dłuższą metę nie ma większego znaczenia, pomijając oczywiście kwestię tego co będzie dla ciebie bardziej rozwijające.
Ja też miałem podobne sytuacje do twojej.
Po zerwaniu po prostu twój mózg zaczyna ją idealizować. To jest normalne.
Rozsądek podpowiada, że jednak dziewczyna miała wiele wad, ale z drugiej strony złamane serce tęskni. Ale lepiej - mimo wszystko - kierować się rozsądkiem.
"Ona stała się ogólnie jakąś imprezowiczką"
Heh, to jest też normalne. Każde moje zerwanie w czasach szkolnych i na studiach kończyło się generalnie tym, że jedna ze stron zaczynała imprezować, korzystać z życia, a druga płakała w domu. Ale role z reguły się odwracały po paru miesiącach.
Co ciekawe, jak już kilka razy znajdziesz się w takiej sytuacji, to później zaczynasz dostrzegać, że każde zerwanie jest niemalże identyczne. Wtedy też potrafisz już kontrolować tą sytuację.
Przejdzie ci z czasem. Każdemu przechodzi. Ważne jest to, żeby nie siedzieć w domu i się nie rozczulać nad tym. Znajomi pomagają. Zrób coś fajnego, szalonego. Spotkaj się nowymi ludźmi. Mnie to zawsze pomagało
Pzdr,
DF
Też miałem, jak wszyscy przedmówcy. Wiem jak to jest. Najlepszym wyjściem jest po prostu przecierpienie tego i skupianie się na swoim rozwoju. Z czasem będzie coraz lepiej, a i upragnione sukcesy też mogą przyjść.
"Może mój świat marzeń być jak głupia historia
Po to mam wyobraźnie by bujać w obłokach"
~ Vixen - Myśl co chcesz
Dzięki za rady, mam nadzieję że szybko mi minie bo to jest dość wkurzające. Taki bajzel w głowie, jakby ona tam siedziala i kwestwionowała wszystko co robię
. Jakoś strasznie za nią nie tęsknie, bardziej właśnie chyba boli mmie to, ze sobie ogólnie lepiej radzi, przez co podświadomosć mi serwuje takie myślenie. Co do postów wyżej to nie obserwuje jej nigdzie, także nie próbuję udowadaniać jaki to nie jestem.
Lepiej radzi, to znaczy więcej imprezuje, ma więcej znajomych?
Znajomości imprezowe maja to do siebie, że są jak jest wszystko fajnie, ale gdy naprawdę potrzebujesz ich pomocy, to Ci znajomi nagle znikają. To iluzja przyjaźni.
Jak to mówią czas leczy rany. Też jak chłopaki wyżej, byłem w 3 letnim związku, byłem przekonany że jest to matka moich dzieci. Jednak nie wyszło, czas leci dalej i trzeba żyć swoim życiem.
Jeśli masz jakieś problemy po rozstaniu, najlepszym wyjściem będzie całkowite wyrzucenie jej z Twojego życia. Wyłącz obserwowanie jej profilu na facebooku, unfollow na instagramie, usuń ją ze snapa. Zachowuj się tak jakby jej nie było. Z czasem o niej zapomnisz, bo po prostu przestaniesz mieć bodźce, które stymulują Twoje procesy myślenia o niej.
No i też świetnym lekarstwem jest inna kobieta, a najlepiej kilka
Jak radzą ludzie wyżej: musisz się od tego kompletnie odciąć. Koniec szpiegowania na Fejsiku, obczajania, co ona robi i jak robi. Jak ktoś po rozstaniu wpada w melanże, uwierz: naprawdę rzadko dobrze na tym wychodzi. To świetnie wygląda na zdjęciach, ale prawda jest taka, że w większości takie osoby wracają potem do domu i ryczą w poduszkę. Bo jak ktoś wyżej napisał: wieczne imprezowanie daje tylko iluzję przyjaźni i relacji, po której pojawia się mega pustka.
