Witam
Zacznę od tego, że kobieta którą poznałem ma 30 lat (jest starsza o 5 lat), ma dziecko oraz jest chora na ciężką chorobę.
Wszystko szło dobrze, nawet bardzo. Spotykaliśmy się ale oboje jesteśmy po przejściach i dlatego nie chcieliśmy się spieszyć. Przez miesiąc może trochę więcej wszystko szło powoli i zgodnie z planem. Już na pierwszym spotkaniu dowiedziałem się, że ma dziecko o 8 lat. Nie było to dla mnie żadnym problemem, bardzo się ciszyła, że chce ją poznać lepiej.
Po następnych kilku dniach noże po dwóch tygodniach powiedziała mi, że jest chora na ciężką chorobę. Powiedziałem jej, że zrozumiałem ale nie jestem gościem który ucieka od problemów i będzie miała u mnie wsparcie i nie zmienia to stosunków między nami. Także bardzo się ucieszyła.
No i teraz do sedna.
Po jakiś trzech dniach od powiedzenia mi o chorobie - zmiana o 180 stopni. Nie pisała, nie dzwoniła. Nic. Przed tym wszystkim kontakt był zajebisty. Chciałem z nią porozmawiać i zrobiłem to. Powiedziała mi, że chce mieć kilka dni dla siebie i że tak czasem ma. Zrozumiałem.
Od tego czasu kontakt jest taki sobie. Nie pisze, nie dzwoni. Ale już kiedy ja zadzwonię to rozmawia ze mną w sposób normalny. Oczywiście nie dzwonie co chwile ani co dzień.
Tydzień temu byłem u niej (to już okres tego nie pisania ani niedzwonienia). Rozmawialiśmy normalnie, spędziłem u niej trzy godziny i pojechałem do domu. Na koniec pocałowaliśmy się kilka razy i tyle. Myślałem, ze będzie lepiej ale ciągle jest to samo.
Miałem z nią iść na wesele brata ale powiedziała mi właśnie wtedy przy spotkaniu u niej, że nie mogła już zarezerwować miejsca - zrozumiałem, nie miałem żadnych pretensji.
Kiedy pojechała na ślub dałem jej spokój - jest u rodziny więc jeśli będzie chciała się odezwać to się odezwie.
Odezwała się po czterech dniach i napisała mi czy przysłałem jej kwiatów... Nie robiłem tego powiedziałem jej. Ona, że to dziwne i nie wie od kogo dostała. Powiedziała mi tylko, że jej koleżanka co zajmuje się kotami znalazła kwiaty pod drzwiami i drewniane serce (koleżanka opiekuje się jej kotami kiedy wyjedzie do rodziny).
Na jutro jesteśmy umówieni na wspólną wycieczkę, jakiś piknik bo wiem, że bardzo lubi naturę dlatego chce ją gdzieś zabrać a później w jeszcze jedno miejsce w które bardzo chciała zobaczyć. Wstępnie byliśmy umówieni na 16.00 ale wczoraj do niej zadzwoniłem aby to potwierdzić - powiedziała mi, że raczej 16.00 ale da mi znać dziś. Nie potwierdziła dziś nic wiec tylko jej na messengera czy 16.00 u niej mam być. Zadzwoniłem ale też nie odbierała.
Wyczuwacie coś dziwnego - bo ja powoli mam dość jakiś takich zagrywek itp, a zdaje mi że coś jest na rzeczy.
Pozdrawiam.
hey, dziwne i nie dziwne zachowanie. Jak chcesz to napisz do mnie na priv. Co to za choroba coś poważnego? Weź pod uwagę że choroba ogólnie jakiś problem to w pewien sposób, sposób na uwagę, jest wiele kobiet co adorują się w tym. Widzę tu kilka scenariuszy, albo ci ściemnia, coś kręci zwyczajnie i być może chce cię pozbyć, cokolwiek, wierz mi naprawdę są czasem dobre aktorki, ja już słyszałem o wymówkach i pogrzebach, których nie było itp, nie daj się zwieść, bądź czujny, co wcale może tak nie być.. jeśli to nic poważnego, to jest jakaś toksyczna.. takie kobiety też są.
