Hejka panowie,
Poznałem dziewczynę przez fejsa ( jestem nowy w mieście na studiach ), po 3 nieudanych próbach wypaliło spotkanie (brak czasu z mojej strony), poszliśmy na herbatke do lokalu, pogadaliśmy zbudowałem myślę, że dobry raport. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, odprowadziłem ją kawałek, buziak na przywitanie i pożegnanie w policzek. Pierwsza zainicjowała kontakt po spotkaniu, jest bardzo otwarta z tego co widzę, bo w przeciągu 2 dniu zaproponowała mi wypad na koncert do klubu, odpowiedziałem jej że nie miałem okazji jeszcze w nim być na co ona, że możemy się tam wybrać na imprezę przed koncertem to zobaczysz jak jest, odpowiedziałem że pod warunkiem że mnie nie opije
. Ale tak się zastanawiam czy drugie spotkanie jest odpowiednie by iść do klubu z nią? nie chce zgasić jej zainteresowania, co o tym myślicie? chciałbym poznać Wasze zdanie
Wesołych świat 
Jeżeli czujesz się dobrze i swobodnie w klubach to jak najbardziej. Skoro mówisz, że już zbudowałeś raport, to bierz ją w obroty. Parkiet to świetne miejsce żeby eskalować, przełamywać bariery dotyku i budować napięcie seksualne.
Pomiędzy wzajemnym uwodzeniem tańcem możesz ją przecież zabrać w jakieś ustronniejsze miejsce np. na lożę i sprawić ustami [uwielbiam grę słów] że jej oczka będą się coraz mocniej świecić.
Dziewczyna jest wyraźnie Tobą zainteresowana skoro Cię zaprasza i inwestuje. Teraz Tobie pozostało potwierdzić, że jesteś fajnym facetem, więc nie wracaj mi z tej imprezy bez solidnego KC.
Powodzenia i wesołych
NC.
PS: Serio?! Data rejestracji 2014? Co Ty w śpiączce byłeś przez ten czas?
Klub to zajebiste miejsce na drugą randkę jeśli rzeczywiście dobrze czujesz się w takim miejscu. Spora szansa że spotkanie skończy się w niedzielę po śniadaniu jeśli wszystko dobrze rozegrasz. Mam nadzieję że nad logistyką pomyślisz zawczasu (transport, miejsce etc.). Bo jak masz się umawiać bez pomysłu gdzie i jak ją z klubu zabierzesz to lepiej nie umawiać się wcale. A sporo tutaj takich kwiatków które rozegrają wszystko pięknie a potem kończy się trzymaniem za rączki na przystanku i wielkie zdziwienie że nagle straciła zainteresowanie...
Masz sporo racji w tym co piszesz ale zważ na to że nie każdy jest student, którego niańczą rodzice i z racji tego niektórzy kuleją z logistyką.
Dlatego nie zniechęcaj chłopaka i niech idzie do tego klubu chociaż nie miałby jej gdzie przelecieć. Jak gość dobrze rozegra to jest duża szansa, że wylądują u niej.
To co ma i tak spaść, należy popchnąć.
Drugie spotkanie i do łóżka.
Nie mówię że na 100% wylądują w łóżku, ale zawsze trzeba być na to przygotowanym. Kiedy kobieta mówi TAK, a Ty bezradnie rozkładasz ręce, to przykro mi bardzo, ale prawie zawsze kończy się tak samo. Wymówka że jest studentem może mu się przydać co najwyżej na otarcie łez.
Tak przygotowanym trzeba być ale zważ na to że wszyscy nie mieszkają w mieście tylko na obrzeżach bądź w pokoju w którym mieszkają 3 osoby. Może jak będzie chłopak w Twoim wieku to pozwoli sobie na mieszkanie albo i dwa.
Ludzie pochodzą z małych wioch i mają seks na zawołanie. Kwestia tylko poukładania sobie wszystkiego w głowie. Ja też nie mieszkam w mieście, logistyka kuleje ale sobie radzę. Nawet wątek na forum założyłem jakiś czas temu, bo miałem napchanych iluzji do głowy (głównie przez takich jak ty), że jak nie masz lokum w mieście to nie poruchasz. A tu się przekonałem, że TAKI CHUJ!
Oczywiście skuteczność domykania jest mniejsza niż z własnym lokum aczkolwiek da się tylko trzeba się więcej wysilić.
To co ma i tak spaść, należy popchnąć.
