Panowie przychodze do was z prośba o rade. Ale od początku... Po 4 letnim związku w którym była toksyczna oraz zimna atmosfera poznałem dziewczynę z która od samego początku poczuliśmy do siebię mięte. Pierwsze trzy miesiące były jak to początki bdb. Ciepła, kochana potrafiła wstać przed 7:00 aby zrobic mi sniadanie pomyslałem ideał... po 2 tygodniach znajomości zaczałem nocowac u niej prawie ze codziennie, pisaliśmy całymi dniami i wszystko sie układało. Po 3 miesiącach zaproponowała mi wspólny wynajem kawalerki na co przystałem. I tutaj zaczynaja się całe problemy, zaczeła sie czepiać mnie o największe pierdoły, o to że mogłem powiesić pranie również na grzejniku a nie tylko na szuszarce i to nie było zwykłe przekazanie informacji tylko z tego robiła sie kłotnia. Popełniłem wtedy najgorszy błąd bo zaczałem sie jeszcze bardziej starać dla niej, gotowałem, sprzatałem bo pracowała strasznie dużo i chciałem ja odciążyć ale tego nawet nie potrafiła docenić. W tym miesiącu wspolnego mieszkania oddaliła sie ode mnie bardzo, przeskadzało jej nawet to że ja przytule w nocy a wczesniej spała cała noc tak (wiem jak pizda sie zachowałem w tym wszystkim). Przyszedł dzien gdzie oznajmiła mi że nie możemy razem mieszkać i że jest to koniec, nie błagałem tylko złożyłem wypowiedzenie najmu mieszkania. Mieszkaliśmy jeszcze tydzień razem w którym więcej wychodziła niż była w mieszkaniu, nasz kontakt był normalny... rozmawialiśmy, smialiśmy sie itp. W tą sobote wyprowadziłem się z mieszkania co nie wywarło na niej wiekszego wrażenia. Nie odzywałem sie do niej od tego dnia a dzisiaj zadzwoniła złożyć mi zyczenia a potem jeszcze raz na chwile spytac się co tam. Powiem wam że nie chce nic więcej i mówi o tym wprost... ale po co sie kontaktuje..
Pytanie do was Panowie, olać ? cokolwiek zrobić ? Zależy mi na niej bo była dla mnie wartościowa dziewczyna i ciągle patrze na nią przez pryzmat poczatku znajomości gdzie była ideałem. Nie kontaktuje się z nią pierwszy i myslicie żeby tak pozostało ?
"Mieszkaliśmy jeszcze tydzień razem w którym więcej wychodziła niż była w mieszkaniu"
Po mojemu jest ktoś trzeci, nagla zmiana zachowania, twój dotyk zaczął jej przeszkadzać bo w główce była chęć dotyku od innego.
"Nie odzywałem sie do niej od tego dnia a dzisiaj zadzwoniła złożyć mi zyczenia a potem jeszcze raz na chwile spytac się co tam. Powiem wam że nie chce nic więcej i mówi o tym wprost... ale po co sie kontaktuje.."
Sprawdza co u Cb to normalne zachowanie kobiet po takich akcjach.
“Życie to to, co się wydarza, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów.”
Jak Ci się udało wykręcić z tego kołchozu pracy, to po co chcesz tam wracać?
Wiesz mniej więcej jakie błędy popełniłeś - pieskowanie i staranie się jeszcze bardziej gdy powiesiłeś inaczej gacie na grzejniku niż królewna by chciała.
Moim zdaniem Cię zaczęła sprawdzać, jaka jest Twoja RAMA, pewność siebie. Oblałeś test przymilając się jej, starając się jeszcze bardziej. Można śmiało powiedzieć, że Cię w dyplomatyczny sposób wykopała.
Masz wiele braków nt wiedzy w relacjach damsko-męskich. Odsyłam do podstaw!
I żeby nie przyszło Ci do głowy wracać do niej. Miej swój honor! Jak wdepniesz w gówno to zmywasz z buta? czy chodzisz dalej ze smrodem i czekasz aż samo się zetrze?!
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Powiem wam że najgorsze jest to że ciągle trzeba trzymać garde i nie można jej na sekundę zdjąć. Na początku to ona latała i człowiek pomyślał że może też powinienem cos dac z siebie ale wychodzi jak zawsze
. Dzięki za pomoc Panowie i zrobię tak jak mówicie. Mam tylko wielka nadzieję że pozaluje tego
.
Ale jeśli mam być szczery największym u mnie problemem nie jest etap podrywu i całego wstępu do związku tylko dalsza część. Jak to zrobić żeby nie przywiązywać się tak bardzo mimo chęci stworzenia związku ? Bo wtedy mi zaczyna odpierdalac i próbuje być jakimś księciem z bajki.