2. To prawda, faktycznie może tak być, jeśli tak to daj jej wsparcie, naciskanie przyniesie odwrotny skutek, daj jej przestrzeń i bądź z nią nie naciskaj, jeśli poprosi bądź z nią, postaw się w jej sytuacji też byś miał mieszane uczucia, raz tak raz tak, to normalne, w takich chwilach czasem ludzie potrzebują być sami. W ogóle jesteś tego pewien? Jeśli tak to w jakim stopniu?
z drugiej jednak strony ten jej brak odzewu też jest trochę dziwny..
Miałem tego nie pisać, ale niech leci, może ci pomoże
Kierunek przód przez całe życie !
Jesli ta choroba to tzw, tfu, "depresja", to spierdalaj czym predzej. Depresja to racjonalnie przekalkulowany styl zycia a nie zadna choroba. Z reszta wiekszosc tych "chorob psychicznych" to tylko nonkonformistyczne zachowania silnych jednostek, ktore w dupie maja normy i oczekiwania spoleczne.
Jesli to jednak jakas choroba prawdziwa (tj. fizyczna), to sam zastanow sie, czy warto byc knight in the shining armor. Tego typu kobiety czesto oczekuja wrecz roli meskiej z titanica. Poswiecenia mentalnego, psychicznego i fizycznego.
Sam zdecyduj.
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Domyślam się, że panna poznana przez internet?
Nie, nie. Poznałem ją na sesji fotograficznej. I tak powoli wszystko szło do przodu. Do czasu.
Dawid
Depresja jest chorobą, nie jest to wyimaginowane schorzenie, ale bardzo często nadużywane i mylnie utożsamiane ze zwykłą chandrą. I jest ryzyko uszkodzenia mózgu, a w wielu przypadkach kończy się to samobójstwem. Dlatego 90% przypadków, kiedy ktoś mówi, że ma depresje, to nawet nie jest to bliskie stanu przed depresją. To tak ode mnie.
A po drugie, masz 25 lat, ona 30, niby spoko. Ale pisałeś, że jesteś po przejściach. Wybacz, że trochę patrze na to z przymrużeniem oka, ale ja sam miałem bardzo ciężką sytuację i myślę, że nie ma sensu tego porównywać, bo każdy ma inną psychikę. Ale zmierzam do tego, że nie nazwałbym się człowiekiem po przejściach. To trochę jak z tą depresją, pewne terminy z nazewnictwa są zarezerwowane do poważnych sytuacji. Jeżeli taką miałeś, to przepraszam, jeżeli to były jakieś problemy rodzinne i kilka nieudanych związków, to nie wyolbrzymiaj. I to dlatego, że z automatu stawiasz się jako gorsza partia do bycia partnerem. Mając 25 lat, masz bardzo dużo możliwości do nauki, pracy, rozwoju itd. Ja jestem trochę starszy, ale właśnie tak postrzegam etap w życiu w którym się znalazłem. Że to najlepszy moment do inwestowania w siebie i parcia do przodu. Dlatego nie patrz na siebie, że jedyne co może Cię spotkać to dziewczyna z dzieckiem.
A co do tego dziecka. To nigdy nie miałem z tym problemu, ostatni związek był z kobietą z dzieckiem. Też starszą i wiesz co? To nie dla mnie. To jest bardzo ciężkie, bo z czasem ta faza zauroczenia mija, a ja zacząłem stawać się dodatkiem do zaspokajania potrzeb. I oczywiście trzeba się użerać z ojcem dzieckiem, dodatkowo słyszałem teksty, że powinienem się dokładać do wychowania, do opiekunek, do przedszkola. Zrozumiałem, że jak podrośnie i wykształci w sobie cechy, których ja bym nie był w stanie tolerować, to każde zwrócenie uwagi byłoby ucinane "to nie Twoje dziecko". A kiedy trzeba byłoby kupić leki, czy książki do szkoły, "nie kupisz? wychowujemy razem dziecko?!". Nie chce szufladkować i nie twierdzę, że absolutnie każda kobieta z dzieckiem ma takie podejście. Ale z autopsji i obserwacji wiem, że takich przypadków było bardzo wiele.
