Cześć!
Zrobiłem coś czego sam nie potrafię zrozumieć ...
Mam 28 lat, nie wiem czego oczekuje pisząc to wszystko, klepania po pleckach, motywacji, zrozumienia, wyżalić się? jest we mnie mnóstwo emocji...
historia zaczęła się około 10 lat temu ( czyli mialem 18 lat) kiedy podczas wakacji pozanałem swoją "pierwszą" dziewczynę/miłość (rok młodszą) do niczego oprócz całowania wtedy nie doszło, po 2 miesiacach intensywnego pisania
było po wszystkim, rozstałem sie w zgodzie, obydwoje uznalismy ze nic nie czujemy wiec OK ... pozniej nasz kontakt byl zerowy, ja chcialem go utrzymac ale panna nie dawala takich oznak wiec wszystko sie urwało... przez powiedzmy 4 lata moze wiecej nie kontaktowalismy sie w zaden sposob. Ja wyjechalem za granice ona miala swoje zycie ... Rok 2017, sierpień zjechałem zza granicy na odpoczynek, sąsiad informuje mnie , że pracuje tam kobieta X ( czyli moja pierwsza), dał jej mój numer, wysłała do mnie smsa ja nie odpisałem ( nie chciałem być needy)... kilka dni później laska na motorze "przypadkiem" jechała przez wioskę na której mieszkam, zatrzymała się pogadać (byłem wtedy z bratem i kolegą) wtedy zacząłęm ją "czytać", jej zachowanie świadczyło, że jest mną zainteresowana ale ja z chłodną głową podszedłem do tematu i wiedzialem, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, nie dałem po sobie poznać jak badzo mi sie podoba mimo że po upływie kilku lat czułem coś niesamowitego do niej. Po kilku dniach zaplanowałem spotkanie, wsiadłem w auto zabrałem koleżankę, brata i dzwonię do X aby wyszła z domu a ja mogłem nadal badać jej sygnały/ oznaki zainteresowania , oczywiscie zgodzila sie spotkac. Wieczor minął, nastepnego dnia napisala mi, że ma 15miesięczne dziecko... nie zrażony jej smsem, nawet uznałem to za pozytywny aspekt bo laska jest szczera, przetwawiłem fakt posiadania dziecka (całkiem śiwadomy co to oznacza), kolejne spotkania przebiegały pomyślnie, tzn. ja dostosowałem się do godzin, które jej pasują, napewno nie byłem tym "potrzebującym" chociaż mogłem być zaślepiony ... ciężko być obiektywnym w takich sparawch. Podczas wakacji na którymś spotkaniu, zabrałem ją do siebie i wylądowaliśmy w łóżku ... kilka dni później miała w domu "chaos" rodzice przeciwko niej, jej facet w trakcie wyprowadzki, kobieta w tragicznym nastroju, ewidentnie chce abym przyjechał więc ja nie zamierzam kulić ogona i wskoczyłem do tego piekła, myślę że wygałem starcie z jej ojcem, jej byłym ... na zakonczenie wakacji dostała ode mnie pierscionek, chusteczki i czekoladki ... Ja wyjechałem za granice na poczatku wrzesnia , kontakt głownie przez messengera, bała się do mnie pisać bo raz zaznaczyłem iż nic z pisania nie wynika , ogólnie jest ciężko wyczuć drugą osobę i wolę twarzą w twarz spotkać sie i wymienic zdanie, generalnie super, podczas pisania nie dawalem po sobie poznac , że mi zalezy czy cos w tym stylu, bylem gotow w kazdej chwili "odejsc", laska przyleciala do mnie do Francji w polowie pazdziernika na moj koszt ale dalem jej do zrozumienia, że kasiasty nie jestem, sielanki był ciąg dalszy ... odleciała do Polski i zaczęło się ... po pewnym czasie napisałem jej, że to jednak nie ma sensu, ja zaczynam od zlej strony, tzn. powinienem miec ustabilizowane (nie krążyć miedzy PL a FR) zycie a raczej finanse przez 3 tyg, była cisza wkońcu ja zadzwonilem do niej chcąc kontynuować wszystko, mowiła jak jej to źle było przez te 3 tygodnie mojego milczenia , kontakt był nadal przez messengera a ja trzymałem dystans chociaz i ona zaczela "chłodzić". Kobieta medzyczasie (dokładnie to tydzien po powrocie z Francji) zostala zwolniona z pracy i mogła miec doła, napisała że mam wyjebane na nią i jej nie lubię tak bardzo jak na początku
