mam pewien problem, ponieważ wszyscy moi bliscy znajomi, z którymi kiedyś latałem na imprezy od jakiegos czasu mają dziewczyny jak już są ci bez dziewczyn, to nie są typem ludzi, którzy mają ochotę podrywać dziewczyny. nawet jak już proponuje jakieś wyjście to odmawiają bo akurat musza jechać do dziewczyny. Nie dziwię im się, ponieważ to naturalne, że jak pracują w tygodniu to na weekend spotykają się ze swoją dziewczyną. Ja od pewnego czasu jestem sam i kładę sobie wielki nacisk na to, by kogoś poznać. czytalem już tu coś na temat podrywania dziewczyn samemu, ale jak dla mnie jest to straszni niekomfortowe. Gdybym miał paczke znajomych z którymi chodziłbym tak jak dawniej co weekend na jakąś imprezę zaszaleć to byłoby o wiele łatwiej kogoś poznać. czy ktos mogłby mi jakoś pomóc lub coś doradzić.
Tako rzecze stary cap:
http://www.podrywaj.org/blog/mez...
Nie zgodzę się z tym blogiem który podlinkowałeś Huk'a
Wszystko zależy jakich masz znajomych, dla przykładu mam 2 znajomych z którymi regularnie chodzimy na DG I NG
Regularnie czyt. 2 razy w tygodniu po 2 godziny i zawsze jest zajebiście, pośmiejemy się nakręcamy się pozytywną energią oraz razem się dopingujemy. Wszystko zależy od tego jakich masz znajomych
|Życie jest krótkie i jeśli masz na coś ochotę to to zrób, ale licz się z konsekwencjami| & |Kobieta jest jak motylek w Twojej dłoni, jeśli zaciśniesz ręce, motylek udusi się, jeśli otworzysz je za mocno, motylek odleci|
Też się, ze wszystkimi tezami tego bloga nie zgodzę, ale dla osoby, która nie ma z kim chodzić na podryw, może on być pewnym punktem odniesienia. Ja zawsze chodziłem na podryw sam, bo koledzy jak ich namawiałem nie chcieli, a jak już się wybrali, to bardziej ich piwo ciekawiło, niż dziewczyny, których się bali. Teraz wszyscy w związkach więc, nawet ten podryw piwny z nimi odpada.
Zawsze podrywałem samotnie, nie widzę w tym problemu.
Start56 pamiętaj, że kładzenie wielkiego nacisku na podrywanie sprawia, że nie daje ono efektów, ponieważ to ma być nauka i zabawa.
Gdybyś mieszkał w Warszawie lub innym większym mieście byłoby mi łatwiej, coś do radzić.
Ale może zapisz się na coś np na siłownie, basen, taniec. W przypadku tego ostatniego mam tak duży napływ znajomych płci żeńskiej i męskiej w ciągu roku, że muszę przebierać w osobach z którymi idę na imprezę, a i tak uważam, że czasem lepiej jest iść samemu zwłaszcza, że w moim przypadku to głównie koleżanki chcą ze mną wychodzić i jak tu poznać nową laske.
Znajdź nowych znajomych, którzy mają wspólny cel - z Tobą.
Na forum też możesz zapytać o winga
Szukam siebie na nowo - ruszam w podróż.
Wcale nie trzeba do tego sprawdzonej paczki znajomych - wręcz przeciwnie - bardzo często dobrze robi zupełnie nowe otoczenie. Ja prawie za każdym razem tak znajdowałem sobie dziewczynę (często przypadkiem lub od niechcenia). Oglądanie się na znajomych tylko zaszkodzi.
"Może mój świat marzeń być jak głupia historia
Po to mam wyobraźnie by bujać w obłokach"
~ Vixen - Myśl co chcesz
Hmm..

