Hej,
Jakiś czas temu poznałem pewną dziewczynę przez internet. Po 2 dniach kontaktu (oczywiście z kilkudniowymi odstępami) spróbowałem zaproponować jej spotkanie. Rzuciłem konkretny termin, na początku weekend. Ona na to, że w weekendy jest w domu (inne miasto niż to w którym studiuje). Później rzuciłem jeszcze dwa terminy i jeden jej nie pasował bo niby ma w tym czasie zajęcia, a w innym (czwartek) wraca już do domu. Ostatecznie powiedziałem ok, wymieniłem jeszcze kilka zdań i napisałem, że uciekam.
Doszedłem do wniosku, że popełniłem błąd proponując aż trzy terminy po przeczytaniu tego poradnika:
http://www.podrywaj.org/jak_sie_...
Jednak za bardzo tej dziewczyny nie rozumiem. Skoro jej żaden termin nie pasował to czemu nadal ze mną później pisała? Jakby była niezainteresowana to raczej kompletnie mnie olała i sobie poszła bez odzewu. Jak to widzicie dalej? Warto w to brnąć? Tak jak napisane w tym poradniku spróbować odezwać się za kilka dni i zaproponować nowy termin?
Zalezy jakie ma cele w poznawaniu facetów z neta. Może wielu do niej pisze i robi wstępną selekcję na portalu chcąc jakoś przez komunikator ocenić faceta "czy warto". Generalnie poznaawaj inne tam laski a może z tą się kiedyś jeszcze zgadacie.
Dodam, że popełniłem ten błąd, że zamiast od razu zaproponować spotkanie w spoób:
"Chętnię się z Tobą spotkam x dnia o x godzinie" to najpier spytałem co by powiedziała na to aby spotkać się w realu. Jednak odpowiedziała mi, że chęci to jedno, a mieć czas to drugie. I potem było to co napisałem wyżej.
Może nie pisałeś z kobietą ? Może to był facet ? Może 80letnia babcia ? Przykładów jest dużo przez internet z nudów i dla jaj można poznawać. Rusz tyłek i idź w miasto
-Lepszy jeden czyn, niż tysiące planów
Potwierdzam, lepiej na żywo ocenić, czy druga osoba jest dla nas atrakcyjna fizyczna i przyciąga nas. Poza tym masz pewność, że nie piszesz z pryszczatym nastolatkiem, któremu nudzi się na lekcjach.
"Co ma płynąć, nie utonie"
Młodziak, w internecie masz teoretycznie możliwość zagadania X dziewczyn w ciągu godziny, tymczasem uczepiłeś się jednej i analizujesz jak Gmoch mecz reprezentacji.
Ja pisząc w necie mam zasadę, że dziewczyna zostawia mi swój numer telefonu na koniec rozmowy (która zresztą nie powinna trwać zbyt długo). A na konkretne terminy i spotkania to ja się umawiam przez telefon. Jeśli dziewczyna nie chce dać na siebie namiaru, to znaczy że tracisz czas na interakcję, która ma może z 10% szans powodzenia. W necie mnóstwo jest dziewczyn, które poprawiają sobie samopoczucie pisząc z facetami, z którymi nie zamierzają się spotkać, lub ewentualnie mają takich adoratorów jak Ty ze dwudziestu i trzymają na ławce rezerwowych, co by mieć plan B jak nie wypali coś z jej targetem głównym. Szkoda czasu na takie pierdolenie. Jeśli chcesz coś w necie ugrać, musisz domknąć zgarniając jej numer w pierwszym pisaniu. W ten sposób bardzo szybko wyeliminujesz atencjuszki zaczniesz poznawać dziewczyny w realu.
Według informacji, które dostałem na komunikatorze internetowym byłem w stanie odnaleźć ją na fb, więc raczej to była prawdziwa osoba i nikt żartów nie robił.
Tu nie chodzi o to czy jest prawdziwa, tylko czy rzeczywiście chce się spotkać w realu, ale rób jak uważasz...
Właśnie nie ogarniam tych dziewczyn. Skoro nie chcę się umówić to po co mi czas zawraca?
No żesz, k..., cały czas ci piszą, po co.... Czego nie rozumiesz?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Wszystko już rozumiem.