nie przejmowałem się tym wyjątkowo, nawet w sumie olałem to , takie jej gierki?? jednak trochę to wziąłem do serca, myślałem o tym... Po powrocie do Kraju, spotkalem sie u niej w domu no i jeb! małpi rozum, zaczęło mi okropnie zależeć, ona zdystansowana niby tuli się do mnie (co świadczy jaka mocna była za telefonem
) a jednak potrafi odsunąć się na bok, zrozumiałem, że chce mi trochę pograć na nerwach/emocjach ... następny dzień to samo, czuję jak tracę kontrolę i przestaje byc nagrodą , zakochany po uszy piszę pojutrze , że chcę zostać jej kolegą no i jestem tutaj, teraz
powiedzcie czy Wy macie chwile słabości? owinęliście sobie kobiety dookoła paluszka i macie kury domowe teraz? chciałbym byc z tą dziewczyną ale nie jestem stabilny, Poslka-Francja-Polska chcę to zmienić bo to mnie niszczy a ona ma dziecko i kazde nasze spotkanie w tej sytuacji zle wplynie na malucha, zdaje sobie sprawe jak bardzo nieodpowiedzialnie zachowalem sie wobec niej ( zranilem jej uczucia, dalem nadzieje) ... gdy uswiadomila mi fakt posiadania dziecka, co ja sobie myslalem, kretyn ze mnie, wierzylem, że jakoś to będzie. Biorę wszystko na klatę, martwię się o nią, coś mam jej wyjaśnić? to jest jedyna istota (moze idealizuje), na ktorej mi zalezy, życze jej jak najlepiej, nic nie mam jej za złe bo to wszystko moja wina, ona raczej o pomoc mnie nie poprosi bo to nie ten typ kobiety. Chcialem to tylko wyrzucić z siebie, przepraszam za chaos w tym tekście.
Niezłe bagno stary, ja bym się w to na pewno nie wpakował.
|Życie jest krótkie i jeśli masz na coś ochotę to to zrób, ale licz się z konsekwencjami| & |Kobieta jest jak motylek w Twojej dłoni, jeśli zaciśniesz ręce, motylek udusi się, jeśli otworzysz je za mocno, motylek odleci|
O kurwa, 28 latek, a mindset gimnazjalisty.
Poczytaj podstawy.
Podam Ci słowa klucze: pieskowanie, idealizowanie, inne też mają, związki na odległość nie mają prawa bytu, szacunek do własnej osoby, zdecydowane działanie i bycie spójnym.
Ogarnij te tematy, bo z takim podejściem to Ty nigdy normalnego związku nie ogarniesz.
Niezla desperacja stary, wystarczylo ze panna sie pojawila a ty odrazu rzuciles sie na nia jak pies na szynke. Ze tez ci sie czerwona lampka nie zapalila, przeciez jak laska miala cie przez lata w dupie a tu nagle zainteresowana bo pracujesz za granica to wiadomo ze cos jest nie tak.
tak, można odnieść wrażenie desperacji, czerwoną lampkę to ja miałem bez przerwy zapaloną więc wnikliwie badałem jej zachowanie, które wskazywało na zainteresowanie mną a nie kasą, zresztą przecież chyba wiadomo, że do biednego laska nie przyleci bo jakie bezpieczeństwo może zapewnić kobiecie, hmm ? będzie z biedakiem, urodzi mu dziecko i bedą żyli długo i szczęśliwie jak w bajce?
temat finansów odpuśćmy 
Od ludzi, ktorzy sobie o tobie przypominaja kiedy ci sie powodzi to sie ucieka, bo tak naprawde to oni nie staja sie nagle zainteresowani toba tylko wszelkimi korzysciami jakie moga miec (darmowe imprezy, bo ty stawiasz, darmowe kino, pub, restauracja, klub, itp.)
problem jest jak ktoś oczekuje wręcz wymaga, że będziesz za wszystko płacił itd. nie dając NIC w zamian, nie potrafi się odwdzięczyć ...
Dokladnie. Najczesciej tak to wlasnie wyglada. Dlatego ja osobiscie zasadzam kopa w dupe takim ludziom. Wole poznac innych, ktorzy tez odnosza sukcesy i z takimi juz przynajmniej mnie cos bedzie laczyc a nie jakies zerowanie.