Teraz dochodzimy do sedna sprawy, jeżeli jesteś w stanie zaakceptować dziecko, zaakceptować jej chorobę, jaka by ona nie była i fakt bycia w tym związku nie jest związany z Twoją niską samooceną i wmawiania sobie, że jesteś po przejściach, to walcz. Jak najbardziej, życie jest masz jedno, skoro spotkałeś swój ideał, to nie ma co żałować, albo słuchać innych, że wychowujesz nie swoje dziecko. Jest jedno śmierdzące "ale"... ale rób to z głową. Nie pozwól ani jej, ani jej dziecku, ani tym bardziej ojcu dziecka przekraczać granic. Dlatego jej nieodzywanie się, kiedy na coś się umawiacie, albo takie olewanie to jest przekraczanie granic.
Ja bym trochę poczekał, ona zawiniła. Ty masz 25 lat, jak pisałem, to najlepszy moment dla Ciebie. Poczekaj niech ona się odezwie. A jej choroba, nie mam pojęcia co to jest, jaka choroba by to nie była, Ty jej możesz dać wsparcie, od leczenia są lekarze. Uważaj tylko na to, żeby czasem nie lamentowała, że brakuje jej na leki i jak szybko nie zarobi, to możliwe, że stanie się najgorsze itd. Taką sytuację też znam. I zgadzam się, że kobiety mogą wyolbrzymiać, samotna matka nie ma lekko, dziecko kosztuje, leczenie też. Dlatego jak już będziesz walczył, to postaw na pierwszym miejscu zdrowy rozsądek, a nie dziewczynę. Jak nie będzie się odzywać, albo co gorsza będzie odzywać się tylko, kiedy będzie miała jakiś problem, to podziękuj za miło spędzone chwile i idź swoją drogą. Unikniesz wielu schizowych sytuacji.
"Powiedziałem jej, że zrozumiałem ale nie jestem gościem który ucieka od problemów i będzie miała u mnie wsparcie i nie zmienia to stosunków między nami. Także bardzo się ucieszyła."
Według mnie sedno problemu tkwi w tym.
Choroba, czy nie choroba. Podałeś się od razu na talerzu i dałeś do zrozumienia, że czegokolwiek nie zrobi i tak "będzie miała u ciebie wsparcie". W tym momencie czar prysł. Zniknął dla niej challange, bo położyłeś karty na stół. Zniknął ten element tajemnicy/niepewności, który laski lubią.
Pzdr,
DF
Bym się nie zdziwił jakby to był jakiś Borderline
A depresja jest chorobą drogi Saveriusie. I wbrew pozorom dziś dużo osób może ją mieć.
Całe szczęście, że póki co można mieć w tym kraju odmienne zdanie.
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Owszem i całe szczęście.
Co do borderline, to w bardzo wielu tematach, tak komentujecie zachowania dziewczyn. Owszem jest to spotykane, ale wątpię, że aż tak często. Myślę, że podobnie jak depresja, jest to termin dość mocno nadużywany. Ja na to patrzę tak, że ludzie są egoistami, bywają apodyktyczni, uważają się za pępek świata i mówiąc wprost są chujami a w przypadku kobiet sukami. I nie ma co ich bronić, bo jakby nie patrzeć tłumaczenie, że to borderline to jest pewna linia obrony. To nie ich wina, są chorzy, mają depresje, ciężkie dzieciństwo itd. Nie, to ich wybór, każdy może znaleźć się w trudnej sytuacji, a pomoc dostanie ten, kto jest tego wart. Więc jeżeli ich sytuacja jest podyktowana ich wyborami życiowymi i ich wyborem bycia podłą szują, to mają to na własne życzenie.
Dlatego radzę pomagać, być wsparciem, ale nigdy nie robić tego, kiedy dziewczyna nas nie szanuje, bo jak my nie będziemy się szanować, to nikt nas nie będzie
"Teraz dochodzimy do sedna sprawy, jeżeli jesteś w stanie zaakceptować dziecko, zaakceptować jej chorobę, jaka by ona nie była i fakt bycia w tym związku nie jest związany z Twoją niską samooceną i wmawiania sobie, że jesteś po przejściach, to walcz."
Ja podtrzymuję i nadal rekomenduję ewakuację.
Osoby, które jako jeden ze swoich atrybutów podają "ciężka choroba" są... ciężkie do zniesienia.
"Dlatego jak już będziesz walczył"
Tu domyślam się, że w zamyśle było "jeśli już" a nie "jak już".
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Tak, było w zamyśle "jeśli już"
Tak myślałem
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.