Jeżeli chodzi o związki, zawsze dziewczyny z którymi byłem w jakieś "dłuższej relacji" lub nawet opartej na spaniu ze sobą, nigdy, ale to nigdy nie były z mojego najbliższego otoczenia, osiedle (promień 5km) Wyznaję zasadę, że tam gdzie się mieszka i pracuje, tam się chujem nie wojuje
Poza tym, jak byśmy się rozstali znajomi dzielą się i z około połową, która trzymała by stronę Twojej dziewczyny byś stracił kontakt, od tak naturalnie, a jeżeli dziewczyna pochodzi z innego otoczenia, problem z głowy znika, jak kac po piwku z rana
Pozdrawiam,
Hasa'No
|Życie jest krótkie i jeśli masz na coś ochotę to to zrób, ale licz się z konsekwencjami| & |Kobieta jest jak motylek w Twojej dłoni, jeśli zaciśniesz ręce, motylek udusi się, jeśli otworzysz je za mocno, motylek odleci|
Generalnie zaskoczyło mnie bardzo, ze tak pozytywnie ludzie na forum wypowiadaja sie na temat wychodzenia samemu. Dla mnie jest to jakas abstrakcja jeszcze na ten moment
niestety minusem jest to ze mieszkam w dosc malym miescie. A najblizsze miasto to Poznan oddalone o 70 km 
J
Jak przełamiesz się i będziesz w stanie działać sam to nic Cię nie zaskoczy. Wiadomo lepiej z kimś, może znajdziesz tutaj na forum kogoś w swoich okolicach.
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Z mojego doświadczenia wynika, że samemu to można podziałać w necie, podchodząc do laski w jakimś miejscu z kontekstem np: siłownia, biblioteka itp. aczkolwiek normalnie najlepiej podrywać w gronie dobrych i zaufanych znajomych - tzn. takich, którzy budują twoją wartość społeczną, podkreślają zalety, a nie obrażają i śmieszkują, gdy widzą jak rozmawiasz z fajną laską a ich z zazdrości aż ściska w żołądku. Ile razy byłem samemu w klubie/pubie zawsze wychodziło niezręcznie i nawet, gdy na początku czułem się dobrze samemu to z upływem czasu energia mi spadała, gdy widziałem praktycznie same grupki osób - a ciężko jest się "legalnie" wbić do takiej grupki, chyba że laska na siłę Cię wprowadzi.
Idąc samemu trzeba mieć naprawdę solidne fundamenty i pewność siebie - aby czuć się dobrze samemu ze sobą, emanować energią oraz bez problemu poznawać dziewczyny w konkretnym celu.
Idąc z dobrymi kumplami zawsze idziesz w celu dobrej zabawy i dziewczyny są tylko dodatkiem, a nie celem samym w sobie. Więc z automatu schodzi z ciebie cała presja, często dziewczyny rzadko siedzą same i towarzyszy jej zazdrosna koleżanka, która z przyjemnością zniweluje twój plany, gdy podejdziesz samotnie. Mając kumpla-winga mówisz mu: zajmuj się blondi ja biorę czarną - i wszystko siada naturalnie.
Podsumowując - podryw samotny jest dobry dla bardzo pewnych siebie gości z solidnymi fundamentami uwodziciela. Dla całej reszty pasować będzie podryw z grupką wingów/gronem znajomych.
Nie licz na innych. W gruncie rzeczy czlowiek jest stworzony naturalnie do radzenia sobie samemu. Tako rzecze kapitalizm i sama natura. Licząc na innych liczysz tak naprawdę na to, ze część roboty zrobią za Ciebie. W pewnym sensie nie jest to rozwijajace.
Rozwijajace jest byc z jakimkolwiek tematem sam i do wszystkiego dochodzic samemu. Szkoda życia i czasu na liczenie na innych.
Mialem ten sam problem. Liczylem na kolegę, ze da mi dobre flow a ja zrobię resztę. Fajnie. Ale potem zaczalem wychodzic sam, bo postawilem sobie taki cel: dlaczego nie mogę wyjsc samemu sprawdzic jak to jest? Szczerze mowiac bawilem sie duzo lepiej niz będąc w grupie z innymi znajomymi badz kolega. Nie bylo w tym niczego ograniczajacego: ani ewentualny zly humor znajomego, jego niepowodzenia, ani to czy wstal lewą nogą zamiast prawej. Nikt mi tez nie pierniczyl nad glowa, ze to miejsce mozeeee nie, ze muzyka nie taka, ze piwo drogie... Jedyną osobą która mogła mnie zatrzymac przed czymkolwiek, bylem ja sam.
delete
Pierwsze takie wyjscie wlasnie za mna i musze przynac ze czulem sie niesamowicie niezrecznie. Presja dwa razy wieksza, gdy ktoras dziewczyna cie splawi, nie masz praktycznie co robic samemu, wiec poszedlem do innej i czulem sie jak jakis desperat. A z kolegami jednak traktowalem to jako zabawe i bawilem sie tym. Sprobuje za tydzien moze mialem pecha i zly dzien.
J
Norma przy pierwszych wyjściach.
Trzeci i czwarte oraz następne miałem już bardzo udane i jednoznacznie stwierdzam: kumpel to kula u nogi.