Komentarz - "Niezłe bagno stary, ja bym się w to na pewno nie wpakował." jest strasznie konstruktywny to tak jak "stary nie kupuj samochodu w kombii" ... uwierz, że tkwiłem już w bajorku, gdzie od laski nie wymagałem kompletnie nic, to było dopiero chore jednak nie mialem wtedy o tym pojęcia i wyciągnąłem wnioski. Czy pieskowałem? hmm... raczej nie, nie mówiłem o tym jak bardzo chcę z nią być, nie uganiałem się za nią, nie byłem na kazde jej zawołanie, nie szukałem kontaktu za wszelką cenę a jeśli stosowała swoje gierki to jasno mówiłem, że może spartolić sprawę, któtko-nie szczekałem tak jakby tego oczekiwała a może ja dałem się subtelnie podejść? Idealizowanie - pomyślę o tym, chociaż z tym problemu nie mam, tak sądzę ... Inne też mają- spoko ale nie uganiam się za milionem, jak kobieta mi się podoba to podchodzę, nie potrzebuję podrywać tabunu lasek, nie mam choroby uwodziciela, przez to moja wartość nie wzrośnie . W moim pierwszym tekście jest dużo niejasności.
w zasadzie to zawsze obwiniałem innych dlatego należało coś zmienić, uganiałem się za laskami, kontakt z kumplami ograniczyłem, kazdą wolną chwilę poświęciłbym dla kobiety,zyłem w strachu i iluzjach, łączyłem szczęście zzzz??? oczywiście kobietą, taki byłem dostępny i potrzebujący tego wszystkiego, było cierpienie ale teraz jest radość i satysfakcja jak zmiana dokonała się, zdaje się, że właśnie na tym forum "odkryłem" (ktoś tam wypisał listę książek o rozwoju) wspaniałą książkę " Przebudzenie- A.De Mello" ... wracając do sedna, nauczyłem się szacunku do siebie, zbudowałem pewność siebie i poczucie własnej wartości ... napewno mam jeszcze małe braki w pewnych sytuacjach, wiem gdzie one leżą ... Muszę ogarnąć sprawę z moimi wyjazdami za granicę, to jest najbardziej niszczące przede wszystkim mnie.
Fakt, zwiazek na odległość to kiszka dlatego nie mam siły ciągnąć sprawy dalej i udawać, że jest OK. Podstawy, dużo dają jak prawidłowo je zrozumiemy, trafiłem tutaj po nieudanym związku, dziwne co nie
Ogarnij gdzie chcesz sobie żyć. Tylko nie zjedź do Polszi ze względu na tą laseczke.
absolutnie, jedyną osobą dla której to zrobię jestem ja sam
Beta bankomat... I po co płaczesz za taką laską? W Francji tyle fajnych lasek śmiga... Bierz i korzystaj.
Na kilometr widać, że szuka tatusia, żeby utrzymywał ją i dzieciaka. Dobrze, że jej nie zalałeś bo byś miał przejebane.
To co ma i tak spaść, należy popchnąć.
widzę wasze dziwaczne podejście do tematu, ja nie płaczę Panowie może miałem wczoraj gorszy nastrój ale odzyskałem świadomość, jestem szczęśliwy i bardzo zadowolony z tego, że uciekłem we włąściwym momencie, mogłem pociągnąć to dalej co byłoby strasznym szambem, naprawdę nie chcę źle dla niej , mogłem nie zaczynać-wiem. Z Waszego punktu wygląda to jak wygląda,nie znacie dogłebnie sytuacji jest laska z dzieckiem to szuka sponsora- wasze myślenie może warto dopuścić inną możliwość?? Sam wyszedłem z założenia, że będzie udawała aby przykleić się do kogoś z kasą, byłem podejrzliwy więc też robiłem jej testy aby ją sprawdzić. Przez te kilka lat laska pewnie była z facetem a od takiej cipy jaką ja byłem wolała trzymać się z dala. Zadałem dwa pytania, nikt nie udzielił odpowiedzi. Skąd wiesz, że "WE" Francji jest tyle fajnych lasek, znasz je?
A kto mówi, że mogłeś nie zaczynać? Mówimy, żebyś się ogarnął bo jesteś needy.
Załóżmy hipotetycznie, że jesteś kobietą z dzieckiem, nie pracujesz, jesteś na utrzymaniu rodziców. Czy nie szukałbyś dla dziecka tatusia, żeby was oboje utrzymywał?
Ostatnie zdanie mistrzostwo świata! Tak znam każdą dziewczynę z osobna. Nie ważne czy to Francuzka, Hiszpanka czy Norweżka.
To co ma i tak spaść, należy popchnąć.