Co zrobić? Mieć swoje życie a kobietę traktować jako miły dodatek.
Trzeba uporządkować system wartości a wtedy wszystko będzie naturalnie ok w związku.
Włażenie komuś do du.. to objaw niskiego poczucia własnej wartości(no bo ja jestem taki ch..... a ona taka zaje..... muszę robić dla niej wszystko żeby mnie chciała). Nad tym musisz pracować.
“Życie to to, co się wydarza, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów.”
A jeśli chodzi o nią to z zimną krwią wygoniła cię z mieszkania a Ty chcesz od tak do niej wrócić?
Chłopie jak sam siebie nie szanujesz to inni teź nie będą!
“Życie to to, co się wydarza, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów.”
No właśnie nie mam zanizonego poczucia wartości ale i tak postępuje tak.
Z zimna krwią mnie nie wygonila z mieszkania bo mamy miesięczny okres wypowiedzenia i mógłbym tam tyle mieszkać i ona z tym nie miała żadnego problemu. Wyprowadzilem się wcześniej z wiadomo jakiego powodu, po co miałbym ja widywać codziennie i spać koło niej.
"No właśnie nie mam zanizonego poczucia wartości ale i tak postępuje tak."
Nawet nie wiesz jak bardzo..
To w takim razie czego chcesz? Żeby cie po klepać po pleckach i powiedzieć że wszystko jest ok? To spoko dziewczyna wracaj do niej?
“Życie to to, co się wydarza, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów.”
"razem w którym więcej wychodziła niż była w mieszkaniu"
Myślę, że ma jakiegoś bolca
" dzisiaj zadzwoniła złożyć mi zyczenia a potem jeszcze raz na chwile spytac się co tam"
Do mnie też była dziewczyna wypisywała " co tam?" , " jak mija dzien? jak w pracy?"
Sobie myśle " co ją to kurwa obchodzi?". Chwile pozniej w połączeniach odkopałem numer telefonu i zadzowniłem 'słuchaj, miedzy nami coś było, ale nie wyszło. Nie bede twoim kolegą i nie chce mieć z tobą kontaktu, narazie!". Jeden problem z głowy :]
Dzięki wszystkim za odpowiedzi. Nie będę się doszukiwać jej głębszych intencji z tymi telefonami a po zamknięciu wszystkich spraw wspólnych wykorzystam radę pinocheta i skazuje jej numer telefonu
.
Jadąc od początku:
Panowie co Wy tu pieprzycie?
"Wyrzuciła go z zimną krwią"?
Gdyby sytuacja była odwrotna, to co drugi z Was by pisał, żeby wyjebać ją na pysk z mieszkania w ciągu 24 godzin.
Jak się rozeszli, to chyba normalne, że się mieszka osobno, a nie kisi 2 miesiące w kawalerce.
A teraz do autora:
"Ciepła, kochana potrafiła wstać przed 7:00 aby zrobic mi sniadanie pomyslałem ideał... "
Wniosek na przyszłość? Nie myśl tyle, bo Ci szkodzi.
"Grzeczna dziewczynka, to jeden z najstarszych numerów, gdy kobita poluje na faceta.
Ciesz się, że nie miałeś relacji z Azjatką, dopiero by Ci włosy dęba stanęły.
"Popełniłem wtedy najgorszy błąd bo zaczałem sie jeszcze bardziej starać dla niej, gotowałem, sprzatałem bo pracowała strasznie dużo i chciałem ja odciążyć ale tego nawet nie potrafiła docenić."
Hold on...
Czyli że co? Wcześniej nie sprzątałeś?
I dziwi CIę to, że się wkurwiała?
Popraw mnie jeśli się mylę, ale właśnie stworzyleś w mojej głowie obraz z cygańśkiego taboru:
"Lasencja po robocie wraca do domu, zakłada homąto i zapieprza z mopem, gdy książe kosi w tanki".
I dziwi Cię, że zaczęły się awantury?
"Przyszedł dzien gdzie oznajmiła mi że nie możemy razem mieszkać i że jest to koniec, nie błagałem tylko złożyłem wypowiedzenie najmu mieszkania."
Powiem delikatnie. Ten "miesiąc niedocenienia" i "długa praca", to okres kiedy "małpa" przeskakiwała z drzewa na inne drzewo.
Ona już wiedziała, że z tej mąki chleba nie będzie, gdy zaczęliście się ścierać, a Ty nadal myślałeś, że "wszystko jest ok".
To tak w skrócie.
Ps. Z mojej strony dopiszę tylko, że Sprzątać to powinieneś sam z siebie, żeby nie żyć w chlewie, a nie żeby "jej pomóc" - nikt nie będzie chodził za tobą i Ci tyłka podcierał.
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."