Ogólnie, to dla Ciebie pomocne będą trzy wyrazy:
żyj. własnym. życiem.
A odnośnie samego procesu idealizacji: uwierz, spotkałbyś ją raz i drugi, i byłbyś zaskoczony tym, jak ideał, który ułożyłeś sobie w głowie, różni się od tego, kim naprawdę jest Twoja była. Po prostu się nakręcasz i wypierasz z pamięci wszystko, co złe, a wyolbrzymiasz wszystko, co było w miarę ok i dobre. To normalne, tak ziała ludzki mózg - z czasem zapominamy o szczegółach, idealizujemy...
Musisz odwrócić soją uwagę od myślenia o byłej tak często, jak to tylko możliwe. I poznawaj nowych ludzi, doświadczaj nowych rzeczy, stawiaj sobie wyzwania.
Siemka, tez jestem świeżo po rozstaniu (2 tygodnie), możesz o mojej sytuacji poczytać w temacie który założyłem. Tez mam podobnie, raz jest lepiej a raz gorzej. Wiadomo znajomi piwko itp. Staram sie jak najczęściej wychodzić z domu, gadac z każdym na kogo napotkam i nie skupiam sie na podrywaniu nowych lasek tylko po prostu na miłej pogawedce. Moja ex również z tego co widziałem ciagle gdzieś imprezuje, ale postanowiłem skończyć z podglądaniem jej profilu i od dwóch dni twardo tego nie robie, chociaż czasami az korci ale jestem twardy. Od zerwania raz sie do niej odezwałem i sie sfrajerzylem troszkę, ale juz mi przeszła ta ochota. Trzeba czasu, myśl o swojej przyszłości, przemysl swoje błędy aby w następnej relacji ich nie popełniać(juz wiesz jakiej kobiety nie chcesz). Żyj ze świadomością ze nic w życiu nie jest dane raz na zawsze i ze kiedyś i tak byś sie rozstal ze swoją ex(nawet jeśli byście dozyli razem późnej starości) to i tak któreś z was umze pierwsze(no chyba ze jakis wypadek) i ból byłby duuuzo większy. Takze nie zadreczamy się i idziemy do przodu, bo życie jest tak nieprzewidywalne że nie ma co się przejmować tak blahymi z powodu sprawami jak rozstanie z ex dziewczyna. W życiu ludzie maja większe problemy i żyją, więc po co płakać i sie uzalac. Taka mój wywód
Siemka, tez jestem świeżo po rozstaniu (2 tygodnie), możesz o mojej sytuacji poczytać w temacie który założyłem. Tez mam podobnie, raz jest lepiej a raz gorzej. Wiadomo znajomi piwko itp. Staram sie jak najczęściej wychodzić z domu, gadac z każdym na kogo napotkam i nie skupiam sie na podrywaniu nowych lasek tylko po prostu na miłej pogawedce. Moja ex również z tego co widziałem ciagle gdzieś imprezuje, ale postanowiłem skończyć z podglądaniem jej profilu i od dwóch dni twardo tego nie robie, chociaż czasami az korci ale jestem twardy. Od zerwania raz sie do niej odezwałem i sie sfrajerzylem troszkę, ale juz mi przeszła ta ochota. Trzeba czasu, myśl o swojej przyszłości, przemysl swoje błędy aby w następnej relacji ich nie popełniać(juz wiesz jakiej kobiety nie chcesz). Żyj ze świadomością ze nic w życiu nie jest dane raz na zawsze i ze kiedyś i tak byś sie rozstal ze swoją ex(nawet jeśli byście dozyli razem późnej starości) to i tak któreś z was umze pierwsze(no chyba ze jakis wypadek) i ból byłby duuuzo większy. Takze nie zadreczamy się i idziemy do przodu, bo życie jest tak nieprzewidywalne że nie ma co się przejmować tak blahymi z powodu sprawami jak rozstanie z ex dziewczyna. W życiu ludzie maja większe problemy i żyją, więc po co płakać i sie uzalac. Taka mój wywód