Nie jestem needy, serio. Byłem od sierpnia w PL, laska pracowała, by przylecieć do mnie na chwilę musiała coś wykombinować w pracy, podczas pobytu była w zasadzie dla mnie, nie mówiła pójdźmy tam i siam bo chce zwiedzać, nie zachowywała się jak jakiś wyzyskiwacz. Do restauracji jej nie prowadzałem bo jasno zaznaczyłem, że kasy nie mam na takie coś ... po jej powrocie do Polki nadal pracowała, po kilku tygodniach została zwolniona ... Sama się utrzymywała i utrzymuje ... Teraz mój czarny scenariusz, który także należy wziąć pod uwagę choćby to była sytuacja mało prawdopodobna, 1% szansy ale niemożliwa? (czysta statystyka jak przy obstawianiu meczu) ... Laska radziła sobie bardzo dobrze, zaszła w ciaze , chłopak okazał się chujem, wystraszył się dziecka, powiedzmy że faceta w nim było całkowite zero, chciała na siłę z nim być jednak nie potrafiła na dluzsza metę z takim człowiekiem żyć, gość pracował więc mógł ją utrzymać ... rodzice kobiety oczywiście murem stoją za ojcem dziecka, ten typ zachowuje się mega desperacko, obgaduje i kopie dołki pod dziewczyną. Straciłem wątek ... Sam doszukiwałem się podstępu bo tak podpowiada logika i zdrowy rozsądek ale dziewczyna nie może udawać prawdziwego zainteresowania w nieskończoność, chyba że jest aktorką
znowu zapomniałem co miałem napisać, według Was sobie wkręcam taki scenariusz, ostatnio przejebalem stówkę na zakładzie bo Manchester nie wygrał chociaż był pewniakiem ... Twoja ocena Francuskich kobiet też, jest mistrzostwem nie znasz a już zakładasz, że są fajne? znam kilka i nie chciałbym być z żadną czy to znaczy, że reszta jest be?
"Po powrocie do Kraju, spotkalem sie u niej w domu no i jeb! małpi rozum, zaczęło mi okropnie zależeć, ona zdystansowana niby tuli się do mnie (...) następny dzień to samo, czuję jak tracę kontrolę i przestaje byc nagrodą , zakochany po uszy piszę pojutrze , że chcę zostać jej kolegą no i jestem tutaj, teraz"
no to jak to z Tobą jest? Bedziesz chociaż raz spójny w tym so piszesz? Czy może odpowiedzi Ci nie odpowiadają...?
aaaaa.... dobrze wyczytaem, ze jakiś pierscionek jej dałeś?
rozwiniesz temat?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Zaczeło mi zależeć ale nie do tego stopnia abym nie był gotów odejść od niej, wycofałem się ostatecznie ponieważ zacząłem pajacować ... jej ostatni test brzmiał "co robilem za granicą w soboty i niedziele?" odp: rwałem laski, dopowiedzialem jeszcze ze wkręca sobie pewnie jakieś swoje "historyjki" co ja moglem robic wieczorami (z uśmiechem na twarzy). Zylem kiedys w bagnie z inna panną,chciala czasu a ja spanikowalem i probowalem logicznie przekonać do siebie, to było w chuj needy ... wróćmy do tej z tematu ... kupilem pierscionek po to aby na czas gdy mnie nie ma zerkała na palucha i pomyślała o mnie. Rozumiem, że nie stosujecie takich sztuczek? Gdybym był na miejscu byłoby OK, odrzucilbym kontakt przez telefon, wiem jakie to zło. Utrzymuje ktoś z was kontakt koleżenski z jakąś Ex? a może jednak jestem needy bo chciałbym mieć z niej przyjaciółkę? według mnie, najlepiej wyjaśnił to "perry" -needy/ no needy wyjaśnienie problemu
pitu.... pitu... pitu....
obrażasz moją inteligencję
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
dziękuję za odpowiedź, przemyślę sprawę, przepraszam, że uraziłem, sorry jestem w rozsypce
co robić
Widzę, że nie zrozumiałeś ironii z tymi dziewczynami. Partnerki szuka się tam gdzie się aktualnie pracuje, żyje. A Ty chcesz się pchać w związki na odległość gdzie to nie ma prawa bytu.
W dodatku chciałeś się pchać w związek z laską, która przed laty Ci narzuciła ramę "koleżanki z fiutkiem". Myślisz, że wypadłeś z tej ramy? Trzeba się ciężko napracować aby to przeramować. Mam wrażenie, że Twój mindset się niezmienił od tamtego czasu.
To co ma i tak spaść, należy popchnąć.
a może to byla sugestia?
Ja rozumiem zostawić jakiś haczykorekwizyt, ale żeby pierścionek?