LudwikXIV też jestem studentem i mieszkam w akadeniku i nawet nie mam co proponować dziewczynie odnośnie spaceru z kawiarni: chodźmy do mnie na wino i film. Wiem jak jest i nie ma gdzie pukać dziewczyn. Serio bo się kurna nie są. Łóżko piętrowe i zawsze zajęty pokój. No i pozdro w takiej sytuacji. Łatwo się mówi
Dostojewski
"Ludzie pochodzą z małych wioch i mają seks na zawołanie. Kwestia tylko poukładania sobie wszystkiego w głowie. Ja też nie mieszkam w mieście, logistyka kuleje ale sobie radzę. Nawet wątek na forum założyłem jakiś czas temu, bo miałem napchanych iluzji do głowy (głównie przez takich jak ty), że jak nie masz lokum w mieście to nie poruchasz. A tu się przekonałem, że TAKI CHUJ! "
To jak kombinować bez lokum? Ja wynajmuję pokój w akademiku ( jest nas dwóch) i nie da rady domykać dziewczyny ze spaceru do akademika na pierwszym/drugim/trzecim spotkaniu ani w akademiku się pukać po wyciągnięciu z klubu dziewczyny. No sorry ale tutaj jest kiepsko... Jestem z Krakowa i akademiki na uczelni kuleją bo akurat mam piętrowe łóżko i jestem właśnie na samej górze więc pozdro.
PS. Planuję w końcu swój własny pokój do 800 zł ogarnąć, ale naprawdę jest ciężko teraz
PS. Dziewczyna ta jak ostatnio na spotkaniu zadaje mi pytanie mieszkasz w akademiku. I co nie kłamię mówię tak
ON MIESZKA W AKADEMIKU
A ona wiesz w pokoju i to tak wygląda gdy to słyszy jak wygląda
No to Panowie, nie zostaje nic innego jak przeprosić się z własną prawicą. To że macie świetne wymówki nie spowoduje że będzie mieć więcej seksu. Masz łeb i chuj to kombinuj. A jak nie masz, to nie użalaj się nad sobą. Ja Was przekonywać nie mam zamiaru. Mówię jak jest. Jeśli powiem że skok na beton z 3 piętra spowoduje śmierć albo kalectwo, to fakt że w domu był pożar i nie miałeś innego wyjścia, nie spowoduje że miękko wylądujesz. Po prostu się zabijesz albo połamiesz. Nie ma znaczenia z jakiego powodu skakałeś.
Panowie spokojnie, święta są
Co do tematu to nie urzeduje za dużo w klubach a tym bardziej sam na sam z dziewczyną i nie sciemniam że czuję obawę ale chyba sam nie potrzebnie się nakręcam
to prawda co piszą chłopaki o akademikach, ja nie mieszkam w akademiku a w bursie gdzie zaprosić dziewczynę w nocy i ją tam zamknąć jest niewykonalne a do dziewczyny z miejsca gdzie będziemy imprezować jest 8km i niestety busy nie kursują w nocy do jej miejscowości a po nią zapewne przyjedzie mama czy ktoś inny. Ciężko będzie ja domknąć bo jest zima więc akcja w plenerze odpada. Chce się z nią świetnie bawić i złamać kilka barier i tak jak pisał NC bez kc w tej sytuacji nie wracam
Dzięki chłopaki za rady, trzymajcie się cieplutko w ten ciepły dzień 
Bieganie otwiera umysł.
W klubach najczęściej dziewczyny dają się ponieść a ta dziewczyna stara Ci się coś przekazać.
Chłopaki bo mam rozkminke i chyba nie potrzebnie problem robie w głowie. Zapytałem się jej wczoraj co z tym wypadem do klubu, zresztą trzymajcie screeny z rozmowy jak to wyglądało:
https://scr.hu/rwBvzw
https://scr.hu/jmwRe2
https://scr.hu/ZaK49a
https://scr.hu/Ny8vYR
Tylko wiecie niby wszystko fajnie przeprosiła ale ja od razu taki wycofany się zrobiłem, że zapomniała wkurwiłem się jednym słowem i nie wiem czy nie powinienem pozostać opanowany w takiej sytuacji, nie wiem czy zjebałem, od razu problem zacząłem analizować i wychodze z założenia, że gdyby na prawdę nie mogła się doczekać spotkania ze mną nie zapomniała by o nim.. co o tym sądzicie? naprostujcie mnie jeśli pierdole głupoty
Bieganie otwiera umysł.