*Czy zdarza wam się często napotykać dziewczyny, kobiety lub chłopaków, mężczyzn, którzy wykazują tego typu cechy?
*Jak zyskujecie pewność, że to osoba toksycznie usposobiona? Czy dajecie takiej osobie czas, szanse na cokolwiek?
*Jeśli tak, to jakie zachowania takich osób się najczęściej nasilały oraz w jakich okolicznościach? Biorąc pod uwagę wasze.
Ciekawią mnie wasze doświadczenia. Możliwe, również, że temat okaże się przydatny dla osób, które nie miały wcześniej styczności z narcyzmem i przynajmniej częściowo uodpornią się na jego negatywne skutki albo chociaż zainteresują się samym tematem.
Zapraszam do otwartej dyskusji 
Moja przyjaciółka spotykała się kiedyś z narcyzem. On od początku nam się nie podobał. Gdy go poznałyśmy, on akurat nawijał non stop o sobie, o swoich wynikach z rekrutacji na doktorat, o tym, że gniotą go spodnie. Nie dał naszej przyjaciółce dojść do słowa i powiedzieć, czy w ogóle ona dostała się na te same studia co on. Jego to nie interesowało.
Dalej było tylko gorzej. Ona musiała do niego jeździć, bo jemu się nie chce wpaść do miasta z wypełnionym wnioskiem o stypendium. Zabierała go i odwoziła do dziekanatu. Ona proponowała mu romantyczną kolację w mieście z okazji Walentynek. On stwierdził, że nie będzie jechał do miasta, bo jest zimno i spędzić w aucie 30 minut w jedną stronę.
Zawsze jego było najważniejsze, najwspanialsze. Co najmniej to wyglądało niesmacznie, gdy on przechwalał się, że był od niej w czymś lepszy. Coraz bardziej utwierdzała się w przekonaniu, ze on jest dziwny i ona go zostawiła po 2 latach związku.
O popatrz Ty.
2 lata i to razem w związku, by stwierdzić, że ktoś jest toksyczny. Może ta Twoja koleżanka to taki typ osobowość, że uwielbia się starać i zdobywać bardzo trudnych do zdobycia ludzi?
Nie zdziwię się jak następny jak i poprzedni facet byl w ten deseń.
"Kutas wie czego chce, lecz mądry nie jest".
Ja na przykład trafiłem na osobę, która wiele razy się ze mną kontaktowała, wiele razy odchodziła jak gdyby nigdy nic. To chyba wynika z wewnętrznych braków. Wyciąganie wniosków na temat własnego wnętrza bywa wysoko postawioną poprzeczką. Szczególnie, gdy się samemu sobie robi nadzieję, że nadejdą jakiekolwiek zmiany poza tymi które sami wprowadzamy poprzez przezwyciężanie samych siebie. Wielokrotnie powtórzony scenariusz
Ona wybiera podobnych z charakteru facetów. Jej pierwszy facet był identyczny. Ona biegała za nim na rynek, gdzie rozdawał ulotki, aby mu je wszystkie rozdać i by on zaszczycił ją rozmową.
Tak myślałem po Twoim opisie. Kiedyś czytałem taką ciekawa książeczkę „kobiety które kochajà za bardzo”. Zbiór opowiadań o laskach, które wiązały się regularnie z typami, którzy z miejsca śmierdzieli kłopotami.
Konkluzja była taka, że wzorce jakie wyniosły z dzieciństwa, dysfunkcyjna rodziny, brak ciepła ze strony najbliższych, potrzeba udowodnienia innym, że jest się coś wart, przenosiły na życie już dorosłej osoby, zawiązując to co raz to nowe, beznadziejne relacje.
"Kutas wie czego chce, lecz mądry nie jest".
Osobowość neurotyczna - Tatiana Kostyra na YT to fajnie tłumaczy, że jeśli np. dzieci w dzieciństwie bardzo za rodzicem tęskniły, ale ten np. pracował za granicą, nigdy nie miał czasu, nie dawał uwagi, to w życiu dorosłym one będą kojarzyć miłość z tęsknieniem, koniecznością zapracowania sobie na tej osoby uwagę itd. Kobiety będzie podświadomie ciągnąć do osób, które dadzą im te same emocje. Natomiast ci, którzy będą nie-neurotyczni - do nich pociągu nie będzie, będą w pewnym sensie "nudni". Działa to na zasadzie uzależnienia. Podobnie, ludzie którzy w dzieciństwie czuli dużo lęku, w życiu dorosłym znajdą sobie coś na czym im będzie zależało, żeby mogli się o to bać. Albo inni będą się podświadomie sabotować, aby potem móc cierpieć i się nad sobą litować.
"There is no glory in being well-adjusted in a maladjusted society" — RSD Tyler
Bestialskie jest to typowe narcystyczne podejście do swoich obowiązków, pasji takiej osoby. Taka osoba właśnie zaszczyca, jak wspomniałaś, rozmową, uwagą; no bo gdyby jej dać do zrozumienia że chce się jej towarzyszyć dla NIEJ - tej osoby - Z WZAJEMNOŚCIĄ, to występuje ryzyko potępienia, niezrozumiały zawód, że niby się nie dostrzega wagi tego co ta osoba robi, że niby się tego nie docenia, nie podziwia, cokolwiek by to nie było. A Twoja koleżanka jeszcze, jak mówisz, chciała mu pomóc wykonać robotę, której on sam pewnie nie miał ochoty wykonywać. Ahh.