Moja rada to wyjedź i uporządkuj w głowie wszystko.
OK na spokojnie ... czytam same zarzuty a zadnej, pomocy, wskazówki. Co jest zlego w tym pierscionku? jeden zarzuca mi bycie needy a jak sami podchodzicie kogos wyrwac, jak to nazwiecie? zarzuca mi sie idealizowanie, koleś pisze ile to fajnych lasek we Francji być może nie zna żadnej, jak to nazwać? łechtacie jego ego dając coś a'la like'a... Według was, kobiety potrafią się zmienić?
może nie rozróżniam granic
Tak czytam Twoją historię drogi Sebastianie i się zastanawiam jakiej to pomocy od nas oczekujesz? Jeśli liczysz że ktoś da Ci gotowe rozwiązanie to wybacz ale ja bym na to nie liczył, jesteś dorosłym facetem i to Ty powinieneś wiedzieć czego chcesz a widać jak strasznie rozdarty wewnętrznie jesteś. Z jednej strony, przed dziewczyną grasz twardego faceta z zasadami, który do wszystkiego podchodzi z dystansem a w środku jesteś małym misiem który marzy o wielkiej romantycznej miłości. Jedyną radę którą mogę Ci dać to usiąść i zadać sobie zajebiste trudne pytanie, czego ty kurwa chcesz od tej dziewczyny? Jeśli ją kochasz i chcesz z nią być akceptując jej aktualną sytuacje to musisz być zdolny do poświecenia i zmiany swojego życia a jeśli nie chcesz nic zmieniać to bądź facetem i zakończ znajomość, bo w tym momencie męczysz zarówno siebie jak i ją.
"Co jest złego w tym pierścionku?"
Kurwa wszystko, Ty serio nie wiesz czym dla kobiety jest otrzymanie pierścionka? Jak chce się dać pamiątkę to się kupuje łańcuszek, bransoletkę, daje zdjęcie w ramce albo pluszowego misia a pierścionek w naszej kulturze jest postrzegany jednoznacznie.
"koleś pisze ile to fajnych lasek we Francji być może nie zna żadnej, jak to nazwać? łechtacie jego ego dając coś a'la like'a... "
Kolega daje Ci do zrozumienia że inne też mają :)A dokładniej Chodzi o to, że dla większości bezsensowne jest utrzymywanie związku z kobietą odległą o kilkaset kilometrów skoro na miejscu można nawiązać relacje z potencjalnie dużo lepszą partią
Według was, kobiety potrafią się zmienić?
A według Ciebie faceci potrafią się zmienić ? ale odpowiem Ci, każdy potrafi się zmienić pod warunkiem że sam będzie tego naprawdę chciał
O i to jest to co "chcialem" przeczytać zakładając ten temat. Z tym pierscionek bylo tak, że ... dziecko moze, lancuszek/bransoletke zerwac o pluszaku myslalem ale faktycznie wewnatrz jednak chcialem z nią być i kupilem pierscionek a on DLA MNIE był tylko tym "haczykiem" a dla niej to znaczylo co innego i wierzylem, ze ... ide spać dalej.
Możliwe, ze stworzyłem pozera i wierzyłem w niego, mam dużo rozkminy, czy te sztuczki z uwodzeniem(zwodzeniem?), zmiany wszystkie to tak naprawde nie kolejne iluzje, systemy wyparte przez wczesniejsze(gorsze), może każdy sobą manipuluje i mocno w to wierzy, że to nie jest oszukiwanie samego siebie, nawet nikt nie dopuści takiej opcji gdyż zniszczyłoby ten ekosystem.Wstępując do kółka wzajemnej adoracji każdy ma ten sam system więc jest wszystkim "cieplutko" bo patrząc dajmy na to na kolor turkusowy nie kazdy zobaczy to samo i kazdy ma rację. Koniec końców, siła do działania jest.
A propos Twojego działania. Nikt Cie tu nie karze nic robić na siłę, Ty masz to przerzucić i przetrawić dla swojej osoby, pod siebie. Dostajesz tu wskazówki, kroki jakie chłopaki proponują są sprawdzone i działają, Ty po prosu przekonwertuj je pod siebie - dla zwykłej spójności.
Nie wiem jakbyś to tłumaczył, ale pierścionek to najbardziej needy pomysł o jakim słyszałem.
Widzisz, dałeś, chciałeś zaobrączkować czyt. zatrzymać, a to nic Ci nie pomogło.
Brelok, kamień, szalik czy pindol sztuczny nawet sprawdziłby się lepiej.