Osobiście miałem do czynienia z kimś takim, nie będę, wymieniał, dokładnie kim jest ta osoba, bo jest dobrze znana ze społeczności i nietaktem z mojej strony byłoby, pisać kto to jest, dokładnie. Pani z nagrania idealnie opisuje charakterystykę takiej osoby:
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
*Czy zdarza wam się często napotykać dziewczyny, kobiety lub chłopaków, mężczyzn, którzy wykazują tego typu cechy?
>>>>>>>>>>tak.
*Jak zyskujecie pewność, że to osoba toksycznie usposobiona? Czy dajecie takiej osobie czas, szanse na cokolwiek?
>>>>>>>> egoistycznego podejscia do innych, ale tego tak od razu nie widać, choć czasami wypowiadanie się o sobie, gdzie to nie bylam, widziałam i wszystko wiem najlepiej moze pomoc w wychaczeniu takiej istotki.
*Jeśli tak, to jakie zachowania takich osób się najczęściej nasilały oraz w jakich okolicznościach? Biorąc pod uwagę wasze.
>>>to jest kompletny brak szacunku do drugiej osoby, jej czasu i pracy, to jest lekceważenie potrzeb i stawianie zawsze na swoim, wrecz szantaż albo tak jak ta osoba chce, albo wcale. kiedy sie nasilają/uwypuklają cechy u egoistów? wtedy gdy masz zły okres, a takiego w piorkach bufona nie stać na zwyklą ludzką empatię.
Ciekawią mnie wasze doświadczenia. Możliwe, również, że temat okaże się przydatny dla osób, które nie miały wcześniej styczności z narcyzmem i przynajmniej częściowo uodpornią się na jego negatywne skutki albo chociaż zainteresują się samym tematem.
Zapraszam do otwartej dyskusji Smile
Bycie narcyzem nie jest toksyczne. Każdy jest po truchu narcyzem. Dla każdego z nas liczy się jego własny interes. Ale jeśli ktoś myśli tylko o sobie i widzi jedynie czubek własnego nosa to najlepiej sobie odpuścić, nie próbować zadowalać na siłę. Takie osoby nawet nie zdają sobie sprawy co czują inni bo mają to w dupie i uważają to za słuszne, im się po prostu należy. Jedynacy/jedynaczki tak nie rzadko mają albo córeczki tatusia. Jeśli ktoś żyje we własnym świecie to ma do tego prawo, niech sobie robi to dalej, byle nie moim kosztem.
Tutaj masz bloga o narcyzie w związku: http://www.podrywaj.org/blog/nar...
Dużo informacji na temat narcyzmu znalazłam na kanale YT
RICHARD GRANNON SPARTANLIFECOACH
Wbrew stereotypowi, narcyz to nie jest osoba która "kocha siebie najbardziej"- to jest osoba, która nie ma miłości do siebie wcale, a zamiast tego ma superrozwiniętego sado-masochistycznego wewnętrznego krytyka, który jest jakby zinternalizowanym pozbawionym empatii rodzicem/bogiem i wygląda to w ten sposób, że taki narcyz ma wobec siebie super ambitne oczekiwania, on chce być kimś specjalnym, lepszym niż wszyscy i gdy mu się to udaje (dostaje feedback z otoczenia, że rzeczywiście jest niesamowity) przeżywa taki naturalny "high". To, co daje mu ten "high" nazywa się "narcissistic supply" i narcyzi są od tego dosłownie uzależnieni (to ich No.1 priorytet w życiu). W momencie, gdy dawno nie dostali swojego suplaja, ich samoocena pada do samego dna (bo oni nie mają core confidence, ich samoocena jest 100% uzależniona od feedbacku z zewnątrz), wewnętrzny krytyk drze na nich mordę, czują się jak gówno. A ponieważ są bardzo roszczeniowi względem świata, uważają, że ich dołek jest z winy ludzi, którzy w jakiś sposób narcyza "zawiedli" - demonizują ich i chcą się zemścić/ukarać. (nie potrafią się samoregulować, więc potrzebują kontrolować zasoby zewnętrze czyli ludzi, np. za pomocą agresji. Nie mają przy tym zahamowań,ani jakiegoś intuicyjnego odczucia, że to jest pojebane - w końcu ich wew. krytyk robi im dokładnie to samo cały czas).
Ponoć charakterystyczne jest, że najpierw narcyz jest zajebiście dobry i kochany, a dopiero gdy ofiara jest od niego uzależniona, zaczynają się jazdy, niszczenie granic i samooceny ofiary. Ponoć długa styczność z narcyzem prowadzi do wytworzenia się u ofiary cech borderline/cptsd
Btw. Był na tym forum jakiś blog o narcyźmie.
"There is no glory in being well-adjusted in a maladjusted society" — RSD Tyler
Dzięki serdeczne. Bardzo wartościowe informacje. Ostatnio natknąłem się na tego Richarda.
Super, że dodało Ci się "Ponoć długa styczność z narcyzem prowadzi do wytworzenia się u ofiary cech borderline/cptsd", bo własnie po długich kontaktach z osobą którą zdiagnozowałem pod tym kątem (długo to trwało - niepewność, czy ta osoba faktycznie się czymś takim charakteryzuje + obawa, czy to przypadkiem nie tylko moje przewrażliwienie) , zacząłem się zastanawiać nad cechami borderline, które wymieniłeś - u siebie. Jest to na szczęście tylko wahanie nastroju spowodowane wytężeniem nerwów, aczkolwiek faktycznie widzę na własnej skórze, że w dalszej perspektywie mogłoby prowadzić do czegoś tak dalece niefajnego.